Jakość szpitalnego jedzenia a hospitalizacja

Pacjenci kanadyjskich szpitali narzekają na jedzenie. Złego zdania o dostarczanych posiłkach są też dietetycy. W Kanadzie coraz więcej się mówi o podawaniu pacjentom dobrego jedzenia jako części leczenia.
Jakość szpitalnego jedzenia a hospitalizacja
Sami lekarze zaczęli analizować konsekwencje złego żywienia w szpitalach. W pierwszej części badania ("Nutrition Care in Hospitals"), którego wstępne wyniki udostępniane są obecnie, wskazuje się, że efektem niewłaściwego żywienia jest przedłużający się pobyt w szpitalu, wyższe koszty hospitalizacji, wzrost liczby zgonów, wolniejsze zdrowienie ran pooperacyjnych i częstsze infekcje.

W pierwszej fazie badania analizowano dane z 14 dużych szpitali; całość zbieranych jeszcze danych dotyczy 18 szpitali z ośmiu prowincji.

Współautorka badania, dietetyczka Paule Bernier z montrealskiego Jewish General Hospital, cytowana przez portal Cbc.ca podkreślała, że w szpitalach na jedzenie dla pacjentów przeznacza się zaledwie 1 proc. budżetu; szpitale zajmują się przede wszystkim sprawami ściśle medycznymi.

Z badań wynika, że 69 proc. pacjentów skarży się na zły apetyt, ale jeśli podawane posiłki nie budzą chęci jedzenia, hospitalizowany pacjent może po prostu popaść w niedożywienie. Z drugiej strony w szpitalach marnuje się aż 30 proc. posiłków, także dlatego, że pacjenci odmawiają jedzenia podawanych potraw.

Obserwacje lekarzy i pacjentów spowodowały, że coraz popularniejsze staje się dostarczanie świeżej żywności do szpitali przez lokalnych farmerów. Np. w Ontario szpitale mają możliwość korzystania z grantów przyznawanych przez rząd prowincji za pośrednictwem Greenbelt Fund na zakup żywności przez instytucje publiczne od lokalnych farmerów.

Z takiego grantu korzysta m.in. współpracujący z Uniwersytetem Toronto szpital w Scarborough, gdzie 191 tys. dolarów ma być wykorzystane przez szpitalną kuchnię na gotowanie posiłków "od zera", jak chwali się szpital, z produktów dostarczanych przez rolników ze stanu Ontario. Szpitalna stołówka zatrudniła restauracyjnego szefa kuchni.

Cbc.ca podawała przykład szpitala St. Joseph z Guelph, gdzie jeszcze siedem lat temu prawie wszystkie posiłki były przygotowywane przez firmy zewnętrzne. Obecnie szpitalna stołówka przygotowuje 75 proc. jedzenia podawanego w szpitalu i to nie z półproduktów, ale z dostarczanych warzyw, owoców, mięsa. W ciągu siedmiu lat zadowolenie pacjentów wzrosło o 87 proc. Ponadto dostarczanie pacjentom żywności przygotowanej w szpitalnej kuchni sprawa, że ilość wyrzucanego jedzenie zmalała o połowę.

Jak podawał portal Cbc.ca, szpital policzył, jakie skutki dla lokalnej gospodarki ma kupowanie żywności od lokalnych farmerów, nawet jeśli jest to tylko 20 proc. ogółu żywności zamawianej przez szpital. Miejscowi farmerzy zarabiają dzięki polityce szpitala ok. 140 tys. dolarów kanadyjskich rocznie.

Szpital w Thunder Bay (Regional Health Sciences Centre), również korzystający z własnych kucharzy, stosuje aplikację na iPady, która pozwala na przedstawianie dostępnych dla danego pacjenta wariantów posiłków na każdy następny dzień i uwzględnianie indywidualnych wyborów.

Uświadomienie lekarzom, że jedzenie jest także lekarstwem może być tym łatwiejsze, że w Kanadzie prowadzi się badania nad zdrowotnymi skutkami spożywanego jedzenia. Działające przy szpitalu St. Boniface w Winnipeg (Manitoba) Canadian Centre for Agri-Food Research in Health and Medicine, którego hasłem jest "Rozwój medycyny przez rolnictwo" sprawdza obecnie m.in. efekty jedzenia jajek przez osoby ze schorzeniami naczyń krwionośnych, wpływ soczewicy na osoby z nadwagą, wpływ soi na poziom cholesterolu (w tym przyjemnym badaniu pacjenci mają jeść muffiny z mąki sojowej).

Zaś niektóre szpitale wydają własne książki kucharskie - taką przygotował np. znany szpital w Toronto, St. Michael's Hospital. Przepisy zachęcają do korzystania z warzyw uprawianych w Ontario.

 

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE