Sprzęt stoi, szpitale czekają, a czas ucieka

Wiceminister zdrowia Sławomir Neumann rozbudził nadzieje, że na wprowadzeniu dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych zarobią szpitale i przychodnie, gdyż np. będą mogły efektywnie wykorzystywać zakupiony sprzęt i aparaturę medyczną. Pokusa jest wielka - w ostatnich latach na modernizację i wyposażenie placówek wydano miliardy złotych z unijnych funduszy.
Sprzęt stoi, szpitale czekają, a czas ucieka

Dobrze by było, żeby nowiutki sprzęt pracował od rana do wieczora, a nie na pół gwizdka - przez kilka godzin dziennie. Szpitale mogłyby mieć pieniądze z komercyjnych usług świadczonych w ramach dodatkowych ubezpieczeń, obejmujących - według wstępnych założeń MZ - od 10 do 12 mln Polaków. Tymczasem publiczne szpitalnictwo nie ma praktycznie dodatkowych dochodów - pogrąża się za to w finansowym dołku.

Czytaj też: Długi szpitali pod lupą NIK

- Po wykonaniu kontraktu z NFZ lecznice mogłyby używać swoich rezerw do przyjmowania pacjentów w ramach dodatkowych ubezpieczeń. Zdarza się, że świadczenia zakontraktowane przez NFZ wykonywane są do godz. 13-14, a w kolejnych godzinach sprzęt nie jest używany. Dzięki temu szpital mógłby zwiększać swoje dochody, a to służyło by wszystkim pacjentom, także tym nieubezpieczonym - tak Sławomir Neumann odpowiedział na pytanie, dlaczego MZ zależy na wprowadzeniu dodatkowych ubezpieczeń.

Sprawa komercyjnego wykorzystania zakupów i inwestycji sfinansowanych z unijnych środków nie jest nowa. Wielokrotnie pytaliśmy o to resort zdrowia. Ostatni raz przy okazji swobody dysponowania "unijnym" sprzętem medycznym przez placówki, które zostały przekształcone w spółki. Za każdym razem odpowiedź była identyczna: nie ma takiej możliwości.

"Warunkiem otrzymania dotacji jest złożenie oświadczenia przez podmiot wnioskujący, iż otrzymane wsparcie będzie wykorzystane dla celów świadczeń gwarantowanych w ramach kontraktu z instytucją finansującą publiczne świadczenia zdrowotne (NFZ)" - wyjaśniano nam.

Tłumaczono, że beneficjenci unijnych programów i projektów podpisywali umowy ze świadomością, że nie będą mogli używać zakupionego sprzętu odpłatnie, gdyż takie wymogi stawia Unia. Dopiero po upływie pięciu lat będzie można korzystać z niego komercyjnie.

Sezamie, otwórz się

Trudno znaleźć szpital, który w latach 2007-2013 nie sięgnął choć raz po unijne fundusze. Mniejsze placówki uzyskują wsparcie z Regionalnych Programów Operacyjnych, dzięki czemu poprawiają dostępność do usług medycznych, z których pacjenci korzystają najczęściej. Inwestycje o znaczeniu ponadregionalnym, a także związane z rozwojem systemu ratownictwa medycznego finansowane są natomiast z Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko.

Jest jeszcze Norweski Mechanizm Finansowy oraz Mechanizm Finansowy Europejskiego Obszaru Gospodarczego na lata 2009-2014. Wspierane są z nich działania dwóch programów: Ograniczenie społecznych nierówności w zdrowiu oraz Poprawa i lepsze dostosowanie ochrony zdrowia do trendów demograficzno-epidemiologicznych.

Jednym słowem, do Polski napływają olbrzymie środki na przeróżne inwestycje w ochronie zdrowia. Będzie można nimi swobodnie dysponować dopiero za kilka lat. Do tego czasu mają służyć zabezpieczeniu świadczeń gwarantowanych w ramach kontraktu z NFZ.

Cały artykuł czytaj tu

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE