Norbert Maliszewski, ekspert ds. marketingu politycznego: Negocjacje prowadzone przez Bartosza Arłukowicza mogły być zaplanowane tak, by zakończyć je przed podsumowaniem 100 dni rządu

- Negocjacje ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza z lekarzami były tak zaplanowane, by je zakończyć przed podsumowaniem przez premier Ewę Kopacz 100 dni rządu; wystąpienie premier nie mogło się odbyć w sytuacji "pożaru" - uważa ekspert ds. marketingu politycznego dr Norbert Maliszewski.
Norbert Maliszewski, ekspert ds. marketingu politycznego: Negocjacje prowadzone przez Bartosza Arłukowicza mogły być zaplanowane tak, by zakończyć je przed podsumowaniem 100 dni rządu
Norbert Maliszewski (fot.twitter.com)

Jego zdaniem były naciski na Arłukowicza ze strony premier, by proces negocjacyjny zakończyć przed posumowaniem 100 dni rządu. "Problemy z obszaru ochrony zdrowia nie mogły przesłonić pozytywnego przekazu. Na pewno była presja ze strony Ewy Kopacz, aby do kompromisu z lekarzami doszło. Fiaskiem posumowania byłoby, gdyby w tym samym czasie telewizje emitowały obrazki rodziców idących z dzieckiem z zapaleniem ucha zamiast do lekarza rodzinnego, na ostry dyżur i czekających tam na przyjęcie 9-10 godzin" - powiedział Maliszewski.

Podkreślił, że przedłużający się pat w sprawie podpisania kontraktów z lekarzami z Porozumienia Zielonogórskiego nie służył ani ministrowi zdrowia, ani lekarzom. Jednak zdecydowanie więcej straciłby na nim Arłukowicz - uważa ekspert. "Jeśli porówna się autorytet polityka o niskim zaufaniu społecznym, jakim jest Arłukowicz, z autorytetem lekarzy, to widać, że minister zdrowia wojny propagandowej by nie wygrał" - dodał. Podkreślił, że karierę ministra niewątpliwie zakończyłaby tragedia, do której mogłoby dojść podczas protestu lekarzy. "Taki przekaz przykryłby wszystko" - ocenił Maliszewski.

Czytaj też: Nie będzie zwiększenia nakładów na POZ, ale wyjściowa stawka za pacjenta zostanie podniesiona

Według eksperta negocjacje pozycyjne prowadzone przez Arłukowicza od początku mogły być zaplanowane tak, by zakończyć je najpóźniej w środę. "Twardo obstawał przy swoim stanowisku. Naturalnym elementem takich negocjacji jest drobne ustępstwo, następnie powrót do rozmów i próba zawarcia kompromisu. To się stało" - powiedział.

Zdaniem Maliszewskiego także milczenie Kopacz w sprawie konfliktu z lekarzami było wkalkulowane w proces negocjacyjny. "Zaangażowanie premier oznaczałoby osłabienie pozycji Arłukowicza, gdyż premier musiałaby się porozumieć z lekarzami ponad jego głową. Innym rozwiązaniem byłaby dymisja ministra zdrowia i przejęcie przez Kopacz inicjatywy" - powiedział Maliszewski.

"Arłukowicz ugasił pożar, ale po nim i tak zostają zgliszcza. Zostaje poczucie, że negocjacje odbywały się kosztem pacjenta. Ten temat zdominuje bieżący tydzień" - powiedział Maliszewski.

W środę Ministerstwo Zdrowia porozumiało się z lekarzami z Porozumienia Zielonogórskiego i w związku z tym lekarze zrzeszeni w PZ w środę otwierają swoje gabinety. Od początku 2015 r. większość przychodni podstawowej opieki zdrowotnej medyków zrzeszonych w Porozumieniu Zielonogórskim była nieczynna.

W środę premier Ewa Kopacz ma poinformować, co zrealizowała oraz nad czym obecnie pracuje rząd. 9 stycznia minie sto dni od momentu wygłoszenia przez nią expose.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE