PARTNER PORTALU
  • BGK

NIK o Podlaskim Systemie Informacyjnym e-Zdrowie

  • pt    4 stycznia 2018 - 12:20
NIK o Podlaskim Systemie Informacyjnym e-Zdrowie
System e-Zdrowie był rozwiązaniem zupełnie odmiennym od dotychczas stosowanych narzędzi (fot. wrotapodlasia)

Na Podlaski System Informacyjny e-Zdrowie wydano ponad 58 mln. Zł. Jak się jednak okazało, nie zadziałał w zakładanej formie: nie działała właściwie usługa elektronicznej rejestracji na wizyty, pacjenci i lekarze nie mieli dostępu do kompletnej elektronicznej dokumentacji medycznej, a przygotowane narzędzia elektroniczne nie wystarczyły, aby prowadzić za ich pośrednictwem zarządzanie i nadzór nad szpitalami.




• Ukończony w 2015 roku Podlaski System Informacyjny e-Zdrowie w równym stopniu miał służyć trzem grupom beneficjentów: pacjentom, podmiotom leczniczym i ich personelowi oraz organom założycielskim szpitali z województwa podlaskiego.

• Pacjenci mieli uzyskać przede wszystkim dostęp do swojej kompletnej elektronicznej dokumentacji medycznej oraz możliwość elektronicznej rejestracji do lekarzy.

• W przyszłości Podlaski System Informacyjny e-Zdrowie może stać się częścią składową ogólnopolskiego systemu dotyczącego e-Zdrowia, czyli platformy P1.

 

Jak stwierdziła w wyniku przeprowadzonej kontroli Najwyższa Izba Kontroli, względy finansowe i organizacyjne zadecydowały, że projektem, który kosztował 58 mln zł, objęto tylko 26 wybranych placówek publicznej opieki zdrowotnej w całym województwie. W 2016 roku z ich usług skorzystało 34 proc. pacjentów, ewentualne korzyści mógł zatem uzyskać co trzeci pacjent.

Ustalenia kontroli wskazują, że jedną z ważniejszych przyczyn nieosiągnięcia zakładanych korzyści był brak odpowiedniego, profesjonalnego podejścia do wdrożenia projektu. W skontrolowanych placówkach, włączonych do Podlaskiego Systemu Informacyjnego e -Zdrowie, nie powiodło się lub też nawet nie podjęto próby przekonania personelu, głównie medycznego, do korzyści płynących z nowych rozwiązań informatycznych i nowych możliwości.

System e-Zdrowie był rozwiązaniem zupełnie odmiennym od dotychczas stosowanych narzędzi, a mimo to tylko w jednym z kontrolowanych szpitali wyznaczono lidera i powołano zespół ds. wdrożenia systemu. W sześciu placówkach nawet nie konsultowano założeń i rozwiązań projektowych z personelem medycznym. Z kolei na zaopiniowanie poszczególnych rozwiązań projektu Urząd Marszałkowski Województwa Podlaskiego wyznaczył bardzo krótki, czterodniowy termin. 

Ustalenia kontroli

Jak dodaje NIK, w październiku 2015 roku pacjentom województwa podlaskiego udostępniono dwie najważniejsze z ich perspektywy usługi oferowane przez Podlaski System Informacyjny e-Zdrowie: dostęp do elektronicznej dokumentacji medycznej oraz e-rejestrację. Umożliwiał to Portal Pacjenta na stronie internetowej ezdrowie.wrotapodlasia.pl, na którym można założyć konto pacjenta. Usługi te nie działały jednak właściwie.

Elektroniczna rejestracja wizyt była prowadzona na gorszych zasadach niż rejestracja osobista lub telefoniczna. Skontrolowane podmioty lecznicze nie udostępniały bowiem do usługi e-rejestracji wszystkich, a jedynie część (76 proc.) swoich poradni.

Poza tym wiele placówek ograniczało możliwość elektronicznej rejestracji do wybranej, określonej liczby godzin przyjęć, często znacząco mniejszej niż wynosił rzeczywisty czas ich pracy (nawet do jednej godziny tygodniowo). W skrajnym przypadku w jednej z przychodni okulistycznych elektronicznie można było umówić się na wizytę tylko do jednego lekarza i tylko na jeden jedyny termin.

Powszechnym zjawiskiem było także (w 70 proc. badanych podmiotów leczniczych), że termin wizyty rejestrowanej telefonicznie lub osobiście był późniejszy niż ten widniejący w systemie e-rejestracji. Nie oznaczało to jednak, że pacjenci korzystający z rejestracji elektronicznej byli uprzywilejowani.

Przeciwnie - terminy oferowane w systemie elektronicznym często były nieaktualne, gdyż grafiki lekarzy w poszczególnych placówkach nadal przygotowywano przede wszystkim w formie papierowej, listy pacjentów oczekujących prowadzono np. w kalendarzach lub zeszytach i nie przenoszono ich na bieżąco do systemu elektronicznego.

Formalnie więc pacjenci rejestrowali się elektronicznie na nieistniejący, błędny termin i dopiero później, podczas potwierdzania terminu wizyty przez personel poradni, byli automatycznie przesuwani w kolejce na właściwy dzień, zgodny z listą „papierową”.







×
KOMENTARZE (1)

  • Prof. Glass, 2018-01-04 17:27:20

    Trzeba być (...), żeby myśleć iż taki system coś zmieni! Mnie interesuje, kto na tym zarobił, kto stanął do przetargu, czy są tak "przyjaciele Królika". Tu trzeba zmienić system, uszczelnić go i dobierać na stanowiska kierownicze ludzi z charakterem Judyma! A tu tylko kasa, kasa i podwyżki... płac, dla darmozjadów ze szpitalnych cmentarzy!  rozwiń