Kłopotliwe szpitalne izby przyjęć

  • www.esosnowiec.pl (Teresa Szczepanek)
  • 27-02-2012
  • drukuj
Śląski NFZ rozstrzygnął konkurs na kontrakty dla szpitalnych izb przyjęć. Sosnowiecki szpital, mimo przyznania pieniędzy w dodatkowym konkursie, kontraktu nie przyjął.
Kłopotliwe szpitalne izby przyjęć

Wcześniej prezydent Zbigniew Szaleniec w rozmowie z naszą redakcją stwierdził, że nakłania dyrektora szpitala Zbigniewa Swobodę do przyjęcia proponowanych przez NFZ pieniędzy na działalność izb przyjęć i ma nadzieję, że dyrektor tak właśnie postąpi. Tymczasem Zbigniew Swoboda kolejny raz zaskoczył i NFZ, i władze Sosnowca (zabierz głos/oceń prezydenta).

– W pierwszym rozdaniu NFZ nie był skłonny do rozmów i kompromisów. Zobaczymy jak w Funduszu zachowają się teraz. Obniżyliśmy ofertę w stosunku do tej składanej pierwotnie o 20 procent. Spróbujemy negocjować – mówił nam dyrektor przed 20 lutego. Nie ukrywał wówczas, że jeśli kontrakt będzie niekorzystny, nie podpisze go. I tak właśnie postąpił, bo jak twierdzi, pierwotnie przyznane 770 tysięcy złotych uważał za zbyt niską kwotę, a w dodatkowym konkursie Fundusz decyzji nie zmienił.

– Zaproponowano nam tyle samo pieniędzy co poprzednio, odejmując od tej kwoty pieniądze za dwa miesiące, które już minęły, a taka kwota nie jest wystarczająca. Otwierając izby przyjęć musielibyśmy wydać znacznie więcej. Nie podpisałem więc kontraktu. Będę się odwoływał poza Katowice. Chciałbym, żeby ten spór rozstrzygnął ktoś postawiony wyżej i z zewnątrz, bo tutaj nie znajdujemy partnera do rozmów – wyjaśniał swoją decyzję dyrektor Swoboda.

Tymczasem jeszcze tego samego dnia, w poniedziałek 20 lutego, władze miasta interweniowały w NFZ, deklarując, że gmina chce podpisać kontrakt, mimo że nie uczynił tego dyrektor. Następnego dnia rano odbyło się spotkanie, na którym Zbigniew Szaleniec zobligował dyrektora Swobodę do podpisania kontraktu przyznanego przez NFZ. Kontrakt opiewa na 644 tysiące złotych, co stanowi zaledwie 1/3 potrzebnych środków na działanie izb przyjęć. Podkreślając, że trwający dwa miesiące spór nie został ostatecznie rozstrzygnięty, dyrektor Swoboda stwierdził, że ostatecznie przyjął propozycje Funduszu ze względu na dobro pacjentów, mimo że finansowanie jest bardzo niskie. W efekcie po dwumiesięcznej przerwie wywołanej sporem wokół kontraktu obie izby znowu będą udzielać pomocy pacjentom. – Upewniłem się u prawników, że podpisując kontrakt nie zamykam sobie drogi do odwołania się w tej sprawie – podkreśla Zbigniew Swoboda.

– Tak naprawdę nie było mowy o żadnych negocjacjach. Dostaliśmy szansę w dodatkowym konkursie i wiedzieliśmy, że musimy ją wykorzystać. Wymiar społeczny całej sprawy jest ogromny. Nie można było dopuścić do tego, by w mieście działała tylko jedna izba przyjęć w szpitalu św. Barbary – twierdzi Zbigniew Szaleniec. – Kontrakt jest podpisywany na trzy lata, choć na razie jego wysokość ustalona jest tylko na rok bieżący. Po jego zakończeniu obliczona zostanie stawka na kolejny rok i dołożymy starań, by była ona na odpowiednim poziomie – zapewnia prezydent.

Nieoficjalnie mówi się o odejściu dyrektora Swobody z zajmowanego stanowiska. Prezydent Szaleniec przyznaje, że jego zdaniem potrzebny jest ktoś, kto da nowy impuls, załagodzi spory. Podobnego zdania jest I zastępca prezydenta, Arkadiusz Chęciński. – Mam nadzieję, że dyrektor złoży wypowiedzenie. To nie jest odpowiedni człowiek na to stanowisko. Żaden z niego manager. W prywatnej firmie dawno by już zbankrutował – mówi i dodaje: – Nie rozumiem dlaczego dyrektor nie odwoływał się od decyzji NFZ wcześniej, tylko mówi o tym dopiero teraz. Cała jego działalność jest dla mnie niejasna, dyrektor realizuje własną politykę, nie miasta.

Zbigniew Swoboda przyznaje, że zmęczony jest zaistniałą sytuacją: – Mógłbym wiele powiedzieć, ale powstrzymam się od komentarzy. Decyzja o moim odwołaniu w kręgu PO zapadła już dawno, w grudniu. Mam nadzieję, że PO ma lepszy pomysł na szpital niż ja miałem.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.