Długi szpitali w obrocie parabanków. Jak się bronić?

Czy to możliwe, aby ktoś uregulował zaległą fakturę np. za dostawę leków do szpitala bez zgody i wiedzy tej lecznicy, a potem wzywał ją do zapłaty? Okazuje się, że takie sytuacje nie są w Polsce rzadkością. Sądy coraz częściej wskazują na przypadki naruszania prawa przez parabankowe firmy zajmujące się obrotem szpitalnymi zobowiązaniami.
Długi szpitali w obrocie parabanków. Jak się bronić?
Dochodzi do sytuacji, kiedy przedmiot zamówienia publicznego na rzecz szpitala wykonuje tylko jeden z „konsorcjantów” (dostawca leków, sprzętu, usług etc.), a drugi (podmiot finansujący) domaga się zapłaty (fot.pixabay)

Zgodnie z ustawą o działalności leczniczej (art. 54 ust. 5), zmiana wierzyciela SP ZOZ-u wymaga zgody organu tworzącego ten zakład opieki zdrowotnej, np. samorządu terytorialnego lub uczelni.

Powstają konsorcja tylko z nazwy

Od kilku lat podmioty finansowe, nie mające statusu banku, a uczestniczące w obrocie wierzytelnościami w oparciu o różne formy prawne (m.in. poręczenia, gwarancje, przekaz, factoring) przystępują do postępowań o udzielenie zamówień publicznych jako konsorcjant wspólnie z faktycznym dostawcą leków, sprzętu czy materiałów medycznych, usług etc.

Orzecznictwo sądów coraz częściej wskazuje jednak, że takie praktyki w wielu przypadkach są w istocie sposobem na omijanie ustawowego zakazu obrotu szpitalnymi zobowiązaniami bez zgody organu tworzącego SP ZOZ.

Co więcej, nierzadko dochodzi do paradoksalnych sytuacji, kiedy owe podmioty finansowe, bez wiedzy i zgody samego szpitala, spłacają jego zobowiązania wobec dostawcy.

- Konsorcjum jest formą wykonywania przedmiotu zamówienia publicznego na rzecz zamawiającego przez więcej niż jednego kontrahenta - tłumaczy adwokat Szymon Jusiel z Kancelarii Prawa Gospodarczego i Finansowego w Warszawie.

Przyznaje jednak, że nierzadko mamy do czynienia ze zgoła odmienną praktyką, która jedynie z nazwy jest konsorcjum.

- Do postępowania o udzielenie zamówienia publicznego przystępuje nie tylko kontrahent, który faktycznie wykonuje przedmiot zamówienia, ale także podmiot finansujący, który uczestniczy w „konsorcjum” jedynie finansowo - tłumaczy prawnik.

Zaznacza, że ramach wielu postępowań sądowych okazywało się, że dochodzi do sytuacji, kiedy przedmiot zamówienia publicznego na rzecz szpitala wykonuje tylko jeden z „konsorcjantów” (dostawca leków, sprzętu, usług etc.), a drugi (podmiot finansujący) domaga się zapłaty.

- Pamiętajmy, że mówimy o środkach publicznych. SP ZOZ-y muszą przestrzegać m.in. ustawy o finansach publicznych i gospodarując nimi nie mogą naruszać tych przepisów - zaznacza Jusiel. Przypomina, że aby dokonać wydatku środków publicznych musi istnieć ku temu podstawa.

Jeśli ta podstawa "odpadnie" lub okaże się nieważna (jak w przypadku naruszenia art. 54 ust. 5 ustawy o działalności leczniczej), to brak jest przesłanek do dokonania zapłaty przez szpital.

Wskazuje, że w przypadku umów opartych na konsorcjum z podmiotami finansowymi szpitale powinny zrewidować wszystkie tego typu umowy, by sprawdzić czy podmiot finansowy rzeczywiście wykonywał czynności na rzecz szpitala.

Cały artykuł czytaj na Rynekzdrowia.pl

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE