Co piąty szpital nie grzeszy czystością

Jak wynika z opublikowanych przez Rynek Zdrowia wyników kontroli Głównego Inspektoratu Sanitarnego, w 229 z 1008 sprawdzonych w 2012 roku szpitali, stwierdzony został zły stan sanitarny.
Co piąty szpital nie grzeszy czystością

Problemy z czystością ma 22,5% placówek szpitalnych. Uchybienia wykryto także w znikomym odsetku gabinetów prywatnych: 0,6% gabinetów lekarskich, 0,5% gabinetów dentystycznych i w 0,7% prywatnych praktyk pielęgniarek.

Skąd taka kolosalna różnica?

- W małych gabinetach o wiele łatwiej jest utrzymać czystość, niż w wielokondygnacyjnym gmachu szpitala - uważa Jakub Czarzasty, prezes spółki Ratalnie.com. - Z pewnością cieniem kładzie się na szpitalach także niedofinansowanie. Gdyby zezwolić im na świadczenie odpłatnych usług poza kontraktem z NFZ, z pewnością łatwiej byłoby placówkom szpitalnym spełniać wszystkie wymagane standardy.

Wyniki kontroli GIS potwierdzają to, co wiadomo już od 4 lat. W 2009 roku Najwyższa Izba Kontroli opublikowała raport zatytułowany „Żywienie i utrzymanie czystości w szpitalach".

- Nagminnie zamiast profesjonalnych preparatów (skuteczniejszych i w efekcie tańszych) stosowano środki chemii przeznaczone do gospodarstw domowych. Zaniedbywano też szkolenia personelu w zakresie higieny i czystości - czytamy w raporcie NIK.

Zdaniem kontrolerów Izby, dyrektorzy szpitali nie przykładali wagi do kontroli skuteczności procedur higienicznych. Same procedury były zaś zbyt często niespójne i niedostosowane do warunków panujących w konkretnej placówce.

Tymczasem z danych Polskiego Towarzystwa Zakażeń Szpitalnych wynika, że zmniejszenie liczby zakażeń szpitalnych o 1%, mogłoby zmniejszyć koszty leczenia szpitalnego o 7-10%.

- Bo higiena po prostu się opłaca - dodaje Jakub Czarzasty. - Placówki prywatne są tego bardziej świadome, ponieważ muszą dbać o klienta. Szpitalom publicznym nadal często brak takiej motywacji. 

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

W służbie zdrowia pracują największe brudasy, przekonane, że w razie infekcji wystarczy zastosować antybiotyk i po krzyku. To nie jest więc sprawa nakładów na środki czystości, ale niskiej kultury osobników zatrudnionych w przychodniach, szpitalach, etc.

leda, 2013-06-26 18:14:09 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE