Bydgoski szpital w zapaści finansowej

Krzysztof Tadrzak, odwołany 12 grudnia 2011 r. ze stanowiska dyrektora Wielospecjalistycznego Szpitala Miejskiego w Bydgoszczy, do dziś szuka pracy. Poszło o zadłużenie.
Bydgoski szpital w zapaści finansowej
Nie jest łatwo o znalezienie menadżerskiej posady w branży medycznej w regionie. Były dyrektor, to znana w Polsce postać, potrafi się postawić. Doprowadził do tego, że we wrześniu zeszłego roku komornik zajął konto bankowe oddziału NFZ w Bydgoszczy.

Piotr Kurek, rzecznik prasowy prezydenta, oświadczył, że ”przyczyną odwołania było doprowadzenie przez dyrektora do sytuacji zagrożenia wypłat wynagrodzeń dla załogi, brak jakiegokolwiek programu uzdrowienia sytuacji finansowej szpitala i kolejny rok na stracie przy znacznym zadłużeniu i handlu długami”.

Przypomniał również, że na szpital nakładane były kary finansowe w związku z nieprawidłowościami w rozliczaniu kontraktów z NFZ.

Na domiar złego, na stronie internetowej Urzędu Miasta ujawniono wyniki kontroli w szpitalu. Była druzgocąca dla Tadrzaka. Miała jednak standardowy charakter i nie mogła pokazać prawdziwego źródła problemów. A jest nim to, że bydgoszczanie szerokim łukiem omijają miejską lecznicę, co odbija się na wysokości kontraktów.

Kontrolerzy z UM odnotowali statystyczne fakty. Wykazali systematyczny spadek liczby leczonych - w 2010 r. o 12 proc. w stosunku do 2009 r.

”Powyższe dane mają odzwierciedlenie w przychodach szpitala - w 2010 r. odnotowano spadek o ponad 6 mln zł, tj. o 10 proc., co nie wpłynęło na politykę kosztową” - napisali w wystąpieniu pokontrolnym i zalecili prowadzenie szczegółowych analiz działania całego szpitala i poszczególnych komórek”, przy czym podstawowym elementem powinna być analiza finansowo-ekonomiczna.

Analiza finansowo-ekonomiczna nie ujawni, dlaczego ludzie nie chcą leczyć się w Szpitalu Miejskim, a tym samym nie wskaże właściwych metod zaradczych.

Cały artykuł czytaj tu

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE