Wycinka drzew powstrzymana przez zmiany w prawie

  • Piotr Toborek
  • 18-10-2017
  • drukuj
Trwający rok to nie jest dobry okres dla polskich drzew: najpierw wielka wycinka spowodowana zniesieniem jakichkolwiek ograniczeń prawnych, potem klęski żywiołowe, które nie tylko niszczą drzewostan, ale dają impuls do kolejnego cięcia.
Wycinka drzew powstrzymana przez zmiany w prawie
Ostatnie wydarzenia związane z wycinką powinny spowodować w Polsce wielką debatę o kulturze zieleni. (fot. pixabay)

• Zmiana prawa zatrzymała masową wycinkę.

• Mieszkańcy miast chcą jednak wycinać drzewa w obawie przed wichurami.

• Brakuje ogrodników miejskich i dendrologów, którzy dbaliby o najcenniejsze okazy.

Zmiana przepisów dotyczących wycinki drzew, a potem huraganowe wiatry spowodowały wielkie straty w drzewostanie.

Zasady wycinki zmieniły się po niespełna pół roku. Od 1 stycznia do 17 czerwca prowadzona w celach prywatnych nie wymagała żadnych formalności, co spowodowało masowe usuwanie drzew.

Po licznych protestach od 17 czerwca zasady zostały zmienione. Aby wyciąć drzewo, trzeba zgłosić to w urzędzie gminy. W ciągu 21 dni urzędnicy muszą przeprowadzić oględziny i sporządzić inwentaryzację. Po przeprowadzeniu oględzin właściciel musi poczekać dodatkowe 14 dni. Tyle bowiem czasu dają przepisy wójtowi, burmistrzowi czy prezydentowi na wniesienie sprzeciwu w formie decyzji administracyjnej.

Jeżeli w ciągu dwóch tygodni urząd się nie odezwie, to znaczy, że można ruszać z wycinką. Wniesienie sprzeciwu oznacza natomiast, że właściciel prywatnej posesji może wyciąć drzewo dopiero po uzyskaniu zezwolenia, za które nie będzie jednak płacił.

Tym, którzy wytną drzewa bez wypełniania formalności, grożą kary.

Ile drzew straciliśmy?

Dowodów na to, że obowiązujące do czerwca prawo (a może raczej jego brak) spowodowało masowe wycinanie drzew, nie brakuje. Organizacje ekologiczne mówią o milionach wyciętych drzew.

Może dane wydają się przesadzone, niemniej jednak w samej Warszawie ocenia się, że wycięto kilkaset tysięcy drzew…

Wydział infrastruktury warszawskiego  magistratu udostępnił (na wniosek o informację publiczną złożoną przez portal panskaskorka.com) statystki  dotyczące wycinek i nasadzeń drzew oraz krzewów w pierwszym półroczu 2017.

Jak się okazuje, na terenach zarządzanych przez dzielnice usunięto prawie 3 tysiące drzew, ale miejskie samorządy zasadziły o 700 więcej.

W tym czasie, według danych urzędu miasta, prywatni właściciele usunęli prawie trzysta tysięcy drzew!

Oczywiście większość z nich nie padła pod piłami zwykłych obywateli, a deweloperów.

Jak było i jest w innych rejonach kraju?

– Jeżeli chodzi o tereny gminne, a tym się m.in. zajmuję, to nie zauważyłem jakiejś zwiększonej liczby wycinanych drzew – mówi Paweł Karpiński, wicedyrektor wydziału ochrony środowiska w dolnośląskim urzędzie marszałkowskim. – Gminy jednak nadal są zobowiązane do nasadzeń zastępczych albo do wysokich opłat za wycinki.

Karpiński przyznaje, że w przypadku osób fizycznych nawet zmienione w czerwcu przepisy nie stanowią wielkiej przeszkody w pozbyciu się drzew.

– To obowiązujące teraz zgłaszanie do gminy jest jakimś kolejnym obciążeniem dla pracowników samorządów, ale raczej nie jest przeszkodą dla mieszkańców, którzy chcą wycinać drzewa – ocenia. – Wycinek jednak jest mniej, bo kto miał to zrobić, to w większości przypadków już zrobił.

Andrzej Szczerba, naczelnik wydziału ochrony środowiska w częstochowskim magistracie, z kolei ocenia:

– Na szczęście to drobne ograniczenie, jakie wprowadzono, czyli konieczność zgłoszenia wycinki, sprawiło, że wycina się mniej. Widzimy to po liczbie telefonów, zapytań, których jest dużo, ale nie idzie za nimi jednak składanie wniosków o wycinkę – mówi.

 


KOMENTARZE (5)ZOBACZ WSZYSTKIE

Do Zeghar: Co do trupów drzew - zgoda. Co do powalonych przez Ksawerego drzew - zgoda. Co do starodrzewia, zdrowych, niepowalonych drzew na terenie lasów państwowych, terenów państwowych położonych w parkach krajobrazowych mówię: NIE! Co do mafii, od której rozkazy otrzymują przelęknięci leśnicy, ...aby ścinać najpiękniejsze drzewa, bo jakiemuś kacykowi dom z bali trzeba postawić, krzyczę: NIE! NIE! NIE! Ekolodzy nie są terrorystami i nie płaczą! A koszty swojego ekstremizmu niech ponoszą Ci, co rozkazują wycinać piękne drzewa na wille dla ważnych i ważniejszych. Widziałem i coś o tym wiem. Słyszysz? Nie bądź durniem Szanowny Panie Anonimusie zza krzaka! rozwiń

Bogdan Sitnicki, 2017-11-03 15:05:33 odpowiedz

Dzięki lex Szyszko w mojej okolicy pod topór poszło wiele trupów, które od lat nie wypuściły ani jednego listka. Do tej pory mijam wiele nie usuniętych zdrowych drzew powalonych przez "Ksawerego". Ekoterroryści "płaczą" nad losem ściętych drzew, ale już ich nie obchodzą koszty ic...h ekstremizmu. rozwiń

Zeghar, 2017-10-23 18:06:43 odpowiedz

WOLNOŚĆ TO NIEPODLEGŁOŚĆ! Urzędnicy: won od własności prywatnej! Nie trzeba nam waszych decyzji i egzekucji za wycięcie drzewa na działce naszej. Masowa wycinka lasów państwowych i mafie leśne mają się dobrze, a chłopu, który wyciął cztery topole z podwórka bo zima ostra była, przysłano komornika! ...Nie rządźcie mieniem nie swoim! Parki Krajobrazowe na naszych gruntach miałyby sens, gdyby właściciele mieli z tego korzyści, a nie ograniczenia, kontrole i restrykcje. Są dopłaty dla rolników do żyta i pszenżyta, więc powinny być atrakcyjne dopłaty dla miłośników drzew i krzewów na prywatnym areale leśnym, aby właściciele mogli dbać, chronić drzewa przed szkodnikami, zwierzętami, złodziejami. Polacy nienawidzą lasów!!! Przychodzą na mój teren leśny (w Parku Krajobrazowym Wzniesień Łódzkich) "na grzyby" z wilczurami, w lewej ręce puszką z piwem, w prawej nóż. Depczą w lesie prywatnym ściółkę, wypleniają grzyby, wykopują drzewka, wyrzucają śmieci, a przyłapani na gorącym uczynku, bezczelnie każą mi pokazywać akt notarialny. rozwiń

Bogdan Sitnicki, 2017-10-18 20:02:29 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE