Co ze szpitalami które nie trafią do sieci? Minister zdrowia wyjaśnia

• Wokół projektu, który wprowadza tzw. sieć szpitali narosło wiele mitów -  mówi minister zdrowia Konstanty Radziwiłł
• Głównym mitem jest to, że szpital albo oddział który nie wchodzi do sieci jest do likwidacji - podkreśla.
• Zmiany nie spowodują zaburzenia w dostępie do świadczeń, poprawią jakość i bezpieczeństwo pacjentów - zapewnia Radziwiłł.
• Wątpliwości mają m.in. przedsiębiorcy i politycy.
Co ze szpitalami które nie trafią do sieci? Minister zdrowia wyjaśnia
Radziwiłł przekonuje, że dzięki sieci szpitali opieka nad pacjentami będzie lepsza i bardziej całościowa (Konstanty Radziwiłł, fot.premier.gov.pl)

Projekt ws. sieci ma być omawiany na przyszłotygodniowym posiedzeniu rządu. W tym tygodniu nie był on przedmiotem prac Rady Ministrów w związku z pobytem w szpitalu premier Beaty Szydło, która - jak mówił wicepremier Piotr Gliński - chce uczestniczyć w wyjaśnianiu ostatnich wątpliwości. W środę wieczorem w TVP Radziwiłł mówił, że sam także prosił o to, by odłożyć rozpoznawanie projektu, aby jeszcze wszystko wyjaśnić.

Z informacji zamieszczonych na stronie Sejmu wynika, że w środę 22 lutego na połączonym posiedzeniu trzech komisji - Zdrowia, Gospodarki i Rozwoju oraz Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej - minister zdrowia ma przedstawić informację o skutkach wprowadzenia sieci szpitali.

Obawy zgłaszane z związku z projektem np. przez samorządy, przedsiębiorców i polityków dotyczą m.in. losów placówek, które w sieci się nie znajdą; przyszłości świadczeniodawców realizujących umowy dot. "leczenia jednego dnia", a także np. narzędzi monitorowania realizacji umów przez szpitale objęte ryczałtem.

W listopadzie w uwagach do pierwotnej wersji projektu skierowanej do konsultacji Naczelna Rada Lekarska oceniała, że "zmiana systemu finansowania z rozliczania procedur na ryczałtowy budżet będzie działać demotywująco na świadczeniodawców i zmniejszy dostępność świadczeń". Również Ogólnopolskie Stowarzyszenie Szpitali Prywatnych (OSSP) wskazywało, że proponowane przez MZ rozwiązania mogą doprowadzić do wykluczenia wielu świadczeniodawców. Pracodawcy RP krytykowali m.in. zbyt szybkie ich zdaniem tempo wdrożenia projektowanych zmian.

Czytaj też: Żaden szpital powiatowy nie zostanie zlikwidowany

"Mam wrażenie, że wokół tej ustawy narosło wiele nieporozumień i mitów. Głównym mitem jest to, że szpital albo oddział który nie wchodzi do sieci jest do likwidacji" - podkreśla minister. Radziwiłł zapewnia, że nikt nie ma takich intencji i przypomina, że świadczenia nienależące do systemu podstawowego szpitalnego zabezpieczenia świadczeń opieki zdrowotnej nadal będą kontraktowane w oparciu o postępowanie konkursowe - udział w nich będą mogli brać świadczeniodawcy, którzy nie zostaną zakwalifikowani do sieci.

Zgodnie z aktualnym projektem ustawy, na finansowanie kontraktów zawieranych na zasadach konkursowych, zostanie przeznaczone 9 proc. środków Narodowego Funduszu Zdrowia, co - jak zaznacza resort zdrowia - odpowiada udziałowi środków przypadających obecnie na te podmioty, które nie spełniają kryteriów włączenia do systemu podstawowego szpitalnego zabezpieczenia świadczeń opieki zdrowotnej (PSZ). "Proroctwo, że ci którzy nie wejdą do sieci nie maja czego szukać i powinni się zwijać, jest kompletnie nieprawdziwe" - uważa Radziwiłł.

Minister podkreśla, że obecnie projektowane przepisy nie rozróżniają szpitali publicznych i prywatnych. Kryteria kwalifikacji podmiotów leczniczych do jednego z poziomów sieci mają być oparte wyłącznie na przesłankach merytorycznych, takich jak zakres działalności prowadzonej przez szpitale i charakter udzielanych świadczeń.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.