Wiśniewski, IEO: założenia projektu ustawy o OZE są nierealne

Jeśli teraz nie będziemy inwestować w OZE, to za dekadę będąc ciągle wyspą energetyczną będziemy mieli drogą energię ze źródeł konwencjonalnych wypychanych z rynku energii w UE przez znacznie tańsze OZE i wymagających rosnących ekstradotacji, mniejsza o to, czy pod szyldem rynku mocy, czy innym, dla podtrzymania rentowności aż do całkowitego upadku - mówi Grzegorz Wiśniewski, prezes zarządu Instytutu Energetyki Odnawialnej.
Wiśniewski, IEO: założenia projektu ustawy o OZE są nierealne

Dzisiaj rząd ma rozpatrzyć projekt ustawy o OZE. Gdyby zapisy dotyczące mikroinstalacji zostały uchwalone w wersji jak w projekcie ustawy, a koalicja PO-PSL ma większość w Sejmie, to co oznaczałoby to dla rynku prosumenckiego?

 Już po opublikowaniu tego wywiadu rząd przyjął projekt właśnie w takiej postaci.

- W porównaniu z poprzednim projektem ustawy o OZE projekt w wersji 6.3 zasadniczo nie przynosi propozycji nowych regulacji dla mikroinstalacji. Wprawdzie został nieco zmieniony zapis o bilansowaniu półrocznym energii wytwarzanej w mikroinstalacji i pobieranej z sieci, ale powiedziałbym, że to zmiana doprecyzowująca, ograniczająca ryzyko doliczania prosumentom do rachunków na przykład kosztów bilansowania handlowego.

Nasze analizy wykazały, że bez bilansowania netto, czyli w obecnych realiach prawnych i ekonomicznych, zwrot inwestycji w mikroinstalacje PV o mocy 3 kW to około 19,5 roku, a przy uwzględnieniu bilansowania netto spada do około 15,5 roku. Przy mikroinstalacajch PV mniejszej mocy niż owe 3 kW jest jeszcze gorzej.

Oznacza to, że projektowane przepisy sprzyjają relatywnie dużym mikroinstalacjom, a więc ponownie ograniczają krąg potencjalnych beneficjentów i o ile ustawa o OZE weszłaby w życie w projektowanej postaci to rynek prosumencki nie rozwinie się na masową skalę. Czas zwrotu z inwestycji w mikroinstalację PV będzie nie do zaakceptowania dla większości zainteresowanych.

Z kolei małe elektrownie wiatrowe są sektorem, który stanowczo wymaga w warunkach polskich działań systemowych, uwzględniających szereg uwarunkowań - technicznych, klimatycznych i ekonomicznych, nawet mamy w kraju szereg innowacyjnych koncepcji, popartych autorytetem wiodących ośrodków naukowych. Istnieje szansa na wykreowanie w tej dziedzinie rynku lokalnego z udziałem firm polskich, jednakże wymaga to jednoznacznego wsparcia ze strony władz na poziomie centralnym i regionalnym/lokalnym.

Jakie jeszcze konsekwencje nowy projekt ustawy ma dla małych elektrowni wiatrowych?

Niestety, przynajmniej na poziomie centralnym projekt ustawy o OZE nie wprowadza w tym przypadku prawnych ułatwień lokalizacyjnych, tak jak dla elektrowni słonecznych. Oczywiście ekonomikę inwestycji w mikroinstalacje poprawia skorzystanie z dotacji NFOŚiGW z programu Prosument, bo wówczas czas zwrotu z inwestycji spada poniżej 10 lat. Będzie to jednak rozwiązanie dostępne dla nielicznych, a żeby koszty mikroinstalacji spadały to rynek prosumencki musi mieć charakter masowy.

 


KOMENTARZE (2)ZOBACZ WSZYSTKIE

Autokorekta: Gminnej sieci opłaci się kupić nie za 80 a za 100% ceny bo wiadomo, że koszt wytworzenia energii elektrycznej kupowanej od operatora systemowego przez większość konsumentów wynosi ok. 40%.

Licznerski Edward, 2014-09-16 10:40:14 odpowiedz

Uwagi adresowane do systematycznie przegrywających batalię o OZE. 1) Jak długo propagujący OZE (IEO, Koalicja Klimatyczna i inni) będą walczyć o rozsądne regulacje prawne na polu wyznaczonym przez MG (czyli lobby energetyki systemowej), tak długo będą same porażki. Dla mikroenergetyki OZE i masowej... energetyki rozproszonej opartej na lokalnych zasobach OZE nie można nic rozsądnego osiągnąć w oparciu o przeregulowaną projektowaną ustawę o OZE i jej fundament - system aukcyjny. 2) Rozsądek nakazuje z projektem MG nie walczyć, tylko żądać uruchomienia równoległej ścieżki budowania rynku małej energetyki OZE - na wzór rynku finansowego (GWP i NewConnect) - niech oba rynki - tradycyjnej energetyki i małej, rozwijającej się (OZE) egzystują partnersko obok siebie, bez ustawowych wymuszeń na jednych i drugich. Wystarczy delegacja ustawowa np do ustawy o Samorządzie gminnym i nadanie odpowiednich (realnych) uprawnień gminom do budowy lokalnej (gminnej) infrastruktury elektroenergetycznej i biogazowej, która kooperowałaby z mikroprosumentami OZE i sprzedawałaby "zieloną" energię elektryczną operatorom regionalnym. 3) Jak najszybciej trzeba zdefiniować pierwszeństwo hybrydowych mikroinstalacji OZE. Wytwarzana energia elektryczna w mikroinstalacji (PV+mikrowiatrak) zasila pompę ciepła i rekuperację oraz inne odbiorniki energii elektr. co nie oznacza, że nie ma być zarejestrowana w bilansie ogółem energii z OZE. Dlaczego mamy ją tracić lub być zmuszani do sprzedaży do sieci ze stratą ? Gminnej sieci opłaci się kupić nie za 80 a za 100% ceny bo wiadomo, że koszt wytworzenia energii przez większość konsumentów wynosi ok. 40%. W pozostałych 60% można poszukać rezerwy na uczciwe kontrakty z mikroprosumentami. 4) jak i te argumenty nie przemówią decydentom do wyobraźni - przyjdzie (niedługo) czas na wyciągnięcie wniosków z doświadczeń telekomunikacji: tak jak komórki wymiotły stacjonarne telefony, tak mikroinstalacje OZE (mikroprosumenci) i gminy (oraz ich związki) poprzez gminne podmioty (na wzór spółek wodnych, czy spółdzielni energetycznych, testowanych w Niemczech) stworzą podwaliny równoległego rynku energii przyjaznego konsumentom, zwłaszcza z rynku wiejskiego i rolniczego. rozwiń

Licznerski Edward, 2014-09-16 10:36:24 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE