Aptekarze apelują o zmianę przepisów

  • Luiza Jakubiak/Rynek Zdrowia
  • 10-04-2012
  • drukuj
Zachodniopomorska Izba Aptekarska przygotowała pismo do centrali branżowego samorządu, zwracając się o podjęcie działań mających poprawić, coraz gorszą ostatnio, sytuację wielu aptek.
Aptekarze apelują o zmianę przepisów

- Jednym z problemów jest zauważalny spadek marży. Jeśli na popularnym leku, którego cena wynosi ponad 20 złotych, apteka zarabia poniżej 50 groszy, to trudno jest za to utrzymać aptekę i kupić następne leki - mówi Hanna Borowiak, prezes Zachodniopomorskiej Okręgowej Izby Aptekarskiej.

Podobnym tropem poszła Śląska Izba Aptekarska. Rozesłała do aptek regionu prośbę o wyrażenie opinii m.in. na temat marż aptek oraz wielkości zysków lub strat po wprowadzeniu zmian na listach leków refundowanych.

Pełniejsza ocena będzie znana pod koniec kwietnia, ale ze wstępnych ocen wynika, że zmiany na listach leków refundowanych w 2012 roku spowodowały straty, wynoszące nawet do 15% obrotów apteki. Według oceny aptekarzy, ich marże spadły o 2-5%.

Farmaceuci zwracają także uwagę na konieczność rekompensaty za leki, których cena ulega obniżeniu w wyniku nowelizacji obwieszczenia refundacyjnego. Szacunkowo na zmianie cen leków obowiązujących od 1 stycznia br., apteki w Zachodniopomorskiem straciły średnio od 2 do 8 tys. złotych.

Z mniejszymi stratami, ale jednak, trzeba będzie się liczyć przy każdej kolejne nowelizacji listy refundacyjnej, czyli sześć razy w ciągu roku.

- Apteki ponoszą także koszty związane z każdorazową zmianą cen w systemie informatycznym oraz operacją metkowania produktów, by cena detaliczna znajdująca się na opakowaniu była aktualna, nawet jeśli lek uległ przecenie o grosz - przypomina prezes Borowiak.

W jej ocenie, lepiej w obecnej sytuacji radzą sobie apteki, które mają duży udział tzw. sprzedaży odręcznej. Również pacjenci przez lata przyzwyczaili się, by w tego rodzaju produkty zaopatrywać się w aptekach sieciowych. W takich placówkach obrót lekami refundowanymi jest niewielki, a zarobek jest generowany przez tzw. produkty OTC (np. leki bez recepty), suplementy diety, produkty drogeryjne i chemiczne.

- Apteki, których asortyment co najmniej w połowie przypada na leki refundowane, mają dzisiaj problemy i wpadają w zadłużenie. Przy takiej polityce nie do uniknięcia jest sytuacja, gdy z rynku będą znikać apteki indywidualne, a w ich miejsce będą powstawać kolejne placówki związane z siecią apteczną - przewiduje prezes Borowiak.

Aptekarze argumentują również, że potrzebne są zmiany w zakresie możliwości odsprzedaży leków między aptekami (obecnie jest to zabronione). Przy tak częstych zmianach na listach refundacyjnych będzie dochodziło do ogromnych strat i marnotrawienia leków.

- Skoro istnieje możliwość przesuwania leków w ramach jednej sieci, to chyba nic nie stoi na przeszkodzie, żeby odsprzedawać leki innej aptece - twierdza aptekarze. - Jest to szczególnie ważne w sytuacji, kiedy apteki zmuszone są zakończyć działalność.

Środowisko podkreśla, że jest jeszcze za wcześnie na wyciąganie daleko idących wniosków.

- Ministerstwo Zdrowia zadeklarowało, że po pierwszym półroczu zostanie dokonane podsumowanie działania ustawy refundacyjnej - mówi Grzegorz Kucharewicz, prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej. - Wtedy wrócimy do rozmów w sprawie podwyższenia marż aptecznych i zmiany sposobu ich naliczania oraz wprowadzenia mechanizmu, który zrównoważy aptekom straty spowodowane zmianami cen.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE