PARTNER PORTALU
  • BGK

Radziwiłł: protest małopolskich lekarzy to działanie pozaprawne

  • aw/PAP    25 października 2017 - 11:24

Strajk przede wszystkim wpisuje się w pewien porządek prawny, a to jest jakieś działanie zupełnie pozaprawne - w ten sposób minister zdrowia Konstanty Radziwiłł ocenił małopolski "dzień bez lekarza", organizowany w środę (25 października) w ramach wsparcia protestujących rezydentów.




Akcja, którą zapowiedziało Małopolskie OZZL, ma polegać na tym, że wielu lekarzy nie przyjdzie w środę do pracy. Okręgowa Rada Lekarska w Krakowie poparła protest, ale nie zgadza się z jego formą; zaapelowała, by poparcie akcji nie kolidowało z obowiązkami wobec pacjenta.

"Niezależnie od tego, że można się oczywiście różnić w różnych sprawach, można nawet czasem protestować, jeśli sprawa ma jakieś naprawdę istotne znaczenie i nie widać woli do porozumienia - chociaż ja uważam, że tutaj w ogóle takiej sytuacji nie ma - ale na pewno jednego nie wolno robić w służbie zdrowia, tzn. igrać zdrowiem i życiem pacjentów" - powiedział szef resortu zdrowia, który w środę był gościem TVP1.

Jak dodał, w tej sprawie środowisko medyczne "na szczęście jest podzielone i nieodpowiedzialni ludzie, którzy wzywają do łamania zasad etyki lekarskiej i łamania prawa", jego zdaniem, są w zdecydowanej mniejszości. "Mam nadzieję, że tutaj nic złego się nie wydarzy" - dodał Radziwiłł.

W środę resort zdrowia wydał komunikat, w którym podkreślił, że bezpieczeństwo zdrowotne obywateli jest priorytetem - bez względu na protesty. Przypomniał, że zgodnie z ustawą o rozwiązywaniu sporów zbiorowych osoby pracujące na stanowiskach, na których zaniechanie pracy zagraża życiu i zdrowiu ludzi lub bezpieczeństwu państwa, nie mogą przestać pracować w wyniku akcji strajkowych; protesty tych osób nie mogą przybrać formy, która zagrażałaby bezpieczeństwu zdrowotnemu obywateli.

"W związku z tym lekarze mają prawo do strajku, ale nie może on zagrażać życiu lub zdrowiu pacjentów. Dotyczy to nie tylko lekarzy, pielęgniarek, położnych i ratowników medycznych, lecz także osób, które kierują protestem" - podkreślono w komunikacie MZ.

Przypomniano jednocześnie, że w obronie swoich praw i interesów pracownicy - również ci, którzy nie mają prawa do strajku - mogą stosować inne formy protestu, takie, które nie zagrażają życiu ani zdrowiu ludzi, nie wymagają przerywania pracy i są zgodne z prawem.

W komunikacie wskazano, że zgodnie z Kodeksem etyki lekarskiej lekarz, który uczestniczy w zorganizowanej formie protestu, nadal ma obowiązek udzielania pomocy lekarskiej (jeśli nieudzielenie tej pomocy może narazić pacjenta na utratę życia lub pogorszenie stanu zdrowia).

"Uczestnictwo lekarza w strajku lub w innej formie protestu nie zwalnia go z obowiązku udzielenia pomocy ani nie usprawiedliwia - jeśli nie udzieli pomocy medycznej w sytuacji, gdy jest to konieczne" - podkreślił resort.

Dodał, że również placówki ochrony zdrowia nie mogą naruszać prawa pacjentów do natychmiastowego udzielenia świadczeń zdrowotnych. Jeśli personel składa wnioski o urlop na żądanie, kierownik placówki musi zapewnić ciągłość funkcjonowania i prawidłową organizację pracy.

W komunikacie przypomniano też, że zmiany w harmonogramie dotyczącym dostępności miejsca udzielania świadczeń opieki zdrowotnej muszą być zgłaszane dyrektorowi oddziału wojewódzkiego Narodowego Funduszu Zdrowia.

Minister, odnosząc się do postulatów protestujących od 2 października medyków, którzy chcą m.in. wzrostu finansowania ochrony zdrowia do poziomu 6,8 proc w ciągu 3 lat, powiedział, że "pojawiają się ludzie, którzy mówią, że 6 czy 7 proc. to za mało, że powinno być 9, że są kraje gdzie, jest 12 proc., że to trzeba zrobić już od jutra. Koncert życzeń to nie jest domena działań rządu".







KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.