Prywatna medycyna domaga się głosu

  • Przegląd prasy/PAP/Puls Biznesu
  • 25-02-2013
  • drukuj
Do konsultacji trafiły założenia megareformy NFZ. Wynika z nich, że prywatni inwestorzy, w przeciwieństwie do publicznych rywali, nie będą mieć wpływu na podział publicznej kasy.
Prywatna medycyna domaga się głosu

„Puls Biznesu" dotarł do założeń projektu, z których wynika, że w każdym województwie mają powstać po dwie rady: nadzorcza wojewódzkiego funduszu zdrowia oraz ds. oceny potrzeb zdrowotnych.

W obu ciałach, które będą decydować o podziale publicznych funduszy, mają zasiąść m.in. wojewodowie i samorządowcy, ale dla przedstawicieli przedsiębiorców zabrakło miejsca.

Dlatego do Ministerstwa Zdrowia trafiło pismo, w którym Pracodawcy RP zwracają uwagę, iż takie założenia dyskryminują przedsiębiorców. Jak ocenia ekspert tej organizacji Robert Mołdach, wiadomo, że samorząd będzie lobbował za rozwiązaniami korzystnymi dla ich szpitali.

Jednak jest szansa na zmiany, bo prace nad ustawą są dopiero na etapie projektowania założeń.

Jak mówi Mołdach, MZ po raz pierwszy konsultuje projekt jeszcze przed jego publikacją. „To zasługuje na pozytywną ocenę i pozwala mieć nadzieję, że nasze uwagi zostaną uwzględnione" - podkreśla.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (2)ZOBACZ WSZYSTKIE

Obie te rady są jakieś takie dziwne. Rada nadzorcza wojewódzkiego funduszu zdrowia - a po co ona? Państwo zbiera podatki - również na służbę zdrowia. Więc państwo powinno tę kasę dzielić zgodnie ze swoją najlepszą wiedzą, możliwościami i potrzebami. A dzielić na zasadzie umów: MZ - wykonawca usługi ...(MZ mogłoby być np. w kwestii umów z przychodniami reprezentowane przez odpowiedniego urzędnika w urzędzie wojewódzkim, pozostawiając sobie wyłączność na podpisywanie umów ze szpitalami). A rada ds. oceny potrzeb zdrowotnych - czy nie wystarczy statystyka? Każde województwo robi (więc czemu miałoby przestać) statystyki dotyczące zachorowań i potrzeb dotyczących łóżek szpitalnych, lekarzy poz czy specjalistów w przychodniach. To trafia do MZ, gdzie na tej podstawie ustalana jest liczba kontraktów dla każdego województwa na konkretne usługi medyczne. I przechodzimy do podpisywania umów. A już zupełnie nie rozumiem, dlaczego prywatny inwestor miałby decydować, gdzie wydaje pieniądze inwestor publiczny? Czy ten sam inwestor prywatny chciałby, żeby jakiś inny inwestor prywatny (albo - nie daj Boże - publiczny) miał współdecydować wraz z nim o jego inwestycjach? rozwiń

krzyciel, 2013-02-25 13:49:59 odpowiedz

Lekarze tak jak w Bułgarii wyjdą na ulice...

Eskulap, 2013-02-25 13:06:45 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE