Wieś o poparciu dla wycinki drzew: "Boję się o zarzuty"

  • Michał Nowak
  • 03-04-2017
  • drukuj
Ustawa, która ułatwiła wycinkę drzew, jest mocno problematyczna. Poprzednio ustawa zawierała wiele absurdów, obecnie – otwiera furtkę dla bandytyzmu. Mówi o tym Marek Olszewski, przewodniczący Związku Gmin Wiejskich RP oraz wójt gminy Lubicz.
Wieś o poparciu dla wycinki drzew: "Boję się o zarzuty"
Marek Olszewski mówi o niepokoju samorządowców, którzy obawiają się naruszenia fundamentalnej dla polskiego samorządu zasady pomocniczości. (fot. ZGW RP)

• Korporacje samorządowe powołały komitet protestacyjny, który ma koordynować sprzeciw samorządów wobec zmian w ustroju państwa.

• Marek Olszewski przyznaje – współpraca z władzą centralną nigdy nie była łatwa, ale jeszcze bardziej niepokojący jest fakt, że dziś władza postanawia "wyręczać" samorządy w wielu działaniach. 

• Przewodniczący odnosi się także do faktu, że ZGW RP poparł swego czasu kontrowersyjną ustawę o wycince drzew. Dziś twierdzi, że ustawa usunęła część absurdów swojej poprzedniczki, ale otworzyła też furtkę do bandytyzmu. 

***

Samorządowcy zrzeszeni w sześciu korporacjach powołali wspólnie komitet protestacyjny, wymierzony przeciw szkodliwym działaniom rządu. Takiej konsolidacji samorządowców chyba jeszcze nigdy nie było. Nie szkoda, że dochodzi do tego akurat w takich okolicznościach?

Marek Olszewski: – Wynika to z tego, że sytuacja się nieco zmieniła. Przez 27 lat między władzą centralną i lokalną nigdy nie było pełnej harmonii, a wynikało to z tego, że przekazywano nam zadania bez pieniędzy, dodatkowo oparte na kiepskim prawie. Siłą rzeczy irytowaliśmy się. W końcu wykonujemy prace na rzecz mieszkańców i chcemy się posługiwać odpowiednimi narzędziami. To było coś powtarzalnego, zmieniały się rządy i większości w parlamencie, a cały czas było podobnie.

Natomiast teraz, po raz pierwszy, zauważyliśmy pewną skłonność do centralizacji, czyli jest dokładnie na odwrót. Teraz rząd mówi: „Nie będziecie musieli tego zadania wykonywać, to my je wykonamy”. Zaniepokoiło nas to, bo zasada pomocniczości to fundament polskiego samorządu. Czyli to, co może być wykonywane niżej, nie powinno być wykonywane wyżej.

Pojawiły się także kolejne zmiany, np. straciliśmy prawa do samodzielnego kształtowania sieci szkolnej. Teraz mamy zapowiedź odebrania innych uprawnień samorządom – nie tylko gminom, ale też powiatom i województwom. Dodajmy przedziwne sytuacje, kiedy to nie w formie projektów aktów prawnych, ale w formie luźnych wypowiedzi polityków i publicystów dowiadujemy się o kolejnych zmianach w ordynacji. To zaniepokoiło stronę samorządową, dlatego postanowiono się spotkać w tak szerokim gronie i wymienić poglądy na ten temat.

Jak pan zapatruje się na funkcjonowanie świeżo powołanego Samorządowego Komitetu Protestacyjnego?

– Konieczne było podjęcie jakiejś inicjatywy, która skonsolidowałaby ruch samorządowy i skanalizowała narastające w środowisku niepokoje. Jakie będzie miał pole działania? To zależy od rządzących. Jeżeli nie będą broić, to niewielkie. A jeżeli zaczną psuć cały samorząd, to komitet z pewnością stanie się ośrodkiem koordynującym sprzeciw strony samorządowej.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.