Polemika w sprawie (nie) pobierania opłat, czyli znieczulenie wylane z kąpielą

  • Paulina Kieszkowska-Knapik, Katarzyna Sabiłło (Rynekzdrowia.pl)
  • 06-08-2010
  • drukuj
Publiczny szpital nie może pobierać opłat m.in. za znieczulenie zewnątrzoponowe przy porodzie bez wskazań medycznych - taka interpretacja wynikająca z niedawnego raportu NIK wzbudza kontrowersje.
Polemika w sprawie (nie) pobierania opłat, czyli znieczulenie wylane z kąpielą

W portalu rynekzdrowia.pl z raportem NIK polemizują: mec. Paulina Kieszkowska-Knapik z kancelarii Baker & McKenzie Gruszczyński i Wspólnicy oraz Katarzyna Sabiłło, prezes Zarządu Fundacji Lege Pharmaciae.

***

Interpretacja zakazująca szpitalom publicznym pobierania jakichkolwiek opłat jest wadliwa prawnie, ponieważ narusza konstytucyjne prawo każdego do ochrony zdrowia, pomijając oczywisty fakt, iż powszechne ubezpieczenie zdrowotne ma granice ilościowe, jakościowe i co do jego zakresu

W marcu br. Fundacja Lege Pharmaciae przygotowała opinię prawną, z której wynika, iż już obecnie bez zmiany prawa SPZOZ-y mogą pobierać opłaty za świadczenia spoza kontraktu z NFZ. Opinia ta została przekazana do NIK. Jednak raport NIK: „Informacja o wynikach kontroli opieki nad matką i noworodkiem w oddziałach położniczych i neonatologicznych” świadczy o tym, iż błędna, niekonstytucyjna i społecznie szkodliwa interpretacja jest nadal utrzymywana.

Raport, oparty na takiej interpretacji, sam jest obciążony wieloma błędami. Poza tym, jego konkluzje dotyczą nieistniejącego już stanu prawnego, nie powinny więc mieć wpływu na obecną sytuację pacjentek.

1. Brak prawidłowej interpretacji przepisów konstytucyjnych

NIK wydaje się nie zauważać, że art. 68 Konstytucji nie zawiera jedynie ust. 2, w którym mowa o równym prawie do świadczeń „państwowych”, ale zawiera przede wszystkim bezwarunkowy zapis art. 68 ust. 1: „Każdy ma prawo do ochrony swojego zdrowia”.

Prawem pacjenta jest więc dostęp do wszystkich świadczeń, tak tych gwarantowanych – bezpłatnych, jak i tych niegwarantowanych, z których mamy prawo korzystać odpłatnie. Kobieta działając w porozumieniu ze swoim lekarzem ma więc prawo chcieć rodzić ze znieczuleniem, niezależnie od tego, czy NFZ to znieczulenie finansuje, czy nie. W imię fałszywie pojętej równości w "niedostępie" do znieczulenia, NIK zakazuje praktyk realizujących uprawnienia konstytucyjne rodzących kobiet.

To właśnie taka interpretacja narusza Konstytucję. O ile bowiem Państwo zgodnie z art. 68 ust. 2 Konstytucji ma prawo ograniczyć finansowane przez siebie świadczenia w ustawie, o tyle bezwarunkowy ust. 1 umożliwia obywatelom realizację ich prawa do ochrony zdrowia m.in. poprzez wnoszenie opłat za świadczenia niegwarantowane w rzeczywistości przez Państwo. Państwo zaś, zamiast blokować dostęp do takich świadczeń, powinno ułatwiać do nich dostęp.

Trybunał Konstytucyjny wielokrotnie podkreślał, że istotą dobrze działającego systemu ochrony zdrowia jest jego realność, a nie bezpłatność.

2. Brak odniesienia do rzeczywistego zakresu i dostępności świadczeń gwarantowanych

NIK twierdząc, że szpital nie może sprzedać pacjentce znieczulenia pomija milczeniem podstawowe pytanie: jaki jest realny zakres świadczeń okołoporodowych gwarantowanych przez NFZ? Otóż co do zasady, znieczulenia nie ma w „koszyku”, wyjąwszy zdefiniowane przypadki medyczne. Gdyby znieczulenie było co do zasady finansowane przez NFZ, a mimo to szpitale pobierały za nie opłatę, NIK miałby rację – szpitale bezpodstawnie brałyby dwie opłaty za to samo świadczenie, co rzeczywiście jest prawnie zakazane.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.