NFZ naraża zdrowie pacjentów

NFZ łamie własne regulacje oraz naraża zdrowie pacjentów. Jakość i dostępność świadczeń medycznych w Polsce pozostaje praktycznie poza kontrolą – twierdzi NIK.
NFZ naraża zdrowie pacjentów

Narodowy Fundusz Zdrowia sprawdza dostępność i jakość świadczeń medycznych zbyt rzadko. W placówkach, z którymi fundusz zawarł umowy kontrola z NFZ ma szansę pojawić się średnio raz na 12 lat (np. w przychodniach raz na 24 lata, a w gabinetach stomatologicznych raz na 18 lat).

NFZ łamie w ten sposób własne regulacje oraz naraża zdrowie pacjentów. Jakość i dostępność świadczeń medycznych w Polsce pozostaje praktycznie poza kontrolą.

Kontrolerzy NIK wyliczyli, że fundusz kontroluje jednostki, z którymi zawarł umowę o wykonywanie świadczeń medycznych, średnio co 12 - 13 lat. Jednostki podstawowej opieki zdrowotnej (poz), które sprawują kontrolę nad zdrowiem ludności całego kraju (obejmują m. in. lekarzy pierwszego kontaktu, przychodnie, nocną i świąteczną opiekę zdrowotną) mogą spodziewać się kontroli przeciętnie co 24 lata, a przychodnie stomatologiczne raz na 18 lat.

Rekord pobił wrocławski oddział NFZ, któremu podległe przychodnie stomatologiczne mogą spodziewać się kontroli jakości i dostępności swoich usług średnio raz na 18 lat.

Zarazem wiele dużych jednostek, szczególnie szpitali, sprawdzanych jest po kilka razy w roku. Kontrole te jednak pomijają aspekt jakościowy, koncentrując się na rozliczeniach dużych kwot kontraktów.

Ta nierównowaga sprawia, że większość jednostek służby zdrowia jest poza nadzorem NFZ, a niektóre zakresy świadczeń medycznych pozostają poza jakąkolwiek kontrolą funduszu. (wykres nr 2).

Zbyt rzadko prowadzone kontrole oznaczają łamanie zasady działania Funduszu, która nakazuje oddziałom nadzorować pod względem jakości i dostępności świadczeń medycznych każdą jednostkę co najmniej raz na pięć lat.

Potwierdzają to także dane z kontroli NIK przeprowadzonej w pięciu oddziałach NFZ. W latach 2003 - 2012 na 250 zbadanych jednostek służby zdrowia szpitale kontrolowane były od kilku do kilkunastu razy. W tym czasie ponad 54 proc. podmiotów udzielających innych rodzajów świadczeń nie podlegało kontroli ani razu.

Główną przyczyną takiego stanu rzeczy jest zbyt mała ilość środków finansowych przeznaczanych przez prezesa Funduszu na działalność kontrolną - zaledwie 0,05 proc. wszystkich kosztów ponoszonych przez NFZ.

W efekcie brakuje pieniędzy na kontrole oraz zatrudnianie w komórkach kontrolnych wysoko kwalifikowanych kadr. Brak kontrolerów z medycznym wykształceniem uniemożliwia ocenę jakości i prawidłowości świadczeń medycznych.

W odpowiedzi na uwagi NIK prezes NFZ planuje wykreślenie z zarządzenia dotyczącego działalności funduszu wymogu kontrolowania każdej jednostki przynajmniej co pięć lat. Według Izby to złe rozwiązanie, i to zarówno ze względu na zdrowie pacjentów, jak i interes budżetu państwa.

Świadczą o tym efekty tych nielicznych kontroli, które NFZ udało się przeprowadzić. Wynikające z nich korzyści finansowe były w latach 2010 - 2011 ponad trzykrotnie wyższe niż koszty przeprowadzenia samych kontroli (wykres nr 4). NIK docenia sprawność i skuteczność oddziałów NFZ w egzekwowaniu kar i nienależnie przekazanych kwot.

Izba zwraca ponadto uwagę na nierzetelność Centralnego Wykazu Ubezpieczonych, którym dysponują oddziały NFZ. Dane w nim zawarte są często błędne lub nieaktualne. Nie są więc wiarygodną informacją o statusie osób ubezpieczonych.

Nie mogą być także podstawą do sprawnej weryfikacji rozliczeń z jednostkami służby zdrowia. NIK wnioskuje do instytucji przekazujących dane (MSW, ZUS, KRUS) o poprawę sposobu gromadzenia i weryfikacji danych.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (2)ZOBACZ WSZYSTKIE

CAŁA PRAWDA to jest to, co napisał przede mną Pacjent. To POWSZECHNE. O czym tu pisać...

jurasN, 2013-04-08 19:50:48 odpowiedz

Drobna sprawa:Lekarz rodzinny kieruje pacjenta do specjalisty z ostrym stanem zapalnym stawów. W kolejce do specjalisty neurologa pacjent czeka ( bez leczenia) 3 m-ce.Neurolog podejrzewa uszkodzenie kręgosłupa- kieruje na tomograf - pacjent czeka 30 dni.Ponadto poprzez lekarza rodzinnego kieruje do... ortopedy - termin przyjęcia za 2 m-ce. Po uzykaniu zdjęć tomografu ponownie kolejka (2 m-ce) do neurologa,ortopeda skieruje na zdjęcia stawów -jeżeli rtg to w ciągu klilku dni a jeżeli tomograf to 30 dni. Kolejny zapis w kolejkę do przyjęcia przez specjalistó - kolejne miesiące.W ten sposób lecząc powodujemy zwiększanie ilości inwalidów i osób niesprawnych do pracy czekających na zwolnieniach lekarskich na przyjęcia przez specjalistów. Chyba, że pacjent zasymuluje stan ostry i znajdzie się w szpitalu, gdzie pomoc uzyska w trybie pilnym. Ale może też dojechać do specjalistów już na wózku - to są liczne osiągniecia naszej służby zdrowia i superministra zdrowia. rozwiń

Pacjent, 2013-04-08 19:16:16 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE