Kupowanie świadczeń zdrowych przez samorządy to martwy przepis

Od kilku miesięcy, na mocy nowelizacji ustawy o działalności leczniczej, mogą to robić na takich zasadach, na jakich robi to NFZ. Jednak zakupowego szaleństwa nie ma. Wprost przeciwnie. Jest oburzenie, gdyż propozycja rządu rozbudza oczekiwania mieszkańców, którym samorząd nie jest w stanie sprostać.
Kupowanie świadczeń zdrowych przez samorządy to martwy przepis
Nowelizacji ustawy o działalności leczniczej rozbudza oczekiwania mieszkańców, a nas to nie stać - grzmią samorzadowcy

Samorządowcy dobrze wiedzą, że politycznie bardziej opłacalne jest np. wybudowanie drogi lub przedszkola niż pożyczenie pieniędzy szpitalowi na ''wieczne nieoddanie''. Tymczasem rząd oczekuje, że oprócz dotychczasowych zadań w zakresie zdrowia - będą jeszcze kupowali mieszkańcom świadczenia medyczne.

Nie kupują świadczeń, bo nie ma za co

Od kilku miesięcy, na mocy nowelizacji ustawy o działalności leczniczej, mogą to robić na takich zasadach, na jakich robi to NFZ. Mogą zakupić świadczenie, choć nie muszą, bo nie jest to wymóg obligatoryjny. Ale np. jeśli w gminie lub powiecie szpitalowi kończy się kontrakt na operacje czy limit wizyt w przychodni, lokalne władze mają możliwość zafundowania pacjentom deficytowej usługi zdrowotnej.

Jednak zakupowego szaleństwa nie ma. Wprost przeciwnie. Jest oburzenie, gdyż propozycja rządu rozbudza oczekiwania mieszkańców, którym samorząd nie jest w stanie sprostać. Dlatego samorządowcy wietrzą w tym podstęp.

- To nic innego jak próba przerzucenia na samorządy bieżących kosztów funkcjonowania szpitali - mówił Adam Struzik, marszałek województwa mazowieckiego i zapowiadał zaskarżenie wspomnianego zapisu do Trybunału Konstytucyjnego.

Podkreślał, że biorąc pod uwagę plany rządu, które znacząco uszczuplą samorządowe budżety, nakładanie na jednostki samorządu terytorialnego (JST) nowych obowiązków bez dodatkowego finansowania nie może wchodzić w grę.

- To niewykonalne - wtórowała mu Hanna Zych-Cisoń, członek zarządu województwa pomorskiego odpowiedzialna za ochronę zdrowia. - Na kupowanie świadczeń opieki zdrowotnej potrzebne są gigantyczne pieniądze, których w samorządach nie ma - stwierdziła i dodała, że propozycja jest bulwersująca również z tego powodu, że NFZ nie płaci w całości za nadwykonania, a samorządom proponuje się nowe wydatki.

Może by rząd przejął szpitale?

Samorządowcy boją się, że zostaną sami z zadłużonymi, kiepsko finansowanymi lecznicami i rozbudzonymi oczekiwaniami mieszkańców. Stąd pomysł, żeby rząd postawił kropkę nad i - i przejął formalnie samorządowe szpitale. Przy okazji przypomina się, że trafiły one do JST prawem kaduka. Przed laty, gdy tworzono reformę samorządową, nie bardzo wiedziano, co z nimi zrobić.

Andrzej Porawski, sekretarz strony samorządowej KWRiST, przypomniał niedawno, że samorządy otrzymały szpitale (samodzielne publiczne zakłady opieki zdrowotnej), ale bez wpływu na ich funkcjonowanie i pieniędzy na ich finansowanie. - Samorządy nie tworzyły SP ZOZ, to był jedynie taki zapis w ustawie i powinniśmy teraz o tym pamiętać - powiedział.

Część samorządów nie miałaby nic przeciwko temu, żeby w ramach przejmowania przez państwo odpowiedzialności za służbę zdrowia rząd przejął również wszystkie szpitale.

Cały artykuł czytaj na Rynekzdrowia.pl

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE