Dializy – bałagan czy hipokryzja?

Kilkaset tysięcy złotych rocznie kosztuje Narodowy Fundusz Zdrowia odwlekanie zapłaty za dializy wykonane ponad plan.
Dializy – bałagan czy hipokryzja?

Fundusz spłaca swoje zobowiązania za te zabiegi często dopiero po kosztownych przegranych sprawach w sądzie.

Jedną z przyczyn takiej sytuacji jest regularne zaniżanie przez NFZ szacowanej liczby chorych. Specjaliści Nefron Sekcji Nefrologicznej Izby Gospodarczej Medycyna Polska drugi rok z rzędu przygotowali opracowanie nt. liczby dializowanych w Polsce i niedoszacowaniach kontraktów na dializy.

Dokument trafił do Funduszu, ale podobnie jak i w roku poprzednim – został zignorowany.

W 2010 roku Narodowy Fundusz Zdrowia nie zakontraktował zabiegów dla 543 ciężko chorych na nerki. W tym roku, gwarancji leczenia nie ma 268 dializowanych w placówkach niepublicznych. Pacjenci nie pozostają jednak bez opieki. Stacje dializ przyjmują wszystkich, którzy się do nich zgłoszą, co skutkuje tym, że co roku wykonują co najmniej 100 tys. zabiegów ponad limity ustalone przez Fundusz.

NFZ ma obowiązek uregulowania należności za dializy i regularnie ogłasza, że to robi, ale rzadko się zdarza, by robił to dobrowolnie. Dług Funduszu wobec stacji dializ przekracza 35 milionów złotych, a najstarsze zaległości mają kilka lat (17 mln za rok 2010 i 3,2 mln za lata 2008 i 2009).

„Sprawy o zapłatę trafiają do sądu. Spory toczą się w nieskończoność, angażują wiele osób i, co najważniejsze dla wszystkich opłacających składkę zdrowotną, kosztują mnóstwo pieniędzy. Wygrywamy procesy, bo nie może być inaczej – takie jest prawo. Każdy kosztuje jednak polskiego podatnika około 50 tys. złotych. To opłaty sądowe, koszty procesowe i wynagrodzenie prawników, a takich spraw co roku w skali kraju jest kilkanaście. NFZ mógłby przecież wydać te pieniądze na leczenie chorych. Gdzie tu jest logika?” – pyta Dariusz Aksamit, prezes Nefron, Sekcji Nefrologicznej Izby Gospodarczej Medycyna Polska.

„Co ciekawe, ze zbyt niską liczbą zakontraktowanych świadczeń problem mają przede wszystkim niepubliczne stacje dializ. To dziwna i niesprawiedliwa praktyka, zupełnie dla nas niezrozumiała” – dodaje Aksamit.

Kredytowanie Funduszu jest dla operatorów stacji dializ wielkim obciążeniem. „Do tej pory zaciskaliśmy zęby i domagaliśmy się wyłącznie podstawowych kwot. Po latach przepychanek sądowych, mniejszym operatorom coraz trudniej jednak zbilansować budżety bez należnych im pieniędzy. Dziś poważnie rozważamy włączenie do pozwów także kwot wynikających z odsetek za przedawnione płatności. Długo się przed tym opieraliśmy, zdając sobie sprawę z faktu, że to dodatkowo umniejszy budżet Funduszu, ale nie mamy wyboru. Musimy myśleć o przyszłości stacji dializ: o pacjentach, o miejscach pracy specjalistów najwyższej klasy i naszych zobowiązaniach wobec lokalnych społeczności” – zapowiada Ryszard Zając z Diaverum Polska.

Pacjent skierowany na dializę ma prawo wyboru stacji, w której co drugi dzień przechodzi kilkugodzinne zabiegi oczyszczania krwi z toksyn. Chorzy wybierają placówki najbliższe ich miejscu zamieszkania, te dysponujące sprzętem najwyższej jakości albo po prostu miejsca, w których najlepiej się czują.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.