Jakość usług ważniejsza od właściciela przychodni

Przy wyborze przychodni nie kierujemy się tym czy jest ona prywatna lub publiczna. Bardziej zależy nam na kompetencji i życzliwości personelu - wynika z badań przeprowadzonych w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie.
Jakość usług ważniejsza od właściciela przychodni

Dr Anna Rogowska-Zawistowska, autorka pracy doktorskiej na ten temat, twierdzi, że pacjenci gotowi są nawet ponosić dodatkowa opłatę za usługi zdrowotne. Nie zawsze nawet zastanawiamy się czy placówka ma porozumienie z Narodowym Funduszem Zdrowia. Na wybór przychodni istotny wpływ ma jej dogodna lokalizacja.

Takie są przynajmniej wnioski z sondażu przeprowadzonego wśród 503 pacjentów publicznych i 532 pacjentów prywatnych ośrodków zdrowia na terenie Warszawy.

"Na wybór rodzaju placówki zdrowotnej nie mają wpływ koszty usługi, a zupełnie inne czynniki" - podkreśla autorka opracowania. Ankietowani pacjenci wymieniają życzliwość personelu, czas poświęcony pacjentowi, zainteresowanie zgłaszanymi problemami, informacje przekazywane pacjentowi o dalszym postępowaniu leczniczo-pielęgniarskim.

Wizyta u lekarza dłużej trwa w ośrodku publicznym. Co druga lecząca się w nim osoby jest po 55. roku życia, podczas gdy w przychodniach prywatnych 70 proc. pacjentów nie przekroczyło jeszcze 55 lat.

W przychodni niepublicznej nie wszystko się nam się podoba z tego tylko powodu, że jest ona prywatna. Warszawiacy lepiej oceniają lekarzy w publicznych ośrodkach, jedynie pielęgniarki w przychodniach prywatnych robią na nich lepsze wrażenie.

Dr Rogowska-Zawistowska podkreśla, że wraz dalszym przekształcaniem zakładów publicznych w spółki nastąpi wzrost wynagrodzeń pracowników, ale w ślad za tym należy oczekiwać, że zwiększą się też stawiane im wymagania. "Powinna ciągle wzrastać jakość świadczonych usług, ponieważ tego oczekują pacjenci" - podkreśla specjalistka.

Zmian oczekują również pracowni przychodni. W publicznych ośrodkach zależy im przede wszystkim na wzroście wynagrodzeń. Z badań zamieszczonych w pracy doktorskiej wynika, że dochody gospodarstw domowych lekarzy zatrudnionych w zakładach publicznych są średnio mniejsze nawet o 4800 zł.

Pracownikom niepublicznych przychodni bardziej zależy na zmianie zarządu placówek. "Nie stwierdzono natomiast czy mieli oni na myśli zmiany personalne czy też korporacyjną formę zarządzania" - dodaje dr Rogowska-Zawistowska.

Ważną informacją dla resortu zdrowia może być to, że aż 40 proc. badanych zgodziłoby się na ponoszenie dodatkowej opłaty za usługi zdrowotne (w wysokości 5 zł).

Dr Anna Rogowska-Zawistowska przygotowała też rekomendacje. Postuluje wprowadzenie do konkursu ofert NFZ wyższej punktacji za kompleksowość oraz jakość udzielanych świadczeń dzięki posiadanym certyfikatom akredytacyjnym i ISO oraz z uwzględnieniem liczby skarg jakie wpływają do płatnika.

"Obecnie za posiadane certyfikaty placówka otrzymuje dużo mniejszą ocenę punktową niż za kryterium ceny, co zmusza płatnika do wyboru ofert najtańszych, niekoniecznie najlepszych jakościowo, co odczuwają pacjenci" - podkreśla autorka badań.

Zwraca również uwagę, że publiczne przychodnie mogłyby dokonywać wspólnych zakupów np. sprzętu czy energii elektrycznej, co mogłoby obniżyć ich koszty funkcjonowania. Sugeruje także by starały się one o pozyskiwanie klientów spoza NFZ. Może to zwiększyć ich dochody, ale przede wszystkim pozwoli w jakimś stopniu uniezależnić się jedynego płatnika jakim dla wielu z nich jest NFZ.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE