Restrukturyzacja mazowieckich szpitali dziecięcych doprowadzi do ich likwidacji?

- Restrukturyzacja leczących dzieci placówek w Dziekanowie Leśnym i Otwocku doprowadzi do ich likwidacji - mówili radni opozycji podczas sesji sejmiku Mazowsza. Marszałek Adam Struzik zaprzeczał temu; zapewniał, że żadne decyzje jeszcze nie zapadły.
Restrukturyzacja mazowieckich szpitali dziecięcych doprowadzi do ich likwidacji?

Chodzi o szpital dziecięcy w Dziekanowie Leśnym oraz leczący małych pacjentów oddział szpitala w Otwocku specjalizujący się w chorobach płuc i gruźlicy. Obydwie placówki są zadłużone, a jeden z branych przez zarząd województwa pod uwagę sposobów poprawy ich sytuacji to połączenie ze szpitalem dziecięcym przy ul. Niekłańskiej w Warszawie.

Radni klubów SLD i PiS chcieli wprowadzić pod obrady sesji sejmiku informację zarządu województwa o sytuacji obydwu placówek. Wniosek opozycji nie znalazł poparcia większości radnych, ale dyskusja nad porządkiem obrad stała się okazją do wymiany poglądów na temat przyszłości placówek.

"Obawiamy się, że dojdzie do likwidacji tych jednostek - rady społeczne obydwu szpitali potwierdzają, że takie próby mają miejsce" - mówił przewodniczący klubu radnych SLD Grzegorz Pietruczuk. Według niego przez restrukturyzację marszałek Struzik "szuka oszczędności nie tam, gdzie powinien".

Czytaj też:  Mazowieckie dziecięce szpitale do połączenia

Krytycznie do działań województwa odniósł się także klub PiS. "Chodzi o przeniesienie nie szpitala, nie oddziału, nie lekarzy, a o przeniesienie kontraktu; to oznacza faktyczną likwidację tych szpitali" - przekonywał przewodniczący klubu radnych PiS Witold Kołodziejski.

Pietruczuk wskazywał, że o losy szpitali niepokoją się przede wszystkim jego pacjenci, rodzice oraz personel.

Czytaj też:  NIK pozytywnie o przekształcaniu mazowickich szpitali

"Chcielibyśmy dowiedzieć się od osób decyzyjnych, co będzie się działo ze szpitalem. Naszym zdaniem będzie działo się źle, bo Urząd Marszałkowski już kiedyś połączył placówki w Dziekanowie Leśnym i na ul. Siennej w Warszawie, a w tej chwili przychodnia na Siennej idzie do całkowitej likwidacji. Od blisko 10 lat poradnia ta bilansowała straty szpitala; jeszcze w ubiegłym roku przynosiła zyski" - argumentował podczas zorganizowanej przez SLD konferencji prasowej przewodniczący społecznego komitetu obrony szpitala w Dziekanowie Leśnym Karol Mielcarek.

Obecna na obradach sejmiku Joanna Dąbrowska, która pracuje w lecznicy w Dziekanowie, powiedziała, że personelowi lecznicy nie przedstawiono żadnej analizy - ani dotyczącej możliwości zbilansowania wyników finansowych placówki, ani planowanego zatrudnienia po jej restrukturyzacji. "Dla nas te zmiany oznaczają de facto likwidację szpitala" - podkreśliła.

Marszałek Struzik uspokajał, "że celem samorządu nie jest likwidacja jakiegokolwiek szpitala". Podkreślił, że nie zapadły jeszcze żadne decyzje - ani w sprawie placówki w Otwocku, ani w sprawie lecznicy w Dziekanowie. "Chcę uspokoić i zapewnić - żaden z tych szpitali nie zostanie zlikwidowany. Daję na to słowo marszałka" - powiedział.

Tłumaczył, że trwa audyt szpitala w Dziekanowie, który ma być podstawą do podjęcia decyzji w sprawie jego przyszłości. "Dziś dyskusja jest przedwczesna - byłaby jedynie politycznym biciem piany" - powiedział. Dodał, że zamierza pojechać do Otwocka, by osobiście porozmawiać z pracownikami szpitala, "żeby wspólnie wybrać najlepsze rozwiązanie".

Jak poinformowała rzeczniczka mazowieckiego urzędu marszałkowskiego Matta Milewska, dalsze funkcjonowanie dziecięcego oddziału chorób płuc w Otwocku jest niemożliwe. Budynek, w którym mieści się oddział, jest stary i nie spełnia wymogów sanitarno-epidemiologicznych, dlatego decyzją Sanepidu do końca roku oddział musi zostać przejść gruntowną i kosztowną modernizację lub zaprzestać działalności w dotychczasowym miejscu.

"Z jednej strony mamy zdekapitalizowany oddział działający w trudnych warunkach w Otwocku, z drugiej - szpital przy Niekłańskiej, częściowo już zmodernizowany i wyremontowany. Musimy podjąć racjonalną decyzję, ale kierując się interesem dzieci, nie pracowników, którzy być może nie chcą dalej dojeżdżać do pracy" - powiedział Struzik.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.