Świadczenia komercyjne uzdrowią szpitale?

Możliwość zdobywania środków z komercyjnych świadczeń była impulsem do przekształcenia niektórych publicznych lecznic. Liczono, że w ten sposób często zadłużone placówki staną się dochodowe. W praktyce jednak przychody z zakresu usług komercyjnych to margines ich dochodu.
Świadczenia komercyjne uzdrowią szpitale?

Czy to może się zmienić?

Mazowiecki Szpital Bródnowski w Warszawie jako spółka działa już ponad dwa lata. Jak przyznaje nam Piotr Gołaszewski, rzecznik placówki od początku jej działalności wiadome było, że to NFZ będzie kluczowym "klientem" lecznicy.

Czytaj też: Modernizacja zdrowotnego koszyka ożywi rynek ubezpieczeń?

- I w tym zakresie nic się nie zmieniło. Przychody komercyjne to faktycznie mały procent ogólnych środków jakie wpływają do szpitala - mówi. Choć, jak zaznacza nasz rozmówca, szpital obserwuje stały wzrost ich udziału.

Czy jest o co się bić?

Marek Wójcik ekspert ds. ochrony zdrowia Związku Powiatów Polskich zwraca uwagę, że trzy czwarte przekształconych lecznic to dawne szpitale powiatowe. W tych placówkach trudno jest znaleźć takie, których dochód z tytułu świadczeń komercyjnych przekroczyłby 8 proc. ogólnego przychodu.

- O 10 proc. przychodzie praktycznie można mówić tylko w przypadku placówek działających w ramach ambulatoryjnej opieki specjalistycznej. Realizowane tam świadczenia są zdecydowanie tańsze niż te wykonywane w szpitalach. Tym samym są bardziej dostępne dla pacjentów - podkreśla Wójcik.

Nasz rozmówca przekonuje, że jeżeli szpital będący spółką w ciągu roku zwiększy swoje przychody dzięki działalności komercyjnej o 0,5 proc. to należy i tak to uznać za dobry wynik; jeżeli uda się o 1 proc. - za wspaniały.

- W kraju rocznie z kieszeni pacjentów idzie 35 mln zł na ochronę zdrowia, ale większość są to wydatki poniesione na zakup leków. Do szpitali trafia z tego ok. 2 proc. Dlatego błędem jest liczenie, że duży podmiot utrzyma się bez wpływów z NFZ, a komercja uzdrowi lecznice. By tak się stało Polacy musieliby stać się bardziej zamożni - podkreśla ekspert.

Bariera ekonomiczna to nie jedyna jaka blokuje możliwości opłacalnej działalności zarobkowej szpitali.

Blokują unijne dotacje 

Jak zwraca nam uwagę Piotr Gołaszewski kolejne ograniczenia wynikają z zakupu części sprzętu w ramach środków UE.

Warunkiem otrzymania dotacji jest złożenie oświadczenia przez podmiot wnioskujący, iż otrzymane wsparcie będzie wykorzystane dla celów świadczeń gwarantowanych w ramach kontraktu z instytucją finansującą publiczne świadczenia zdrowotne (NFZ). Dopiero po upływie pięciu lat można korzystać z niego komercyjnie.

Trudno zaś znaleźć szpital, który w latach 2007-2013 nie sięgnął choć raz po unijne fundusze i wobec tego może obecnie swobodnie dysponować swoim sprzętem.

Żeby nie oddawać unijnych dotacji, trzeba więc pilnować, by komercyjny pacjent podczas hospitalizacji nie korzystał z tego wszystkiego, co zakupiono za pieniądze UE. Nieco inaczej rzecz się ma w przypadku pacjentów z zagranicy.

- Problem został rozwiązany. Dyrektywę transgraniczną przyjęto w Unii Europejskiej, więc nie logiczne byłoby teraz zakazywanie jej stosowania przez placówki które skorzystały z pomocy Unii - mówi wiceminister zdrowia Sławomir Neumann w opublikowanym we wtorek (1 października) wywiadzie w Dzienniku Gazecie Prawnej.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.