Rewolucja w lekach refundowanych

Firmy farmaceutyczne będą miały możliwość zmniejszania dopłaty pacjenta do leków refundowanych, które będą objęte nowym, 15-procentowym poziomem odpłatności.
Rewolucja w lekach refundowanych
Firmy farmaceutyczne będą miały możliwość zmniejszania dopłaty pacjenta do leków refundowanych. Fot. Pixabay.com

Ministerstwo Zdrowia w przygotowywanej nowelizacji ustawy refundacyjnej chce wprowadzić kolejny poziom odpłatności za lek – 15 proc. Obecnie leki refundowane mogą być wydawane na ryczałt (po 3,20 zł) lub za odpłatnością 30 proc. albo 50 proc. (niektóre również bezpłatnie). Resort chce, by nowy poziom odpłatności był stosowany przy drogich lekach, koszt miesięcznej terapii którymi przekracza np. 600 zł.

Obecnie najdroższe leki obejmowane są opłatą ryczałtową, co – jak wyjaśnia wiceminister zdrowia Krzysztof Łanda. – zniechęca ministra zdrowia do ich refundacji. – Jeśli drogi lek trafia na wykaz leków refundowanych to natychmiast pojawia się pokusa wywozu tego leku za wschodnią granicę i sprzedaży na bazarze. Wtedy za pieniądze polskiego podatnika i NFZ zaczynamy leczyć ludzi za granicą i kwitnie nielegalny biznes – uważa wiceminister Krzysztof Łanda.

Ministerstwo Zdrowia chce także, by w ramach negocjacji z Komisją Ekonomiczną firmy farmaceutyczne miały możliwość zmniejszania kwoty dopłaty pacjenta do leków z odpłatnością 15 proc.

Jeśli więc lek kosztuje 1 tys. zł, wówczas po objęciu go refundacją z nowym poziomem odpłatności pacjent – upraszczając – dopłacałby 150 zł. Resort chce, by w ramach negocjacji refundacyjnych firma farmaceutyczna mogła jeszcze zmniejszyć tę dopłatę i częściowo wziąć ją na siebie.

– Jakaś kwota dopłaty nadal pozostanie, bo ona będzie hamowała nielegalny wywóz leków za granicę – wyjaśnia Krzysztof Łanda.

Wiceminister zaznacza, że jedną z najważniejszych zmian w ustawie będzie refundacyjny tryb rozwojowy opracowywany we współpracy z Ministerstwem Rozwoju. Wyjaśnia, że na podstawie różnych współczynników będzie dokonywana ocena, na ile dana firma farmaceutyczna jest „partnerem polskiej gospodarki”, np. czy inwestuje w Polsce w badania i rozwój, prowadzi tu badania kliniczne, płaci CIT oraz zatrudnia pracowników.

– Te firmy będą przypisywane do poszczególnych kategorii. Firma będzie mogła zwrócić się do Ministerstwa Rozwoju z prośbą o przyznanie kategorii partnerstwa dla polskiej gospodarki. Minister będzie wydawał opinię, a my będziemy ją uwzględniać przy ocenie wniosków refundacyjnych tej firmy w danym roku – wyjaśnia Krzysztof Łanda.

Resort liczy, że zwiększenie szans takich firm na refundację zachęci je do prowadzenia w Polsce produkcji. – Mamy specjalistów, zaplecze, wiemy, jak to robić, ale przez lata polski przemysł farmaceutyczny nie był wspierany. Wręcz mam wrażenie, że był on duszony – ocenia wiceminister Łanda.

Ponieważ w procedurze refundacyjnej będą brane pod uwagę dodatkowe czynniki ekonomiczne korzystne dla gospodarki państwa, Ministerstwo Zdrowia oczekuje, że minister finansów i premier zgodzą się na dołożenie dodatkowych środków na refundację. Oznacza to, że np. na 2 mld zł refundacji z Narodowego Funduszu Zdrowia, ok. 200 mln zł będzie dokładał budżet państwa.

W nowelizacji ma znaleźć się także zapis, żeby pieniądze, które uzyskuje się w ramach tzw. instrumentów dzielenia ryzyka (zwykle ze środków firm farmaceutycznych) były przeznaczane na refundację. – Chcemy, żeby pieniądze na leki były na leki. Mamy oszczędności? To dzięki nim zrefundujemy więcej innowacyjnych leków, ułatwimy dostęp do terapii potrzebnych Polakom – mówi Krzysztof Łanda.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE