Lekarskie klauzule zamachem na zawód?

  • Rynek Zdrowia (Ryszard Rotaub)
  • 06-03-2012
  • drukuj
Lekarze tracą przywilej charakterystyczny dla wolnych zawodów. Jeśli już zwiążą się z jednym pracodawcą, to u innego coraz trudniej będzie znaleźć im źródła dodatkowych zarobków.
Lekarskie klauzule zamachem na zawód?
W kolejnych placówkach wprowadzane są bowiem tzw. klauzule lojalnościowe zakazujące pracy na rzecz innych podmiotów. O ogólnopolskich protestach z tego powodu nie słychać.

Rozstawanie się z wolnością nie następuje z dnia na dzień, jest procesem, który z wolna przybiera na sile.

Wymieńmy przykłady placówek, które tylko w ubiegłym roku wprowadziły lub zapowiedziały wprowadzenie klauzul lojalnościowych dla lekarzy: Samodzielny Publiczny Szpital Klinicznym nr 1 w Lublinie (zabierz głos/oceń prezydenta) (zakaz konkurencji objął nawet pracowników, którzy są zatrudnieni na umowę-zlecenie albo prowadzą własną działalność gospodarczą), Podhalański Szpital Specjalistyczny im. Jana Pawła II w Nowym Targu, Uniwersyteckie Centrum Kliniczne w Gdańsku (zabierz głos/oceń prezydenta), Specjalistyczny Psychiatryczny ZOZ im. Babińskiego w Łodzi (zabierz głos/oceń prezydenta), Szpital Uniwersytecki im. Jurasza w Bydgoszczy (zabierz głos/oceń prezydenta).

We wszystkich tych przypadkach głównym powodem aneksowania umów o pracę i lekarskich kontraktów (umów cywilnoprawnych) były niepowodzenia szpitali w konkursach NFZ na świadczenia medyczne lub obawa dotycząca utraty finansowania przez Fundusz usług w ramach kontraktów.

Jednak zjawisko swoistego przypisania lekarza do jednego pracodawcy będzie się nasilać i przebierze wkrótce charakter systemowy, a nie jak dotąd akcyjny, związany z okresowym kontraktowaniem świadczeń w oddziałach Narodowego Funduszu Zdrowia.

Chodzi o ustawę o działalności leczniczej. Przewidziane w niej przekształcanie lecznic w spółki prawa handlowego może spowodować, że dominującą formą zatrudnienia lekarza stanie się ulubiony przez pracodawców kontrakt z wpisanym do niego zakazem podejmowania pracy u konkurencji.

Zresztą znaczna część dyrektorów od dawna twierdzi, że skoro zakaz pracy dla konkurencji w gospodarce rynkowej jest normą, to nie ma powodu, by w ochronie zdrowia było inaczej.

Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy, mimo że uchodzi za organizację zorientowaną prorynkowo, czuje nadchodzące zagrożenie.

– W sytuacji, gdy przekształcenia w spółki są nieuchronne i nie ma perspektyw na poprawę warunków finansowana szpitali, ich dyrektorzy przygotowują się do trudnych zmian i pozbywają się osób niewygodnych, które przeciwstawiają się drastycznym ograniczeniom zatrudnienia, obniżaniu wynagrodzeń personelu medycznego i spadkowi jakości leczenia – alarmował Maciej Niwiński, wiceprzewodniczący Zarządu Krajowego OZZL w czasie lekarskiego protestu w województwie śląskim (zabierz głos/oceń marszałka) jesienią zeszłego roku.

Natomiast Krzysztof Bukiel, szef OZZL, stwierdził w rozmowie z nami, że większe pieniądze z kontraktów – w porównaniu do tych z etatu – „stępiają aktywność lekarzy w staraniach na rzecz wzrostu wynagrodzenia za pracę podstawową”.

„Dwa lata temu zaciągnęłam kredyt bankowy, aby uruchomić niewielki, ale własny NZOZ. Obecnie mam umowę kontraktową z NFZ na świadczenia medyczne z zakresu pulmonologii i alergologii. Poradnie są czynne tylko 3 razy w tygodniu po 4 godziny, ze względu na małą wartość punktową kontraktu. Dwa dni w tygodniu w ogóle nie pracuję. Nie mogę podjąć legalnie dodatkowej pracy u innych świadczeniodawców, którzy zawarli umowę z NFZ, gdyż zabrania mi tego zapis ustawy – ubolewa w liście do Naczelnej Izby Lekarskiej alergolog Małgorzata Kaniuka.

Mowa o art. 132 ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, który w ust. 3 zakazuje zawierania umowy z lekarzem, jeżeli udziela on świadczeń u świadczeniodawcy, który ma kontrakt z Funduszem.

Małgorzata Kaniuka stawia retoryczne pytanie: – Czy stać nasze państwo na marnotrawienie zasobów ludzkich i nabytych w wielkim trudzie kwalifikacji lekarskich?

Alergolog uważa, że zakaz świadczenia pracy u innego pracodawcy posiadającego kontrakt z Funduszem uderza w nią „jako porządną obywatelkę Rzeczypospolitej, która zdobyła wysokie kwalifikacje w swoim zawodzie, dzięki kreatywności utworzyła miejsce użyteczności publicznej, jakim jest przychodnia, a w końcu stworzyła nowe miejsca pracy i chce pracować”.

Więcej na ten temat tutaj.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE