Szpital w Gorzowie Wielkopolskim zadłużony

  • Rynek Zdrowia (Marzena Sygut)
  • 06-09-2011
  • drukuj
Po dwóch latach stabilizacji znów rośnie dług Szpitala Wojewódzkiego w Gorzowie Wielkopolskim. W ciągu pół roku zobowiązania lecznicy wzrosły o 15 mln zł. Elżbieta Polak, marszałek województwa lubuskiego, już wysłała wniosek o kontrolę szpitala do rzecznika dyscypliny finansów publicznych i apeluje do dyrektora lecznicy o większą ostrożność w wydawaniu pieniędzy.
Szpital w Gorzowie Wielkopolskim zadłużony
Przypomnijmy, że Szpital Wojewódzki w Gorzowie Wielkopolskim (zabierz głos/oceń prezydenta) od lat boryka się z problemami finansowymi. Dla wielu stał się już synonimem niegospodarności. Kiedy przez ostatnie dwa lata stan zobowiązań ustabilizował się wszyscy odetchnęli z ulgą. Jednak nie na długo…

Czytaj też: 1,6 mln dla gorzowskiego szpitala

Niepokój organu założycielskiego wzbudził fakt wzrostu zobowiązań w ostatnim półroczu, tym bardziej, że samorząd udzielił placówce olbrzymiej pomocy finansowej. W ostatnich latach szpital otrzymał 231,5 mln zł wsparcia, a kontrakt z NFZ wzrósł ze 142 mln zł w roku ubiegłym do 170 mln zł w bieżącym.

Nie można pomagać bez końca

Marszałek Elżbieta Polak (zabierz głos/oceń marszałka), przyznaje, że faktem jest, iż sytuacja finansowa szpitala była w ostatnim okresie ustabilizowana. Świadczył o tym zarówno spadek zobowiązań, jak i dodatni wynik finansowy placówki.

- Z pewnością był to efekt dużych nakładów finansowych, poczynionych przez województwo, nie tylko w gotówce, ale też w postaci wsparcia realizacji inwestycji. To dało duży oddech szpitalowi - twierdzi Polak. - Jeśli się weźmie pod uwagę fakt, że budżet województwa wynosi 500 mln zł i zestawi się to z pomocą, jaką otrzymał szpital (ponad 230 mln zł), to dopiero widać, ile zainwestowano w tę placówkę - mówi.

Czytaj też: Nie będzie pieniędzy na inwestycje z powodu długów szpitala

Ponieważ w ostatnich latach sytuacja finansowa szpitala była stabilna, samorząd województwa podjął działania w kierunku restrukturyzacji, popierając w tej kwestii decyzje nowego dyrektora.

Wsparł zarządzającego placówką audytem zewnętrznym i przeznaczył dla szpitala olbrzymie środki finansowe, m.in. na  inwestycje (zakup sprzętu, modernizacja oddziałów, termomodernizacja, kolektory solarne).

Samorząd województwa poręczył także pożyczkę w wysokości 46,5 mln zł, udzielił dwóch pożyczek z budżetu województwa - jedną w wysokości 2,5 mln zł, a kolejną w kwocie 85 mln zł. Szpital dostał także zwrot środków z konta komorniczego (41,3 mln zł), a ponadto wcześniej z budżetu państwa otrzymał 26,9 mln zł na dokończenie restrukturyzacji.

Oprócz tego, uzyskał wsparcie poczynionych inwestycji zarówno z budżetu województwa, jak też z Lubuskiego Regionalnego Programu Operacyjnego.

Czytaj też: Gorzów Wlkp.: oddział zakaźny wciąż zawieszony

- Zostawiłam ten szpital, jako wicemarszałek odpowiedzialny za ochronę zdrowia i lubuski program operacyjny ze stanem bilansowym placówki na koniec ubiegłego roku wynoszącym 243,4 mln zł. Tymczasem na koniec I półrocza br., wynosił on już  258,6 mln zł, to wielka różnica - mówi Polak.

Przypomina też, że ten szpital jest dla regionu placówką specjalnej troski. - Pomoc udzielona szpitalowi zablokowała szereg innych inwestycji w województwie, tym bardzie nie może ona trwać bez końca - dodaje.

Leczenie kosztuje

W odpowiedzi na zarzuty marszałka, dyrektor szpitala Andrzej Szmit tłumaczy, że zwiększenie zobowiązań to efekt niezapłaconych przez fundusz nadwykonań.

