Warszawa: miejskie pszczoły na dachu Pałacu Kultury i Nauki

Cztery ule i szpaler miododajnych krzewów. Tak w skrócie można opisać pierwszą, miejską pasiekę, która stanęła na dachu Teatru Studio w Pałacu Kultury i Nauki. 7 sierpnia, w przededniu Międzynarodowego Dnia Pszczoły zainaugurowano życie tego nietypowego.
Warszawa:  miejskie pszczoły na dachu Pałacu Kultury i Nauki
Ule na dachu PKiN - fot.mat.prasowe

– Chcemy wspierać warszawskich pszczelarzy. Widzimy ich dużą aktywność, która przejawia się chociażby w projektach złożonych do budżetu partycypacyjnego. Myślę, że dzięki współpracy z miejskimi, pszczelimi aktywistami niebawem będziemy mogli inaugurować działania kolejnych, warszawskich pasiek – mówi Jarosław Jóźwiak, wiceprezydent m.st. Warszawy.

Pierwsza miejska pasieka, składająca się z czterech uli i szeregu miododajnych krzewów i bylin, powstała na dachu Teatru Studio w Pałacu Kultury i Nauki.

W przenośnym, przyulowym ogródku pożyteczne owady mają do dyspozycji sezonowe kwiaty: kocimiętkę, rozchodniki, w kilku, kwitnących kolejno po sobie odmianach oraz pachnące budleje i wrzosy.

Trzeba ratować pszczoły

– Dziś pszczoły nie mają lekkiego życia. Ich populacja wciąż maleje. Na pszczole, zapylającej kwiaty, oparta jest jednak znaczna część rolniczej produkcji. Musimy pomóc tym pożytecznym owadom. Dzięki pasiekom takim jak ta mamy szansę krzewić ideę miejskiej hodowli pszczół. Chcemy pokazać warszawiakom, że dzięki wspólnym wysiłkom możemy realnie przyczynić się do przetrwania tego gatunku – mówi Wiktor Jędrzejewski z grupy Miejskie Pszczoły.

Pałac Kultury i Nauki jest zabytkiem dlatego też ustawienie pasieki poprzedziły liczne ustalenia i uzgodnienia z władzami samego obiektu, miasta jak i Stołecznym Konserwatorem Zabytków.

– Dzięki ustawieniu uli za attykami są one praktycznie niewidoczne z zewnątrz. Kontroli podlegała także nośność dachu, na którym ustawiono donice w których posadzone są owocowe drzewa – mówi Michał Krasucki, zastępca dyrektora Biura Stołecznego Konserwatora Zabytków.

Cywilizacja szkodzi pszczołom

Dzięki miejskiej hodowli pszczół możliwe jest wzmocnienie populacji tego gatunku – pozwala to hodować je tam gdzie zdecydowanie mniej dotykają je współczesne zagrożenia cywilizacyjne.

 Szacuje się, że w Londynie znajduje się ponad 5000 pszczelich uli. W szczycie letniego sezonu, kiedy pszczele rodziny są najsilniejsze, w mieście tym mieszka 250 milionów pszczół - ludzi 30 razy mniej.

– Londyn nie jest wyjątkiem – są miasta w których hodowla pszczoły miodnej jest czymś oczywistym i naturalnym. Chcę abyśmy mogli o Warszawie, ale docelowo o wszystkich większych Polskich miastach za kilka lat powiedzieć to samo co o Londynie – że jest realnie miejscem w którym na masową skale pomaga się przetrwać pszczole. Chciałbym móc powiedzieć także, że w Warszawie żyją setki osób, które są w to realnie zaangażowane. Myślę, że sukcesem do skutecznego promowania hodowli pszczoły jest jest stworzenie pomagającej sobie i uczącej wzajemnie społeczności i pewnego zaplecza technicznego nie osiągalnego często dla indywidualnego pasjonata. Zręby takie społeczności w Warszawie już istnieją – dodaje Wiktor Jędrzejewski z grupy Miejskie Pszczoły.

W ramach pierwszej, tegorocznej edycji Budżetu Partycypacyjnego wybrano w sumie 30 projektów, które związane były z budową uli, pasiek i barci.

Większość z nich określona została mianem „Domki dla skrzydlatych, pasiastych przyjaciół”. Dotychczas zrealizowanych zostało 28 z nich - powstało 780 domków dla pszczół, na które wydatkowanych zostało łącznie blisko 67 tysięcy złotych.

 

 

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE