Arłukowicz: ani złotówki dla Porozumienia Zielonogórskiego

Trzeba kiedyś skończyć ten wieloletni proceder corocznego straszenia pacjentów i szantażowania ich tym, że przychodnie będą zamknięte - powiedział minister zdrowia Bartosz Arłukowicz po wieczornym spotkaniu z premier Ewą Kopacz.
Arłukowicz: ani złotówki dla Porozumienia Zielonogórskiego
fot.rynekzdrowia.pl

Bartosz Arłukowicz został wezwany na spotkanie z premier Ewą Kopacz. Dyskusja dotyczyła postulatów lekarzy Porozumienia Zielonogórskiego, którzy zamknęli swoje przychodnie, między innymi żądając dodatkowych pieniędzy na leczenie pacjentów i protestując przeciwko dodatkowym obowiązkom - pisze Gazeta Wyborcza.

Czytaj: Służba zdrowia, ile przychodni podpisało umowy z NFZ

- Chciałbym przeprosić wszystkich pacjentów za utrudnienia, ale też poprosić o zrozumienie - powiedział Arłukowicz po wyjściu ze spotkania.

Czytaj: Prawie 300 skarg do Rzecznika Praw Pacjenta

- Mamy od wielu lat taki powtarzający się scenariusz, kiedy lekarze Porozumienia Zielonogórskiego zamykają w grudniu i styczniu przed pacjentami gabinety, oczekując większych pieniędzy. Tym razem są to 2 miliardy złotych, my przekazaliśmy ponad miliard - nie mogę podjąć decyzji, że zabiorę ten miliard innym chorym. Nie mogę zabrać tego miliarda pediatrom, internistom czy neurologom - przekonywał.

- Lekarze interniści stawiają trudne warunki - stwierdził, ale zapowiedział, że rząd przygotował plan B.

Polega on między innymi na skierowaniu pacjentów na pogotowie i do szpitali. - Chciałbym poinformować wszystkich pacjentów, że tam, gdzie będą te problemy, przyjmą państwa izby przyjęć, a także szpitalne oddziały ratunkowe - zapewnił minister zdrowia.

- To nie jest tak, że lekarze PZ są nie do zastąpienia. Dlatego zwracam się do pacjentów o to, żeby przepisywali się do innych praktyk POZ - tych, które są otwarte - mówił Arłukowicz.

Zapowiedział też, że postulaty Porozumienia Zielonogórskiego nie zostaną spełnione.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

Panie Arłukowicz, skoro przychodnie są zamknięte to pacjenci nie zostaną przyjęci ani do szpitali ani do innych placówek bo lekarze tamtejsi nie będą znali ich historii chorób, ani wyników badań. Bo prawdą jest że wprawdzie, na piśmie, "wyniki badań są własnością pacjentów", ale trzeba za ...nie dopłacać a nie każdego emeryta na to stać. WIĘC JAK MAJĄ LEKARZE POMÓC NIE ZNAJĄC HISTORII CHOROBY???? rozwiń

Agata, 2015-01-05 22:36:14 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE