W centrum Nowej Soli straszy hałda. To bomba ekologiczna. Państwo nie działa?

  • Bartosz Dyląg
  • 09-09-2015
  • drukuj
W sprawie toksycznej hałdy w Nowej Soli zawiodły instytucje państwa, dlatego nie wyobrażam sobie, by za jej likwidację miał płacić samorząd – mówi Wadim Tyszkiewicz, prezydent Nowej Soli.
W centrum Nowej Soli straszy hałda. To bomba ekologiczna. Państwo nie działa?
Problem jest przede wszystkim z funkcjonowaniem państwa – uważa Wadim Tyszkiewicz, prezydent Nowej Soli. Fot. facebook

Od 2001 roku w Nowej Soli, na terenie byłego zakładu Dozamet, zalega toksyczna hałda odpadów ropopochodnych. Czy władze miasta mogą coś w tej sprawie zrobić?

Wadim Tyszkiewicz, prezydent Nowej Soli: – Władze miasta zrobiły wszystko to, co mogły. Stoczyliśmy walkę z hałdą w roku 2005. Zawiadomiliśmy prokuraturę i wszystkie instytucje za to odpowiedzialne. Przegraliśmy, prokuratura umorzyła śledztwo. Poddaliśmy się w roku 2006, wyczerpując wszelkie możliwości. W tym wypadku samorząd niewiele może.

Władze gminy działały w porozumieniu z władzami powiatu?

– Wtedy nie. Działaliśmy sami, bo powiat nie był stroną. Dopiero po latach ustalono, że starosta będzie reprezentował w tej sprawie Skarb Państwa. Ale nie wyobrażam sobie, by z pieniędzy powiatowych na tę hałdę została wydana choćby jedna złotówka. Samorząd nie jest winien tej sytuacji.

Kto jest winien?

– Zawiodły instytucje państwa, począwszy od wojewodów, którzy wydawali zgodę, przez służby wojewody – wojewódzki inspektor ochrony środowiska czy Sanepid – po prokuraturę, która też umyła ręce i umorzyła śledztwo. Nie mówimy o zakładzie stolarskim, ale o specyficznym rodzaju działalności, która na okrągło powinna być monitorowania. Dlatego nie wyobrażam sobie, by mieszkańcy Nowej Soli czy powiatu nowosolskiego w najmniejszym stopniu odpowiadali za czyjeś zaniechania.

Czy do tej pory ktoś poniósł odpowiedzialność za tę bombę ekologiczną?

– Nikt. Przed sądem nie stanęli ani właściciele terenu, którzy zmieniali się tam kilkukrotnie, ani ten, kto zwoził tam te odpady. Wszyscy umyli ręce.

Hałda jest dużym problemem dla mieszkańców miasta. Leży prawie w centrum Nowej Soli, na gęsto zaludnionym obszarze i nie ma się co czarować – jest zagrożeniem. Są to odpady ropopochodne i ktoś przyjmując je na ten teren, wziął prawdopodobnie gigantyczne pieniądze, bo rafinerie pozbywając się tego typu odpadów, płacą bardzo dobrze.

Odpowiedzialnych nie ma, bo właściciela firmy już nie ma, a jego żona jest chora, komornik nie ma szans ściągnąć nawet jednej złotówki. W jakim państwie żyjemy? Od 2001 roku rządziły w kraju różne opcje i wszystkie dały plamę. To pokazuje, że państwo rzeczywiście nie działa.

To znaczy, że teraz gra nie idzie o to, by ukarać winnych, ale by znaleźć pieniądze na usunięcie hałdy. Ile to może kosztować?

– Szacuje się, że pomiędzy 30 a 80 mln zł. Powtarzam, nie wyobrażam sobie, że zapłacą za to mieszkańcy gminy czy powiatu.

nieuczciwymi przedsiębiorcami zajmującymi się utylizacją niebezpiecznych odpadów problem ma nie tylko Nowa Sól. Może przepisy w tym zakresie są źle skonstruowane?

– Problem jest przede wszystkim z funkcjonowaniem państwa. Jeżeli ktoś wydaje zezwolenie na taką działalność gospodarczą, powinien to monitorować. Dlaczego ma to robić samorząd? Samorząd nie powinien za to odpowiadać. Nie ma uprawnień ani narzędzi do tego, by kontrolować taką firmę. Takie uprawnienia ma wojewódzki inspektor ochrony środowiska. Doglądać tego powinny służby podlegające pod wojewodę, czyli przedstawiciela rządu w terenie. Zawinił rząd i niech rząd zapłaci za usunięcie hałdy.

Obawiam się, że bomby ekologiczne będą nas straszyć do momentu, kiedy nie dojdzie do wielkiej ludzkiej tragedii.

– Tak. Dojdzie do strasznego skażenia i będzie krzyk.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (4)ZOBACZ WSZYSTKIE

Do chdikk: w kraju w którym nawet Najwyższa Izba Kontroli skażona jest skorumPOwaniem - oczekiwanie, że nisko opłacani inspektorzy ochrony środowiska będą Eliotami Nessami jest naiwnością... Każdy urzędnik POwinien przejść test uczciwości na wykrywaczu kłamstw - tylko tak można wyleczyć Polskę...... rozwiń

Chory kraj..., 2015-09-09 15:30:57 odpowiedz

Podobnie jest w Suchym Lesie pod Poznaniem! To wieś smrodu nieustającego. Niektórzy wyprowadzają się do Moraska ale dziś rozmawiłam z panią z Moraska i mówiła że w nocy chyba trzeba było wezwać pogotowie z powdodu smrodu bo inaczej nie da się żyć!

Starsza, 2015-09-09 11:30:40 odpowiedz

Jeden fotel za 13 tysięcy? Dla Ministerstwa Spraw Zagranicznych nie ma problemu. W dobie kryzysu resort kierowany przez Radosława Sikorskiego kupił 28 foteli za kwotę 301,5 tys. zł. Najwyższa Izba Kontroli zakwalifikowała ten wydatek poniesiony przez MSZ w 2012 roku za niegospodarny. Czy myślicie... Państwo, że ten wydatek to jakiś odosobniony przypadek? Skądże! Takich „kwiatków” na szczytach władzy jest bez liku. Wczoraj limuzyny za miliony, dzisiaj fotele za setki tysięcy, jutro… No właśnie, czy władza ma jakiekolwiek hamulce w wydatkowaniu publicznych czyli naszych pieniędzy? No ma hamulce - na przykład w POsprzątaniu... rozwiń

Młotkowy, 2015-09-09 09:09:01 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE