Podlaskie: 30 tys. osób bez prawa do opieki zdrowotnej

  • przegląd prasy/Gazeta Wyborcza/rynekdrowia.pl
  • 12-11-2009
  • drukuj
O tym, że we wrześniu stracili prawo do opieki zdrowotnej, ok. 30 tysięcy mieszkańców Podlaskiego dowiaduje się teraz, w środku sezonu grypowego.

Jak informuje Gazeta Wyborcza, powodem nie jest wcale brak ubezpieczenia zdrowotnego, a biurokracja i pieniądze. Lekarze podstawowej opieki zdrowotnej odmawiają przyjęcia pacjentów, których ubezpieczenia nie są pewni.

We wrześniu podlaski NFZ zaczął kontrolować, kogo leczą lekarze. Okazało się, że spora część pacjentów nie ma ubezpieczenia zdrowotnego.


Lekarze rodzinni dostają pieniądze za każdego pacjenta, więc gdy Fundusz zakwestionował prawo do opieki zdrowotnej części z nich, zawiesił też wypłatę pieniędzy.

Dr Włodzimierz Bołtruczuk, prezes Podlaskiego Związku Lekarzy Pracodawców z Porozumienia Zielonogórskiego, przyznaje, że w ostatnim czasie sam wykreślił z listy pacjentów ponad sto osób. Jak twierdzi, zmusiło go do tego postępowanie podlaskiego oddziału NFZ.

Pacjenci dowiadują się o tym na miejscu, gdy przychodzą do lekarza. Adam Dębski, rzecznik podlaskiego oddziału NFZ, potwierdza, że Fundusz porządkuje listy podstawowej opieki zdrowotnej, bo okazało się, że na listach figuruje dużo osób, co do ubezpieczenia których są wątpliwości.

Zmobilizowały go do tego większe o 30 procent niż w poprzednim roku nakłady na świadczenia podstawowej opieki zdrowotnej. Takiej samej kontroli poddawane są również szpitale. Problem z ubezpieczeniem najczęściej dotyczy członków rodzin osób ubezpieczonych, w tym studentów, którzy nie zostali zgłoszeni do ubezpieczenia przez rodziców.

O zgłoszeniu zapomina się również przy okazji podejmowania nowej pracy lub zakładania własnej działalności gospodarczej. Problem może też dotyczyć osób przebywających przez dłuższy czas za granicą. Jak przypmina Gazeta Wyborcza, przyjeżdżający do Polski muszą się legitymować Europejską Kartą Ubezpieczenia Zdrowotnego wystawioną przez tamtejszy odpowiednik NFZ. Kiedy tego nie dopełnią, w Polsce mogą mieć problemy z dostaniem się do przychodni.

Lekarze wyliczyli, że przyjęcie 30 tys. pacjentów leczonych bez zapłaty z Funduszu, oznaczałoby dla nich stratę 250 tys. zł. W opinii dr. Bołtruczuka, wyjściem jest prowadzenie Karty Ubezpieczenia Zdrowotnego.

Tymczasem lekarze apelują do pacjentów, by upewnili się, że mają prawo do korzystania z powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego. Mogą to zrobić w Podlaskim Oddziale Wojewódzkim NFZ, ZUS i KRUS.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

Czytając doniesienia o problemach w ochronie zdrowia nasuwa się pytanie " po co mamy Ministerstwo Zdrowia". Nie organizuje ono profllaktyki przykład Chaos w działaniach zpobiegających rozprzestrzenianiu się wirusa nowej odmiany grypy. Nikt z wysokich urzędników ani "Uszcze...lniająca naczynie finansowe" pani Minister nie mieli wyobraźni aby pouczać społeczeń stwo o podstawowych zasadach higieny. A to jest najlepsza bariera a nie wór pieniędzy na szczepionki kiedy już grypa szaleje. W ystarczyłby 1 (jeden) pełnomocnik i 10 komputerowców w miejsce RESORTU. Pozdrawiam Pana Premiera- niech od tego zacznie a nie od rewolucji w KOMPETENCJI. rozwiń

Grzegorz Bielsko-Biała, 2009-11-22 16:32:43 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE