Z powodu turystów trudniej im policzyć żubry

Ruch turystyczny w polskiej części Puszczy Białowieskiej utrudnia zimowe liczenie tamtejszego stada żubrów. Większość zwierząt przebywa bowiem poza obszarem ścisłej ochrony w parku narodowym i jest dużą atrakcją dla turystów wypoczywających w tym regionie.
Z powodu turystów trudniej im policzyć żubry

Doroczne liczenie największego w kraju stada żubrów prowadzi każdej zimy Białowieski Park Narodowy z pomocą leśników. Gdy jest śnieg i mróz, większość zwierząt zbiera się bowiem w miejscach dokarmiania na terenie puszczy, nie są one wtedy zbyt ruchliwe i dają się policzyć. Można wtedy poznać kondycję stada, liczbę urodzonych w danym roku młodych czy ich płeć.

Jak powiedział kierownik ośrodka hodowli żubrów Białowieskiego Parku Narodowego Jerzy Dackiewicz, na razie są problemy z dokładnym liczeniem, bo zwierzęta są płoszone przez ludzi i przemieszczają się z miejsca na miejsce.

Dzieje się tak w tzw. puszczy zagospodarowanej, czyli poza terenami ścisłej ochrony. Dackiewicz zaznaczył, że park narodowy nie ma wpływu na to, czy w tych miejscach w puszczy są turyści, bo to o nich głównie chodzi.

"Kwaterodawcy kierują turystów tam, gdzie mogą zobaczyć żubry, są wycieczki oprowadzane +na dziko+, są osoby fotografujące żubry. A w stadzie wystarczy jedno płochliwe zwierzę, które zacznie biec, by całe zostało spłoszone" - powiedział PAP Dackiewicz. Dodał, że nie oznacza to, iż białowieskich żubrów nie da się policzyć, ale że zajmie to więcej czasu.

Szacunki wskazują, że obecna populacja tych zwierząt w polskiej części Puszczy Białowieskiej, to ok. 500 sztuk. Młodych urodzonych w ubiegłym roku jest ok. 50-60. Potrzebna jest jednak ich dokładna liczba, określenie kondycji fizycznej i płci.

Od dawna trwa dyskusja, czy białowieska populacja żubrów, zwierząt objętych w Polsce ścisłą ochroną, nie jest za duża w stosunku do obszaru, na którym bytuje, i czy zimowe dokarmianie jest dla zwierząt korzystne, choć jednym z ważnych celów dokarmiania jest przeciwdziałanie szkodom w uprawach, gdy zwierzęta żerują na polach.

Są opinie, że stado w Puszczy Białowieskiej jest zdecydowanie za duże, ale i wprost przeciwne: że żubrów wciąż jest zbyt mało, by mówić o tym, że gatunek nie jest zagrożony.

Jak podaje Białowieski Park Narodowy, by pomóc przetrwać żubrom obecną zimę, zakupiono od rolników z okolic Puszczy Białowieskiej 200 ton siana i 50 ton buraków pastewnych. Kosztowało to ponad 100 tys. zł. Park z własnych łąk pozyskał również 250 ton siana i sianokiszonki. Dodatkowo zakontraktował również 100 hektarów łąk u rolników, na których rolnicy zebrali i pozostawili tam na potrzeby żubrów około 300 ton siana. Przeznaczono na ten cel 300 tys. zł z funduszy UE.

 

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE