Lotniska przygotowane na wypadek przyjęcia zarażonych ebolą

- Największe porty lotnicze w kraju są dobrze przygotowane na przyjęcie osób z podejrzeniem zakażenia ebolą - zapewnili przedstawiciele lotnisk. Gotowe na ewentualne przyjęcie pacjentów są również szpitale zakaźne w różnych miastach Polski.
Lotniska przygotowane na wypadek przyjęcia zarażonych ebolą

Zgodnie z polskim prawem, osoba, u której podejrzewa się zachorowanie, bo np. miała kontakt z osobami chorymi lub zmarłymi na ebolę, zobowiązana jest do leczenia w warunkach izolacji. Wszystkie osoby, które miały z nią kontakt, również muszą być poddane kwarantannie. Kwarantanna, podobnie jak leczenie, jest obowiązkowa. Trwa trzy tygodnie.

Jeśli objawy choroby wystąpią u osoby znajdującej się na pokładzie samolotu, kapitan powinien zgłosić do portu lotniczego, że ma chorego, który może być zakażony wirusem gorączki krwotocznej. Najlepiej, żeby taki samolot dotarł na jedno z polskich lotnisk posiadających certyfikat WHO, ale i na innym lotnisku procedury będą wyglądały podobnie.

Samolot odstawiany jest na tzw. boczny pas, chory transportowany jest przez personel medyczny w warunkach izolacji do szpitala, gdzie będzie diagnozowany i leczony, również w warunkach izolacji. Osoby z personelu samolotu oraz personelu lotniskowego, a także te, które siedziały obok, przed i za chorym, muszą być poddane trzytygodniowej kwarantannie w miejscu wskazanym przez wojewodę w pobliżu miejsca lądowania.

Czytaj też:  Premier Kopacz: jesteśmy przygotowani, by ochronić się przed wirusem ebola

Podczas kontaktu z osobami podejrzanymi o zakażenie, u których wystąpiły objawy, wymagane jest stosowanie środków ochrony osobistej, które zabezpieczają personel medyczny przed bezpośrednim kontaktem z płynami ustrojowymi, wydzielinami i wydalinami chorego, w tym także stosowanie środków ochrony dróg oddechowych i oczu. Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego - Państwowy Zakład Higieny zaleca również ograniczenie kontaktu z chorymi do niezbędnego minimum.

Osoby poddane kwarantannie można zwolnić przed upływem trzech tygodni, jeśli wcześniej u osoby podejrzanej o zachorowanie wcześniej wykluczymy gorączkę krwotoczną. Gdy wystąpią pierwsze objawy choroby, można przeprowadzić badanie; na jego wynik czeka się ok. dwóch dni.

W Porcie Lotniczym Wrocław dla samolotu, na pokładzie którego może znajdować się osoba z podejrzeniem wysoce zakaźnej choroby, wyznaczony jest specjalny pas do lądowania.

"Pasażerowie takiego lotu zostają podzieleni na kategorie, w zależności od tego czy są zakażeni, pozostawali w kontakcie z osobami zakażonymi lub są zdrowi. Na tej podstawie zostają odizolowani od pozostałych pasażerów i odtransportowani w odpowiednie miejsce - do starego terminalu. Następnie będą przekazywani służbom medycznym" - powiedział Andrzej Marzęda, pełniący obowiązki pełnomocnika ds. systemu zarządzania bezpieczeństwem w Porcie Lotniczym Wrocław.

We Wrocławiu pacjenci z podejrzeniem chorób wysoce zakaźnych są przewożeni do Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. J. Gromkowskiego. Rzeczniczka tego szpitala, Urszula Małecka powiedziała, że placówka jako szpital zakaźny jest od początku jej powołania przygotowana na wypadek przyjęcia pacjentów z chorobami wysoce zakaźnymi. "Po wybuchu epidemii eboli w Afryce przypomniane zostały wszystkie procedury związane z przyjęciem i leczeniem pacjentów z poważnymi chorobami zakaźnymi" - powiedziała Małecka.

