Rozpoczęła się rozbiórka Akademickiego Centrum Medycznego

Kilka miesięcy może potrwać rozbiórka niedokończonego, planowanego na 1,2 tys. łóżek, kompleksu Akademickiego Centrum Medycznego w Zabrzu (ACM). Rozpoczęcie rozbiórki potwierdziła PAP rzeczniczka Śląskiego Uniwersytetu Medycznego Agata Kalafarska.
Sprawa tej gigantycznej inwestycji od lat miała wpływ na sytuację finansową uczelni. Przez kilka lat trwał też głośny proces sądowy, w którym jej b. rektor był oskarżony m.in. o niegospodarność w związku z kredytowaniem budowy (od tego zarzutu został ostatecznie uniewinniony).

W środę o rozpoczynających się pracach wyburzeniowych ACM poinformowała zabrzańska policja. Jak przekazano w komunikacie, roboty będą prowadzone m.in. przy użyciu materiałów wybuchowych. Ich każdorazowe zastosowanie ma być poprzedzane syrenami. Choć zrujnowany dziś kompleks przy ul. Mielżyńskiego stoi na uboczu, policja ostrzega przed potencjalnym zagrożeniem.

W przetargu na roboty wyburzeniowe wygrało z ceną 3,63 mln zł brutto przedsiębiorstwo Miazga z Dzierżoniowa. W zamówieniu przewidziano wykonanie prac w 120 dni. Projekt wyburzenia kosztował 3,66 mln zł brutto; wykonała go firma Trans-Ziem z Krakowa.

Początki tej gigantycznej inwestycji sięgają lat 70 ub. wieku. W ciągu kilku pierwszych lat 12-piętrowy obiekt o powierzchni użytkowej ok. 80 tys. m kw. stanął w stanie surowym. Później prace z braku środków przerwano. W 1999 r., w efekcie starań b. rektora ówczesnej Śląskiej Akademii Medycznej prof. Zbigniewa Religi, który chciał stworzyć tam Akademickie Centrum Medyczne, uczelnia przejęła inwestycję od państwa.

Pełniący swą funkcję w latach 1999-2005 kolejny rektor uczelni planował przeniesienie tam jej klinik. W tym celu zaciągnął na kontynuację budowy 40 mln zł kredytów. Później Akademia wycofała się z przedsięwzięcia ze względu na gigantyczne koszty. Wydatki na niedokończoną budowę wpędziły ją w długi.

Akt oskarżenia związany m.in. z tą sprawą katowicka prokuratura skierowała do sądu pod koniec 2008 r. Proces przed sądem okręgowym rozpoczął się w październiku 2009 r. Główny wątek dotyczył kredytów na budowę ACM. Prokuratura uznała, że rektor, decydując o dalszym finansowaniu inwestycji z tego źródła, nie dopełnił swych obowiązków, bo nie zweryfikował celowości zawierania umów kredytowych.

W maju ub. roku sąd apelacyjny ostatecznie uniewinnił b. rektora od tego zarzutu. Sąd ocenił m.in. że ACM było finansowane z budżetu państwa w sposób "karygodny" - przeznaczane na ten cel środki były kroplą w morzu potrzeb. Dlatego uczelnia podejmowała próby uzyskania środków pozabudżetowych. Powołano spółkę ACMed, która miała kontynuować inwestycję i poszukiwać źródeł finansowania. Początkowo przedstawiciele rządu zapewniali, że przeznaczą na tę inwestycję w latach 2000-2001 ponad 104 mln zł, później władze wycofały się.

Sąd uniewinniając b. rektora w tym wątku sprawy podniósł m.in., że uczelnia decydowała się na kredyt przy zapewnieniu o państwowej dotacji. Sam b. rektor podczas procesu mówił m.in. o sensowności budowy ACM, placówka ta mogłaby bowiem zapewnić pacjentom godziwe warunki hospitalizacji. Dotąd wiele budynków, w których mieszczą się śląskie szpitale pochodzi z początków XX lub końca XIX w.

W ostatnich latach w niedokończonym obiekcie nie prowadzono prac. Jeszcze w 2004 r. szacowano, że jego dokończenie pochłonęłoby do 600 mln zł do 1 mld zł. W 2010 r. senat Śląskiego Uniwersytetu Medycznego zgodził się "na faktyczną likwidację inwestycji".

Uczelnia zamówiła ocenę biegłych, którzy uznali, że budynek należy wyburzyć. Miasto wydało ważną trzy lata zgodę na wyburzenie w październiku 2011 r. Później trwały jeszcze procedury związane z innymi potrzebnymi zgodami. Firma Miazga weszła na plac robót w pierwszych dniach lutego br.
Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE