Piotr Gryza: Sieć szpitali ma m.in. poprawić dostęp do świadczeń specjalistycznych

Poprawa dostępu pacjentów do świadczeń specjalistycznych i zagwarantowanie odpowiedniego poziomu finansowania świadczeń to – jak powiedział wiceminister zdrowia Piotr Gryza – niektóre cele tworzenia tzw. sieci szpitali.
Piotr Gryza: Sieć szpitali ma m.in. poprawić dostęp do świadczeń specjalistycznych
Według zapowiedzi MZ projekt sieci szpitali będzie tematem obrad rządu w przyszłym tygodniu. (Fot. archiwum)

Gryza uczestniczył w posiedzeniu sejmowej komisji samorządu terytorialnego i polityki regionalnej.

"Celem zmian jest poprawienie dostępu dla pacjentów do świadczeń specjalistycznych, w szczególności poprzez połączenie świadczeń lecznictwa szpitalnego i ambulatoryjnej opieki specjalistycznej. Celem jest także zagwarantowanie odpowiedniego poziomu finansowania świadczeń realizowanych w ramach lecznictwa szpitalnego" - powiedział wiceminister.

Trzecim celem, jak dodał, jest zagwarantowanie ciągłości i stabilności finansowania jednostkom istotnym z punktu widzenia zabezpieczenia dostępu do świadczeń opieki zdrowotnej oraz pozostawienie możliwości finansowania świadczeń w pozostałych jednostkach.

Kolejnym istotnym celem, jak wskazał wiceminister, jest zoptymalizowanie liczby oddziałów specjalistycznych, a także poprawa elastyczności zarządzania szpitalem oraz poprawa struktury kosztów leczenia m.in. poprzez częściowe finansowanie ryczałtowe i stworzenie jednego sposobu rozliczania świadczeń z zakresu lecznictwa szpitalnego i lecznictwa ambulatoryjnego.

Jak mówił, chodzi także o uporządkowanie struktury szpitali i określenie obszarów odpowiedzialności poszczególnych poziomów szpitali.

"Nasz system jest bardzo nieuporządkowany - każdy robi to, co uważa za stosowne. Obecny system jest odpowiedzią na produkty, które przygotowuje płatnik. Każdy podmiot na rynku stara się w tym systemie znaleźć i buduje swoją pozycję finansową poprzez odpowiednie przygotowanie produktu, czyli wykonywanie świadczeń" - powiedział Gryza.

Jego zdaniem, efektem jest to, iż szpitale rozwijają się w zależności od własnej aktywności i pewnych uwarunkowań lokalnych a także kontaktów z płatnikiem publicznym. "Ustawa poprzez określenie poziomów odpowiedzialności wyznacza kierunki rozwoju systemowego" - wskazał.

Jednym z celów projektowanych przepisów, jak wyjaśniał Gryza, jest także stworzenie mechanizmu przenoszącego wąskospecjalistyczne profile do szpitali specjalistycznych wieloprofilowych. Jak mówił, mapy potrzeb zdrowotnych pokazały, iż w znacznej mierze w szpitalach podstawowych, w oddziałach specjalistycznych wykonuje się świadczenia niespecjalistyczne. Istotny jest też, jak podnosił, fakt, iż o jakości świadczeń można mówić, gdy jest ich wykonywana odpowiednia ilość.

Według zapowiedzi MZ projekt sieci szpitali będzie tematem obrad rządu w przyszłym tygodniu.