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

W ubiegłym tygodniu, 10 października 2014 - Wojewoda Mazowiecki „występując” w roli rzecznika warszawskiego lotniska przekazał informację, iż służby lotniskowe - lotniska im. Chopina w Warszawie, są przygotowane na ewentualność zawleczenia na pokładzie samolotu choroby zakaźnej. Rzeczywiście, bior...ąc pod uwagę ćwiczenia „Epifactor 2011” przeprowadzone w 2011 r. – można przyjąć teoretycznie, że lotnisko jest przygotowane. Lotniskowa straż pożarna oraz służby medyczne dysponują sprzętem zabezpieczenia indywidualnego, posiadają odpowiednie procedury dot. dekontaminacji i krótkotrwałej izolacji pasażerów w warunkach polowych, niestety prowadzące do ograniczenia pracy , a nawet zamknięcia lotniska Jednak nie jest to do końca prawda – de facto – nie jesteśmy przygotowani do zawleczenia choroby zakaźnej, ponieważ w czasie tych ćwiczeń ustalono także, iż: w Polsce jest brak specjalistycznych karetek do transportu zakaźnie chorych - tak jest i dziś – dopiero na nie czekamy; na lotnisku brak jest wyposażenia stałego systemu monitoringu oraz metod do „wyłapywania” potencjalnie chorych w hali odlotowej oraz przylotowej; nie ma wspólnych, uzgodnionych zapisów regulujących współpracę służb lotniskowych - lotniska z otoczeniem miejskim, brak uwzględnienia takiej sytuacji w wojewódzkim planie antykryzysowym; brak jest ustaleń - kto odpowiada, decyduje i zarządza zaistniałą sytuacją – służby Prezydenta miasta czy służby Wojewody; nie ma osobistych środków zabezpieczeń dla agentów handlingowych i służb technicznych obsługujących samoloty; nie ustalono, jakie jest dalsze postępowanie z samolotem, na pokładzie którego, zawleczono chorobę zakaźną oraz bagażami jego pasażerów; nie wywieziono zagrożonych pasażerów do miejsc kwarantanny - zapisanych w wojewódzkim planie antykryzysowym. Nie wywieziono, ponieważ były to miejsca teoretycznie wyznaczone do takich działań. W praktyce nie ma takich miejsc w okolicach Warszawy. Nie wiedziano jak i czym przewieźć pasażerów poddanych dekontaminacji. Przewozowi przez miasto sprzeciwiły się struktury podległe Prezydentowi m.st Warszawy? brak jest uzgodnionych zapisów, kto wydaje decyzje o kwarantannie, otwiera miejsca kwarantanny i prowadzi ją aż do jej zakończenia (3 tyg) - wystąpiła wówczas ostra polemika pomiędzy strukturami miejskimi i wojewódzkimi; brak jest uzgodnionych zapisów, kto i jakimi środkami przewiezie na kwarantannę osoby, które miały bezpośredni kontakt z potencjalnie zarażoną osoba. Co się od tamtego czasu zmieniło? Wszystkie kolejne plany antykryzysowe są po prostu powielane. Nie są ze sobą spójne, uzgodnione. Moim zdaniem Warszawa nie jest przygotowana na zawleczenie choroby zakaźnej , w tym eboli. Minister zdrowia stwierdza, że podległy mu resort jest merytorycznie przygotowany do eboli - pytanie - dlaczego tylko merytorycznie? A praktycznie? Dlaczego wojewodowie mają ustalać system postępowania i procedury dla lekarzy pierwszego kontaktu, takie zapisy mogą tworzyć tylko i wyłącznie ich wykonawcy czyli lekarze. Zarażeni ebolą są już na terenie Europy, więc błędnym jest założenie, że muszą przylecieć samolotem. Wróćmy na ziemię - mogą przyjechać pociągami, autobusami i jak na to są przygotowane struktury wojewódzkie??? Nie dziwię się, że prof. Andrzej Horban konsultant krajowy w dziedzinie chorób zakaźnych stwierdził, że Nie jesteśmy przygotowani na leczenie chorych z ebolą, a lekarze w obawie o własne zdrowie uciekną w popłochu, zamiast leczyć chorych. Popieram Pana Profesora rozwiń

G. K. "Kryzys-Konsulting", 2014-10-15 19:27:23 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE