Sądy zbyt często kierują na przymusową obserwację psychiatryczną

W mediach coraz częściej pojawiają się zarzuty, że sądy zbyt pochopnie kierują oskarżonych na szpitalną obserwację psychiatryczną, pozbawiając ich tym samym wolności. Dotkliwy brak psychiatrów może zaś zablokować pracę sądów, a obserwacja chorego zamiast kilku dni może trwać długie tygodnie.

Sądy coraz częściej zasięgają opinii biegłych psychiatrów w prowadzonych postepowaniach. Częściej też kierują stające przed nimi osoby na obserwacje psychiatryczną.

To efekt czynnika cywilizacyjnego, który sprawia, że w ostatnich latach istotnie wzrosła liczba osób cierpiących na różne zaburzenia psychiczne.

Wystarczy, że osoba, która stoi przed sądem np. w sprawie rozwodowej, w przeszłości miała epizod z psychiatrą - np. leczyła się z depresji, miała kłopoty osobiste po stracie bliskiej osoby - by została skierowana przez sąd na badanie psychiatryczne, którego celem jest wydanie opinii dotyczącej jej stanu zdrowia.

Czytaj też:  Szpital psychiatryczny powstanie pod Warszawą za samorządowe obligacje

W sytuacji, gdy biegli specjaliści uznają, że takie badanie nie jest wystarczające, występują o skierowanie podejrzanego właśnie na obserwację sądowo-psychiatryczną w zakładzie leczniczym. Sąd zazwyczaj przychyla się do tego wniosku, nawet wbrew woli kierowanej tam osoby.

Jak podkreśla Rzecznik Praw Pacjenta Krystyna Kozłowska, to właśnie skargi dotyczące przyjęcia do szpitala psychiatrycznego stanowią znaczną część wszystkich zgłoszeń trafiających do Zespołu ds. Zdrowia Psychicznego w jej Biurze (w tym do rzeczników praw pacjenta szpitala psychiatrycznego).

Co mówią przepisy?

- Przyjęcie osoby do szpitala psychiatrycznego bez jej zgody następuje wówczas, gdy jej zachowanie wskazuje na to, że zagraża bezpośrednio własnemu życiu albo życiu lub zdrowiu innych osób - wyjaśnia Kozłowska.

Cały artykuł czytaj tutaj.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE