Siemianowicka "oparzeniówka" z lądowiskiem

Zakończyła się rozbudowa największego i wiodącego ośrodka w Polsce leczącego urazy oparzeniowe, ich następstwa oraz rany przewlekłe - Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich. Placówka zyskała m.in. nowoczesne lądowisko dla helikopterów.
Siemianowicka "oparzeniówka" z lądowiskiem

Podsumowano wartą ponad 40 mln zł inwestycję, otwarto lądowisko oraz nadano placówce imię jej twórcy, wybitnego specjalisty w zakresie leczenia oparzeń dr Stanisława Sakiela.

"To jest wyjątkowy szpital i na mapie Śląska, i na mapie Polski. Inwestycje sprawią, że szpital będzie bardziej dostępny, również dla mieszkańców innych części Polski. Oby jak najmniej tragedii, ale jeśli się zdarzą, musimy mieć bazę, jaka tutaj została stworzona oraz zespół, bo najważniejsi są ludzie" - powiedziała komisarz UE ds. rynku wewnętrznego, przemysłu i przedsiębiorczości Elżbieta Bieńkowska, dziękując całemu zespołowi za ciężką pracę m.in. przy leczeniu ofiar niedawnej katastrofy w kopalni Katowice-Wesoła.

Czytaj też: Bieńkowska nie przeprowadzi się do Brukseli 

Dyrektor placówki Mariusz Nowak omówił trwającą od 2010 r., a zakończoną właśnie rozbudowę szpitala. Dzięki niej ponadstuletni zabytkowy budynek, w którym szpital działa od 1998 r., zyskał nową część, gdzie są m.in. nowa izba przyjęć, bloki operacyjne, oddział intensywnej opieki medycznej, a na dachu - lądowisko. Dzięki rozbudowie liczba łóżek w placówce wzrośnie z obecnych 54 do 80.

Jak zaznaczył dr. hab. Marek Kawecki z CLO, to jak lądowisko zwiększy liczbę hospitalizowanych pacjentów, okaże się po kilku pierwszych miesiącach.

"Zakładamy, że istotnie. Transport lotniczy jest bardzo istotnym elementem ratowania ciężko oparzonych. Przy możliwościach technicznych dzisiejszego Lotniczego Pogotowia Ratunkowego w ciągu godziny jest w stanie do nas dotrzeć helikopter z każdego miejsca w Polsce. To ogromna szansa, by tych ludzi ratować efektywnie. Im szybciej rozpoczniemy specjalistyczne leczenia u oparzonego, tym szanse na przeżycie są większe" - powiedział.

"Dla nas to jest krytyczny punkt, jeśli chodzi o pacjentów oparzonych. Oczywiście każdy może być dostarczony do szpitala karetką, ale w przypadku większych odległości komfort dla pacjenta dotarcia do szpitala docelowego warunkuje szanse na przeżycie, szanse na zdrowie" - dodał dyrektor medyczny Lotniczego Pogotowia Ratunkowego Zbigniew Żyła.

Wcześniej helikoptery dowożące chorych do "oparzeniówki" musiały lądować w pobliskim parku, na katowickim lotnisku Muchowiec lub przy sosnowieckim szpitalu im. św. Barbary.

Lądowisko może służyć dla lotów zarówno w dzień, jak i w nocy. Płyta ma średnicę 26,9 metrów, wraz z osłonami jej wymiar zewnętrzny to 30,12 m. Płyta jest wyniesiona na poziom +23,25 m. względem "zera" budynku szpitala.

Czytaj też: Kolejne lądowisko dla helikopterów otwarte 

Szpital otrzymał też w piątek imię dr Stanisława Sakiela (1926-2013) - twórcy szpitala oraz siemianowickiej szkoły leczenia oparzeń, wychowawcy pokoleń lekarzy. "Człowiek wielki, a jednocześnie bardzo skromny. Myślę, że gdyby dziś był z nami, nie byłby niezadowolony" - powiedział doc. Kawecki.

Od października 1998 r. - kiedy CLO funkcjonuje jako odrębna placówka - hospitalizowano 14 tys. pacjentów, ambulatoryjnie leczono ponad 50 tys. osób, udzielając 86 tys. porad. W szpitalu działa m.in. największa w Polsce pracownia hiperbarii tlenowej, w której wykonano dotąd 84 tys. sesji hiperbarycznych. Rocznie pracownia przyjmuje ok. 460 pacjentów.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.