PARTNER PORTALU
  • BGK

W zachodniopomorskim znów walczą z chwastami

  • PAP    28 marca 2014 - 09:40

- Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Szczecinie dofinansuje usuwanie barszczu Sosnowskiego w województwie zachodniopomorskim. Fundusz przeznaczył na walkę z tą szkodliwą rośliną w 2014 r. 500 tys. zł.




Monika Bochenko z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Szczecinie powiedziała, że z dotacji na walkę z barszczem Sosnowskiego mogą skorzystać m.in. podmioty publiczne oraz prywatne, komercyjne i niekomercyjne, a także organizacje pozarządowe. Wysokość dofinansowania ze strony Funduszy może sięgnąć do 75 proc. kosztów - dodała.

Aby uzyskać dofinansowanie, należy złożyć wnioski do odpowiednich jednostek samorządu lub agencji państwowych - np. Agencji Nieruchomości Rolnych - zaznaczyła Bochenko. Stamtąd dokumenty trafią do zachodniopomorskiego Funduszu.

Wnioski przyjmowane będą do wyczerpania puli przeznaczonej na ten cel przez fundusz. Przy większej liczbie wniosków decydować będzie kolejność zgłoszeń.

Z informacji przekazanych przez Bochenko wynika, że w Zachodniopomorskiem barszcz Sosnowskiego rośnie na blisko 280 hektarach. Najczęściej roślinę tę można znaleźć w powiecie choszczeńskim (zajmuje ponad 53 hektary), goleniowskim (47 hektarów), białogardzkim (blisko 40 hektarów) i kołobrzeskim (prawie 37 hektarów).

Barszcz Sosnowskiego jest rośliną silnie parzącą: występująca we włoskach pokrywających liście i łodygi kumaryna może powodować poparzenia II i III stopnia, a w skrajnych przypadkach - martwicę skóry. Objawy poparzenia pojawiają się dopiero po 12 godzinach od kontaktu z rośliną, pod wpływem promieni słonecznych, a wdychanie olejków eterycznych może wywoływać nudności, bóle głowy i wymioty.

Niebezpieczna roślina pochodzi z Kaukazu, a do Polski trafiła pod koniec lat 50. ubiegłego stulecia ze Związku Radzieckiego, propagowana jako źródło taniej paszy dla bydła. Masowo wprowadzano ją do uprawy w PGR-ach na terenie całego kraju. Wkrótce jednak wyszły na jaw jej wady. Mięso i mleko krów karmionych barszczem pachniało kumaryną; barszcz ranił wymiona krów, a spożycie zielonki powodowało oparzenia przewodu pokarmowego, krwotoki wewnętrzne i biegunki.

Roślina ma ogromną zdolność rozrodczą. Jeden egzemplarz może wytworzyć do 40 tys. nasion, co teoretycznie wystarczyłoby do obsiania nawet 200 ha pola.

Barszcz Sosnowskiego jest w Polsce gatunkiem inwazyjnym, który nie ma naturalnego wroga. Zwalczanie go wymaga systematycznych działań, prowadzonych przez kilka lat z rzędu. Pojedyncze rośliny czy małe skupiska najlepiej jest po prostu wykopać. Większe obszary można zwalczać chemicznie, ale barszcz jest odporny na większość preparatów i niszczą go tylko te, które działają na każdy rodzaj roślinności.

Facebook Podobał się artykuł? Podziel się!








KOMENTARZE (1)

  • gość, 2014-03-31 21:53:16

    Rzeczywiście komuna narobiła problemów na wiele lat. Kiedyś sprowadzono barszcz Sosnowskiego nie sprawdziwszy, czy rzeczywiście nadawać się będzie jako pasza. Chorowały po niej zarówno krowy, jak i rolnicy, a mleko nie było zbyt smaczne. RUSKA PASZA miała "wzięcie" tylko dlatego, że liczył... się tylko doraźny zysk, a nie zdrowie. Po kilku latach wk... rolnicy z poparzeniami i źle gojącymi się ranami porzucali uprawy, a barszcz się rozsiewał bez żadnej kontroli. Teraz RUSKA PASZA jest chyba najtrudniejszym chwastem do wytępienia.  rozwiń



NAJPOPULARNIEJSZE W PORTALU




NAJNOWSZE WIADOMOŚCI



Wyszukiwarki

Polecane oferty: