eWUŚ - teoria swoje, praktyka swoje

  • Głos Wielkopolski/Rynek Zdrowia
  • 11-02-2013
  • drukuj
Teoretycznie, aby lekarz mógł potwierdzić prawo pacjenta do ubezpieczenia wystarczy PESEL i eWUŚ. Czytelnik "Głosu Wielkopolski" przekonał się jednak, że teoria teorią, a praktyka - praktyką.
eWUŚ - teoria swoje, praktyka swoje

Pacjent od lat pracuje i jest ubezpieczony, kiedy jednak trafił do szpitala okazało się, że nie figuruje w systemie. W efekcie każdego dnia pobytu w lecznicy proszono go o podpisywanie oświadczenia, że jest ubezpieczony.

Czytaj też: Komu eWUŚ sprawia kłopoty?

W przypadku osób pracujących tytuł do ubezpieczenia stanowią składki wpłacane przez pracodawcę. Ten jednak ma obowiązek odprowadzać je, gdy zatrudniony pracuje oraz przez pierwsze 33 dni choroby. Od 34 dnia choroby, mimo że pracownik nadal jest ubezpieczony, pracodawca nie musi składek odprowadzać, a zasiłek chorobowy pracownikowi na zwolnieniu wypłaca ZUS. W tym momencie chory przestał figurować w eWUŚ jako ubezpieczony.

Jak zapewnia NFZ, dla pacjenta wynik weryfikacji w eWUŚ nie ma znaczenia, jeśli chodzi o możliwość skorzystania z leczenia. Oznacza to tylko tyle, że informacje dotyczące ubezpieczenia trzeba wyjaśnić. I robi to na ogół sam NFZ. Przypadek pacjenta, który codziennie musiał podpisywać oświadczenie o ubezpieczeniu, świadczy jedynie, zdaniem urzędników, o nadgorliwości personelu placówki.

Na problemy z eWUŚ skarżą się też świadczeniodawcy. Jacek Krajewski, prezes Federacji Związków Pracodawców Ochrony Zdrowia Porozumienie Zielonogórskie przyznaje, że system jest - z punktu widzenia świadczeniodawcy - wciąż niedoskonały.

Prezes Krajewski zwraca uwagę na konieczność przesłania do centrali Funduszu, za każdym razem po sprawdzeniu pacjenta, kodu autoryzacji, czyli potwierdzenia sprawdzenia ubezpieczenia. I z tym właśnie bywają problemy. Okazuje się, że nie wszyscy świadczeniodawcy mają odpowiednie oprogramowanie, które automatycznie przewiduje sprawdzenie, czyli potwierdzenie autoryzacji.

- Część czyni to przez portal NFZ i trwa to dość długo. Stąd weryfikacja pacjentów dla tych świadczeniodawców jest dość uciążliwa - wyjaśnia Krajewski. I dodaje, że wszystko to przysparza dodatkowej pracy pracownikom przychodni i wydłuża czas obsługi pacjentów.

Marek Balicki, były minister zdrowia, dyrektor Szpitala Wolskiego w Warszawie zaznacza z kolei, że przychody szpitala od osób nieubezpieczonych stanowią setne części procenta, a ewidencja składek kosztuje dziesięć razy więcej. - Weryfikacja składek przez ZUS to 130 mln zł rocznie, a nie ma z tego żadnych korzyści finansowych - ocenia Balicki.

Zdaniem byłego ministra zdrowia bardziej racjonalnym rozwiązaniem byłoby uznanie prawa do świadczeń dla wszystkich, którzy mają obywatelstwo polskie i mieszkają w Polsce.

Czytaj też:  System eWUŚ to sukces, choć są też błędy

Jak wynika z informacji z NFZ, obecnie największe problemy z ewidencją w systemie eWUŚ mają członkowie rodzin osoby ubezpieczonej, którzy okazjonalnie korzystają z opieki medycznej.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.