Dzierżawca szpitala w Blachowni "dziękuje"

  • Rynek Zdrowia (Katarzyna Rożko)
  • 03-09-2011
  • drukuj
Cezary Skrzypczyński, właściciel firmy dzierżawiącej Szpital im. R. Weigla w Blachowni, skierował do zarządu powiatu częstochowskiego rezygnację z dzierżawy. Starostwo Powiatowe planuje obecnie przekazanie placówki kolejnemu dzierżawcy lub powołanie spółki samorządowej.
Dzierżawca szpitala w Blachowni "dziękuje"
Czasu na wdrożenie nowych rozwiązań pozostało niewiele - decyzje powinny zapaść przed zbliżającym się kontraktowaniem świadczeń.

W 2009 r. radni powiatu częstochowskiego zlikwidowali SPZOZ Szpital im. R. Weigla w Blachowni. Lecznicę wydzierżawiła firma "Prywatna Przychodnia Lekarska C. Skrzypczyński". Dzierżawca zobowiązał się do prowadzenia szpitala jako podmiotu niepublicznego, płacenia starostwu miesięcznego czynszu w wysokości 120 tys. zł oraz realizacji inwestycji w placówce na kwotę 21 mln zł.Tymczasem w październiku 2010 r. Naczelny Sąd Administracyjny wydał wyrok stwierdzający nieważność uchwały o likwidacji SPZOZ. Skargę kasacyjną wniosła do NSA częstochowska "Solidarność": w opinii związkowców powiat wydzierżawiając szpital prywatnej firmie, stracił kontrolę nad lecznicą.

Czytaj też: Zwązkowa skarga poległa w radzie powiatu

Cezary Skrzypczyński, właściciel firmy dzierżawiącej szpital w Blachowni, nie ukrywa, że dalsza działalność - po wyroku NSA - oznacza dla niego zbyt duże ryzyko.

- Dlatego skierowałem do zarządu powiatu częstochowskiego pismo, w którym uznaję umowę za zerwaną wyłącznie z winy dzierżawiącego i wzywam zarząd powiatu do: zwrotu nakładów poniesionych przez dzierżawcę, wyrównania źle naliczonego czynszu oraz przejęcia przez powiat dzierżawionej przeze mnie nieruchomości - mówi portalowi rynekzdrowia.pl Cezary Skrzypczyński.

- Zwróciłem się do powiatu z pytaniem, czy może dać mi gwarancję, że wyrok NSA nie wpłynie negatywnie na moją działalność. Odpowiedzi nie otrzymałem, a ryzyka zaniedbań administracji państwowej ponosić nie mogę - podkreśla Skrzypczyński.

Przypomina również, że zaproponował starostwu utworzenie spółki z powiatem. Ta propozycja pozostała bez echa.

- Zamiast niej otrzymałem pismo dotyczące działań powiatu w sprawie przejęcia szpitala, powodowanych troską o losy lecznicy i bezpieczeństwo pacjentów - dodaje dzierżawca.

Starostwo stawia na ugodę
Grażyna Folaron, rzecznik prasowy Starostwa Powiatowego w Częstochowie potwierdza: Cezary Skrzypczyński uznał umowę dzierżawą za nieważną i wezwał powiat do przejęcia szpitala.

- Dzierżawca powołuje się na wyrok NSA. Jednak wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego dotyczy likwidacji SPZOZ, a nie umowy o dzierżawę - podkreśla Grażyna Folaron.

- Czekamy na pismo od pana Skrzypczyńskiego, w którym zaproponuje nam warunki odstąpienia od dzierżawy. Zależy nam na jak najszybszym załatwieniu sprawy, ponieważ są kolejni zainteresowani przejęciem szpitala. Ponadto jesienią rozpocznie się kontraktowanie świadczeń na następny rok - mówi rzecznik częstochowskiego starostwa.

Grażyna Folaron przypomina, że w umowie dzierżawy szpitala w Blachowni znajduje się punkt dotyczący możliwości zakończenia dzierżawy na drodze polubownej oraz punkt dotyczący wysokiej kary dla strony, która bezpodstawnie zerwie umowę.

- Jesteśmy jednak gotowi pójść na ugodę, bo jest ona lepszym rozwiązaniem, niż wieloletnie, kosztowne batalie sądowe. Priorytetem jest utrzymanie działalności szpitala i zdobycie kontraktu - podkreśla rzecznik.

Informuje jednocześnie, że Starostwo Powiatowe bierze obecnie pod uwagę kolejną dzierżawę szpitala lub utworzenie spółki samorządowej.

Potrzebna kontrola?
Zdaniem Mirosława Kowalika, idea powołania spółki samorządowej z inwestorem wspomagającym (plan brany pod uwagę przez powiat) byłaby rozwiązaniem wypełniającym wyrok NSA unieważniający uchwałę o likwidacji SPZOZ w Blachowni.

- Słusznie obawialiśmy się następstw dzierżawy szpitala. Jak zauważył Naczelny Sąd Administracyjny, poprzez takie działanie samorząd stracił zupełnie kontrolę nad tym, co się dzieje w lecznicy, nie mógł bowiem "patrzeć na ręce" prywatnemu przedsiębiorcy - mówi Mirosław Kowalik.

I jako przykład podaje związkowe próby przeforsowania włączenia regulaminu pracy i wynagrodzeń w zakładowy zbiorowy układ pracy.

- Układ zbiorowy obowiązuje przez ustalony czas, regulaminy nie - na drugi dzień pracodawca może zmienić pracownikom warunki pracy. Dzierżawca skorzystał z tego szukając oszczędności na kosztach pracowniczych. Tak było m.in. w przypadku zakładowego funduszu świadczeń socjalnych. Przekonał związki do rezygnacji z funduszu pracowniczego, na rzecz wykorzystania tych środków na inwestycje w szpitalu. Obecnie argumentuje, że wyłożył 4 mln zł na modernizację, ale były to de facto pieniądze pracowników - zaznacza przewodniczący częstochowskiej "Solidarności".

Podkreśla również, że sytuacja pracowników szpitala jest trudna: wiele osób szuka nowej pracy, bo nie widzi dla siebie przyszłości w lecznicy. Tymczasem dzierżawca w ramach oszczędności zatrudnia na umowę zlecenie ludzi pracujących już w innych placówkach, płacących za nich ZUS.

Mirosław Kowalik dodaje, że społeczna kontrola samorządu, jaką umożliwiłoby powołanie przez powiat spółki, a także znalezienie inwestora z pomysłem na rozwinięcie działalności lecznicy, stworzyłoby dla szpitala w Blachowni najlepiej rokujące warunki. Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

panie Cezary nie chcemy Pana prosze odejsc nie NADAJE sie PAN do pracy z zespołowej chyba tylko z PaniąIZą ijej SLUGUSAMI

jola, 2011-09-14 15:42:35 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE