Co z kardiochirurgią w Trójmieście?

  • Przegląd prasy/Dziennik Bałtycki
  • 07-05-2011
  • drukuj
W piątek odbyło się spotkanie dotyczące sytuacji kardiochirurgii w Trójmieście.
Co z kardiochirurgią w Trójmieście?

Ustalenia podjęte podczas piątkowego spotkania poświęconego sytuacji w trójmiejskiej kardiologii, można nazwać łataniem porwanej sieci pomocy dla chorych na serce - mówi jeden z uczestników narady. Wicemarszałek Hanna Zych-Cisoń na spotkanie zaprosiła wicewojewodę Michała Owczarczaka, dyrektorów gdańskich szpitali, pogotowia i pomorskiego NFZ - informuje Dziennik Bałtycki.

Gdańskie pogotowie przestanie wozić pacjentów z zawałem do Szpitala Studenckiego i Pomorskiego Centrum Traumatologii. Placówki wykonujące zabiegi kardiologii inwazyjnej nie mają prawa odsyłać swoich chorych do innych szpitali. W drugim półroczu NFZ przekaże internom z PCT i Szpitala Studenckiego dodatkowe pieniądze na leczenie sercowców, a marszałek, wspólnie z wojewodą, wystąpią do minister zdrowia o zwiększenie wyceny procedur kardiologicznych wykonywanych na tych oddziałach.

Naradę zorganizowała wicemarszałek Hanna Zych-Cisoń, która zaprosiła wicewojewodę Michała Owczarczaka, dyrektorów gdańskich szpitali (łącznie z Uniwersyteckim Centrum Klinicznym i prywatnym Swissmedem), pogotowia i pomorskiego NFZ.

Wicemarszałek Hanna Zych--Cisoń podkreśla, że najważniejsza w tej sytuacji jest merytoryczna rozmowa. - Zależało mi na obecności przedstawicieli UCK i Swissmedu, bo problem nie dotyczy tylko szpitali marszałkowskich - podkreśla. - I tak Swissmed zadeklarował, że może przyjmować chorych z zawałami, przywożonych do tej pory do Szpitala Studenckiego. W tym celu gotowy jest zorganizować całodobowe dyżury kardiologów. To jednak jest szpital prywatny, który musi mieć pewność, że karetki dojadą z pacjentem, a lekarze nie będą bezczynnie oczekiwać na chorych.

Krystyna Grzenia, dyrektor szpitala na Zaspie, który dostał o 3,5 mln zł mniejszy kontrakt kardiologiczny na ten rok, lżej się poczuła, widząc, iż nie zostaje sama z problemem. Ale problem pozostaje - jest nim obciążenie szpitala ponadlimitowymi pacjentami. - Mamy mniej ostrych zawałów, ale pacjentów z przewlekłą chorobą serca nie ubywa - mówi dyrektor Grzenia.

Przeciw likwidacji 40 proc. łóżek kardiologicznych w szpitalu w Gdyni Redłowie zaprotestowali wczoraj sopoccy radni. W rezolucji skierowanej do minister zdrowia, władz województwa i NFZ wyrazili głębokie zaniepokojenie sytuacją. Problemy trójmiejskich oddziałów kardiologicznych to skutek przesunięcia przez NFZ 15 mln zł na dwa prywatne ośrodki kardiologii inwazyjnej, leczące zawały serca.

Tymczasem jak alarmują specjaliści z okazji przypadającego w sobotę Europejskiego Dnia Niewydolności Serca, to niewydolność serca zabija dziś więcej Polaków niż zawały. Choruje już 1 mln rodaków, a liczba chorych stale się zwiększa. Kardiolodzy mówią wręcz o epidemii - informuje Dziennik Bałtycki.

Na Pomorzu rocznie dochodzi do około 9 tys. ostrych zawałów serca. Liczba mieszkańców  województwa cierpiących na chorobę wieńcową i niewydolność serca sięga 125 tys. osób.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE