Dwugłos ws. budowy szpitala w Żywcu

  • Gazeta Żywiecka
  • 07-06-2011
  • drukuj
- To nie miasto jest winne problemowi z budową szpitala – przekonuje burmistrz Żywca Antoni Szlagor.
Dwugłos ws. budowy szpitala w Żywcu

Chodzi o rozbieżności między obecnym Miejscowym Planem Zagospodarowania Przestrzennego, a ofertą konsorcjum Inter-Health Canada na budowę nowego szpitala powiatowego na Polach Lisickich. W myśl obowiązującego dokumentu, na terenie przeznaczonym pod budowę szpitala dopuszczalna zabudowa może mieć maksymalnie dwie kondygnacje. Tymczasem, jak wynika z wyliczeń oferenta, najbardziej racjonalne jest postawienie szpitala na trzech kondygnacjach.

Czytaj też: Co dalej ze szpitalami?

- Inwestor już wcześniej zwracał nam uwagę na to, że przy obecnym planie nie da się przeprowadzić inwestycji zgodnie z założeniami naszej specyfikacji - tłumaczy wicestarosta Andrzej Kalata. - Mając zapewnienia od burmistrza, że miasto zdąży na czas zmienić plan, złożyliśmy oferentowi deklarację, że to ryzyko bierzemy na siebie. Podczas kwietniowej sesji wicestarosta napomknął jednak, że cała procedura związana z uchwalaniem planu może się jednak przeciągnąć. - Staramy się wpłynąć na burmistrza, żeby ten w miarę możliwości wszystko przyspieszył - dodał podczas sesji.

Czytaj też: Radni rozważą przejęcie lecznicy 

Radni powiatowi zaczęli się obawiać, że z tego wszystkiego oferent może się po prostu wycofać, całe postępowanie konkursowe trzeba będzie powtórzyć, a wykonawca obciąży starostwo kilkumilionowymi kosztami sporządzenia oferty. Tymczasem lata lecą i już wkrótce, zgodnie z ministerialnym rozporządzeniem, szpital w Żywcu, który nie spełnia nowych surowszych norm techniczno-sanitarnych, zostanie po prostu zamknięty. Pojawiły się nawet pogłoski, że powiat ma w zanadrzu plan awaryjny. Miejsce pod budowę szpitala miałoby zostać przeniesione na atrakcyjne tereny inwestycyjne w Wieprzu, na przedmieściach Żywca.

Burmistrz Antoni Szlagor tłumaczy tymczasem, że miasto z całym zamieszaniem nie ma nic wspólnego. - Firma prowadziła dialog konkurencyjny, opierając się na założeniach obowiązującego planu. Kiedy przyszło do złożenia oferty, zwrócili się do komisji konkursowej z zapytaniem, czy nie dałoby się zmienić planu tak, aby dopuszczał on dobudowanie kolejnej kondygnacji. Starostwo wysłało do nas w styczniu takie zapytanie. Od razu uwzględniliśmy je i rozpoczęliśmy stosowne procedury. Ale uchwalenie planu to nie jest cukiereczek. Wcześniej przewidywaliśmy, że wszystkie procedury zakończą się jeszcze do końca minionego roku, ale zmieniły się przepisy, weszła nowa dodatkowa instytucja, która musi uzgadniać plan i wszystko musi przesunąć się w czasie. Kiedy starostwo pytało nas w styczniu, do kiedy jesteśmy w stanie zatwierdzić nowe zmiany, odpisaliśmy, że do końca czerwca. I wszystko na to wskazuje, że tak będzie. Nie wiem, gdzie tu wina miasta. Przecież radni nie są przeciwni inwestycji. Zresztą niech firma podpisze umowę i spokojnie zajmie się projektowaniem i uzgadnianiem. Zanim przystąpi do rozpoczęcia inwestycji, minie jeszcze sporo czasu.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE