Porodówki dobrze sobie radzą

  • Rynek Zdrowia (Katarzyna Rożko)
  • 08-02-2012
  • drukuj
Już po baby boom, ale są szpitale, którym kryzys na porodówkach niestraszny.
Porodówki dobrze sobie radzą

Wzrost liczby urodzeń w 2009 roku – do 418 tysięcy – został okrzyknięty baby boomem. Demografowie uważają jednak, że wynikał on jedynie z falowania demograficznego, a w kolejnych latach nie powinniśmy się spodziewać nadejścia kolejnego wyżu. Był czas, gdy porodówki pękały w szwach i realizowały inwestycje za miliony. Jak radzą sobie, gdy na rynku pojawia się prywatna konkurencja, a ubywa rodzących? Otóż, niektóre z nich bardzo dobrze.

– Nic mi nie wiadomo o spadku liczby urodzeń, bo koncentrujemy się raczej na tym, żeby przyjąć wszystkie pacjentki, które chcą u nas rodzić – mówi nam dr Janusz Siemaszko, dyrektor Szpitala Ginekologiczno-Położniczego „Inflancka” w Warszawie.

Z kolei dr Wojciech Puzyna, dyrektor Szpitala Specjalistycznego św. Zofii w Warszawie, zapytany czy obawia się spadku liczby urodzeń, podaje, że w zarządzanej przez niego lecznicy rodzi się najwięcej dzieci w Warszawie i na Mazowszu.

Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że wzrost liczby urodzeń obserwowany był w latach 2004-2009. W 2009 r. urodziło się aż 417,6 tys. dzieci. Jednak w ciągu minionych dwóch lat liczba urodzeń znów się zmniejszyła – w 2010 r. na świat przyszło około 413 tys. dzieci, a w 2011 r. zarejestrowano ok. 391 tys. urodzeń żywych – o ponad 22 tys. mniej niż przed rokiem.

Jak wskazuje Artur Satora, rzecznik prasowy GUS, przez ostatnie kilkanaście lat odnotowywana jest niska liczba urodzeń, będąca konsekwencją niskiej dzietności kobiet. Obecnie współczynnik dzietności wynosi ok. 1,4 – podczas gdy wielkością optymalną, gwarantującą prostą zastępowalność pokoleń, jest wskaźnik 2,13.

Na przełomie 2009 i 2010 roku, kiedy liczba urodzeń była największa, można było zaobserwować z jednej strony – oblężenie porodówek w wielkich miastach, z drugiej – pęd ku inwestycjom w lecznice i oddziały położnicze. Baby boom najbardziej dał się we znaki w stolicy. W 2009 r. w Warszawie urodziło się ponad 500 dzieci więcej niż w 2008 r. Jednak już w 2011 roku odnotowano tam spadek ilości urodzeń o ok. 8 proc. w stosunku do 2010 roku.

Szpital Specjalistyczny św. Zofii w Warszawie 20 stycznia tego roku uruchomił nową część szpitala, w którym znalazły się m.in. blok porodowy z sześcioma salami w aranżacji zbliżonej do warunków domowych oraz nowoczesny oddział wcześniaków i patologii noworodka. Baza pobytowa lecznicy powiększyła się o 45 łóżek, czyli o 50 proc. Inwestycja kosztowała ponad 42 mln zł, z czego 39 mln zł pokryła dotacja miasta stołecznego Warszawy.

W 2011 r. w św. Zofii odbyło się 4627 porodów, co daje średnią 12,68 porodów na dobę. To jeden z trzech najwyższych wyników w historii placówki.

– Ze względu na swoją popularność szpital w ostatnich latach nie może narzekać na brak pacjentek. Oczywiście prognozy demograficzne nas niepokoją, ale jednocześnie jest to wyzwanie strategiczne dla naszego „przedsiębiorstwa usługowego”. Będziemy się starali być nadal konkurencyjni na rynku usług medycznych – mówi portalowi rynekzdrowia.pl dyrektor Puzyna.

Inwestycję wartą kilkadziesiąt milionów złotych realizował w ostatnich latach Szpital Ginekologiczno-Położniczy Inflancka w Warszawie. Nowy budynek lecznicy pomieści całą część zabiegową szpitala m.in. sale operacyjne i zabiegowe, salę cesarskich cięć i blok porodowy oraz izbę przyjęć, oddział ginekologii jednego dnia. Obecnie lecznica dysponuje ośmioma jednoosobowymi salami porodowymi i 25 łóżkami dla kobiet rodzących.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.