Resort proponuje utworzenie systemu podstawowego szpitalnego zabezpieczenia świadczeń opieki zdrowotnej (PSZ), czyli tzw. sieci szpitali. PSZ ma także obejmować ambulatoryjną opiekę specjalistyczną (AOS) w przychodniach przyszpitalnych oraz nocną i świąteczną opiekę zdrowotną. Finansowanie szpitali będzie oparte w znacznej mierze na ryczałcie. Szpital zakwalifikowany do danego poziomu systemu zabezpieczenia będzie miał zagwarantowaną umowę z NFZ. W PSZ ma być wyodrębnionych sześć poziomów systemu zabezpieczenia świadczeń.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

Bardzo dwuznaczne sformułowania prowadzące do jednego wniosku: ponownej nacjonalizacji ochrony zdrowia i niewiadomego z góry poziomu finansowania. Czyli, tyle na ochronę zdrowia, ile zostanie w budżecie. Bo przecież służba zdrowia niczego nie tworzy, tylko pochłania olbrzymie pieniądze. Co będzie mi...eć z tego pacjent? Po pierwsze, będzie mieć daleko do specjalistów. Po drugie, wydłużą się kolejki, bo zatrudnionym lekarzom nie będzie już zależało na renomie i jednocześnie szybkiej obsłudze. Po trzecie, sieć państwowych szpitali nie będzie tak doskonale wyposażona, jak placówki prywatne. A co otrzymają lekarze? Powrót do "widełek" płac i dorabianie łapówkami. Tyle złośliwości, a teraz konkrety. Wyobraźmy sobie, że lekarze spuszczą głowy i nie zaprotestują.Ci najmłodsi i najmniej doświadczeni chętnie zatrudnią się w szpitalach, gdzie będą pracować w poradniach specjalistycznych. Starsi i doświadczeni specjaliści z całą pewnością nie wrócą pod kuratelę ordynatorów z politycznego nadania. Będą pracować w prywatnych gabinetach, na które będzie stać tylko zamożnych pacjentów. Ale co z podstawową opieką zdrowotną? Ta ma jeden kluczowy atut - jest blisko pacjenta i pracuje już teraz na ryczałt. Rząd ustami ministra o sławnym nazwisku obieca im większe środki w zamian za przejęcie części diagnostyki i leczenia specjalistycznego. Nie mając innego wyboru, prywatne placówki POZ przyjmą te warunki, by szybko zorientować się, że działając samodzielnie dla niewielkich społeczności, nie mają szans na inwestycje w diagnostyczny sprzęt specjalistyczny (rtg, usg, endoskopia) czy na utrzymanie gabinetu zabiegowego szeroko rozumianej chirurgii. Pozostaną im dwa rozwiązania. Pierwsze, to połączenie lokalnych praktyk lekarskiej POZ w jeden twór, który przejęte zadania specjalistyczne będzie w stanie wykonać w jednej przeznaczonej do tego celu placówce. Z tym, że to "połączenie", to będzie zwykłe "wrogie przejęcie" przez biznesmena- menedżera, jakich jest już wielu w ochronie zdrowia. Drugie rozwiązanie i tak nastąpi, tylko nieco później. Otóż, kiedy szpitale państwowe okrzepną w wykonywaniu nowych zadań, również pod swoim protektoratem utworzą placówki POZ. Bo nikt mi nie wmówi, że zadania ambulatoryjne będą realizowane w dotychczasowych budynkach szpitalnych. Jeśli ktoś wciąż sądzi, że rynek pacjentów zdecyduje, gdzie się leczyć w POZ, to jest to duży błąd. Bo wtedy się okaże, że stawki finansowe na POZ nie będą podwyższane, natomiast na specjalistykę i owszem, ale nie po to, by specjalistyka była lepsza, lecz po to, by z tych pieniędzy dofinansować państwowe placówki POZ. W ten oto sposób, prywatna POZ sama stopniowo się wykruszy, nie otrzymując dodatkowych środków niwelujących wzrost kosztów. Na protesty będzie już wtedy za późno, nie będzie też bardzo komu żałować, bo i w tych prywatnych, ale przejętych przez biznes przychodniach, lekarze też będą na pensjach, więc będzie im łatwiej zmienić pracodawcę na państwowy szpital utrzymujący POZ. Ponieważ diabeł tkwi w szczegółach, niech ktokolwiek spróbuje udowodnić, że moja teoria nie jest prawdopodobna. rozwiń

Jacek Szotrowski, 2017-02-14 04:15:47 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE