CBA i NIK sprawdzają konkursy szpitalne

Wyniki konkursów ogłoszonych przez Narodowy Fundusz Zdrowia na świadczenia medyczne w szpitalach są tak dziwne, że CBA i NIK będą je sprawdzać.
CBA i NIK sprawdzają konkursy szpitalne
Przegrani uważają, że komisja faworyzowała część ofert – twierdzi „Gazeta Wyborcza” i ilustruje tezę konkretnymi, niekiedy tak bulwersującymi przykładami, jak przypadek lecznicy spod Żywca, która choć istniała tylko na papierze, dostała 1,4 mln zł z kontraktu.

– Prawdopodobnie kontraktowanie nie przebiegało czysto i fair. Szkoda, że sprawa wyszła na jaw dopiero teraz – ubolewał z powodu wyników konkursów marszałek śląski Adam Matusiewicz.

To właśnie podległe mu szpitale należą do najbardziej pokrzywdzonych finansowo. Przegrały z niepublicznymi. Spór o zasady i procedury kontraktowania ma długą historię. W sensie prawnym rozstrzygnął go ostatecznie wyrok sądu apelacyjnego z 23 maja br. dotyczący decyzji NFZ z lipca 2009 r. Sąd potwierdził decyzję prezes UOKiK o nadużyciu przez NFZ swojej pozycji przy ustalaniu kryteriów oceny w konkursie ofert na świadczenia zdrowotne.

NFZ musiał zapłacić ponad 1,14 mln zł kary za to, że faworyzował dotychczasowych kontrahentów, posiadających tzw. ciągłość podczas oceny ofert. W ocenie UOKiK utrudniało to jednocześnie wygranie konkursu ofert podmiotom, które chciały rozpocząć współpracę z NFZ – w praktyce chodziło o dyskryminowanie nowych prywatnych szpitali.

– Zakwestionowana przez UOKiK praktyka nie występuje aktualnie w działalności NFZ – podkreśliła Magdalena Stawarska z centrali NFZ.

Inną zasadą, budzącą powszechną krytykę, jest utrwalony w orzecznictwie sądów zakaz ujawniania dokumentów złożonych przez wszystkich świadczeniodawców po zakończeniu postępowań konkursowych, w których uczestniczyli.

Powołując się na tajemnicę przedsiębiorcy i ochronę danych osobowych sądy odmawiają wglądu do dokumentacji, przez co eliminują skuteczną kontrolne nad wydawaniem pieniędzy ze składek zdrowotnych. Taka praktyka utajniania jest sprzeczna z obiektywnym interesem samego płatnika, który wielokrotnie deklarował, że zależy mu na pilnowaniu publicznego grosza.

Z informacyjną blokadą zetknęła się ostatnio Anna Knysok, wicedyrektor Zespołu Szpitali Miejskich w Chorzowie, była wiceminister zdrowia. Zarządzany przez nią szpital, a także lecznice w Czeladzi, Rudzie Śląskiej i Gliwicach, przegrały walkę o kontrakt na usługi okulistyczne, które świadczyły od dziesięcioleci. Dlaczego?

– Sami zadajemy sobie to pytanie. Dopytujemy też o to w NFZ, ale na razie dowiedzieliśmy tylko, że „inne oferty były lepsze”– utyskiwała Anna Knysok.

Więcej na ten temat tutaj. Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.