- Jeśli wykonuje się świadczenia medyczne, bo jest się do tego zobowiązanym, to oczekuje się zapłaty za ten obowiązek - mówi Szmit. - A co może zrobić szpital, gdy wykonał świadczenia, a obowiązki płatnika dotyczące finansowania nie zostały dotrzymane? - pyta. - Fundusz zalega nam ponad 8 mln zł za nadwykonania - tłumaczy.

- Ponieważ, nie dostaliśmy w tym roku żadnych dodatkowych środków, ani od płatnika, ani też od organu założycielskiego, musieliśmy jakoś zapłacić naszym dostawcom. Jedynym sposobem było zaciągnięcie kredytu, co też zrobiliśmy - mówi Szmit.

- Za opóźnienie w płatnościach dostawcom usług i towarów płacimy odsetki w wysokości 13 proc. Kredyt, który zaciągnęliśmy w firmie, jest niżej oprocentowany - na 11 proc. Takie rozwiązanie jest, więc chyba korzystniejsze z punktu widzenia szpitala - dodaje.

Dyrektor zapewnia też, że dług ma jedynie charakter księgowy. Wzrósł on drastycznie w czerwcu, w momencie zaciągnięcia kredytu. Jednak już w lipcu, kiedy placówka spłaciła część zobowiązań, spadł o 5 mln zł.

- Jeśli doliczy się do tego nadwykonania, które są na poziomie 8 mln zł, rezerwy celowe w wysokości blisko 2 mln zł, które szpital musi posiadać, to gołym okiem widać, że sytuacja w niczym nie odbiegała od tej, która była pod koniec ubiegłego roku.

Jedyna różnica, to ta, że chwilowo musieliśmy się posłużyć nie płatnościami ze strony NFZ, ale ze strony prywatnej firmy - tłumaczy dyrektor Szmit.

Dodaje: - Jeśli w roku bieżącym nie daje się nic na utrzymanie tego ośrodka, bo cały budżet województwa na ochronę zdrowia (600 tys. zł) przeznacza się na Szpital w Zielonej Górze, to nie można oczekiwać cudu.

Zbyt wiele inwestycji?

Z taką wersją zdarzeń nie zgadza się marszałek Polak. Uważa, że istnieje prawdopodobieństwo, że dyrekcja przeinwestowała w remonty, naprawy, zakupy sprzętu. Dlatego zmuszona była zaciągnąć kolejny ośmiomilionowy kredyt.

- Jeśli wprowadza się restrukturyzację placówki, będącej w tak trudnej sytuacji, to trzeba to robić według planu. Nie można zaczynać wszystkiego na raz. Podejrzewam, że dyrektor z kontraktu płaci za kolejne remonty - twierdzi Polak.

I zaraz dodaje: - Nie kwestionuję, że szpital był bardzo zaniedbany, ale nie można podejmować działań, które zaburzają płynność finansową placówki. Wszystko trzeba sprawdzić - mówi Polak.

Marszałek zarządziła kontrolę doraźną szpitala, która ma odpowiedzieć na pytanie: dlaczego zadłużenie placówki rośnie.

- Dyrektor twierdzi, że wzrost zobowiązań to wynik niezapłaconych nadwykonań, wzrostu amortyzacji w związki z zakupem sprzętu wysokospecjalistycznego i wkładu własnego do projektów unijnych - tłumaczy marszałek. Kontrola wykaże czy tak jest istotnie, a zarząd województwa wyciągnie stosowne wnioski.

Dyrektor ripostuje: - Sytuacja jest kuriozalna. Dziś zarząd oczekuje, że nie będą wydawał pieniędzy na remonty dachu, okien i na inne pilne potrzeby, a za dwa lata, kiedy wszystko się posypie, będą mieli pretensje, że doprowadziłem do ruiny własność publiczną - tłumaczy.

Odwołania nie będzie

Marszałek Polak wyjaśnia jednak, że w związku z wyższym zadłużeniem szpitala, zarząd województwa nie ma zamiaru odwoływać dyrektora.

- Zaciągnął długi, niech je spłaca, niech kończy projekty, które zaczął realizować. Razem wykonaliśmy olbrzymią pracę dla tego szpitala. Myślę, że trzeba wszystko wyjaśnić i szpital znów wyjdzie na prostą - twierdzi Polak.

- Dopóki jednak ja nadzoruje ten szpital nie pozwolę na takie historie. Nie będzie żadnej litości przy przekraczaniu planów finansowych i prawa. Czuwanie nad tym to nasz obowiązek. Wiemy, na czym polegają uprawnienia organu nadzorującego. Zarządzanie takim molochem, to nie jest zabawa - dodaje.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE