Szpital w Toruniu: z powodu wygaśnięcia kontraktów lekarzy oddział neurologii zawiesił działalność

Oddział neurologii i leczenia udaru mózgu szpitala w Toruniu zawiesił działalność z powodu wygaśnięcia kontraktów lekarzy i braku porozumienia w sprawie nowych warunków płacowych. Część pacjentów przewieziono do innych szpitali, a reszta na to czeka.
Szpital w Toruniu: z powodu wygaśnięcia kontraktów lekarzy oddział neurologii zawiesił działalność
Bartosz Arłukowicz, minister zdrowia (fot.PTWP)

Minister zdrowia Bartosz Arłukowicz pytany w środę wieczorem przez dziennikarzy w Sejmie o sprawę szpitala w Toruniu podkreślił, że wysłał kontrolę MZ a także NFZ "z bardzo jasnymi oczekiwaniami". "Ja bardzo dokładnie sprawdzę, czy nie doszło do zagrożenia życia i zdrowia pacjentów, bo to jest dla mnie kluczowe" - podkreślił minister.

"Na pewno też sprawdzę sposób organizacji pracy tego szpitala, dlaczego jest tak, że pewnego dnia lekarze z oddziału zrywają umowy" - dodał. Arłukowicz zaznaczył, że z ocenami woli poczekać na wyniki kontroli. "Na pewno muszę mieć pewien dystans i ocenić pewne oczekiwania finansowe lekarzy, które pojawiają się w przestrzeni publicznej, medialnej" - zaznaczył.

"Wyrażę swoją opinię bardzo jasno, kiedy będę miała wyniki kontroli bardzo szybko przeprowadzonej, która jasno pokaże, która ze stron ma rację w tym konflikcie lub popełniła błędy organizacyjne w zarządzaniu szpitalem" - podkreślił Arłukowicz.

O sytuację w szpitalu w Toruniu była też pytana premier Ewa Kopacz. "Pan minister zdrowia wie, że w tej sytuacji jestem dość kategoryczna. Poprosiłam pana ministra o pełen raport a także o prognozę tego, co się jeszcze może wydarzyć i szybko na stół położone rozwiązania tej całej sytuacji" - oświadczyła szefowa rządu.

Rzecznik Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Toruniu dr Janusz Mielcarek poinformował, że we wtorek wieczorem siedmioro pacjentów przetransportowano do szpitala w Grudziądzu, Świeciu i Inowrocławiu. W środę, do godzin przedpołudniowych na oddziale przebywało jeszcze 21 chorych, z których część również została już przewieziona.

"Obecnie jest jeszcze kilkunastu chorych. Najpóźniej w czwartek zostaną oni przetransportowani do innych szpitali, niewykluczone, że oprócz dotychczasowych - również do szpitala w Lipnie. Spotykamy się z dużą życzliwością dyrektorów placówek, do których trafiają nasi pacjenci" - powiedział Mielcarek.

Podkreślił, że przyczyną zawieszenia działalności oddziału neurologii i leczenia udaru mózgu był brak porozumienia między dyrekcją szpitala a lekarzami w sprawie wygasających z końcem lutego kontraktów. Rzecznik wskazał, że żądania finansowe lekarzy dotyczące nowych umów były w ocenie dyrekcji zbyt wygórowane.

"Pierwsze żądania sięgały stu proc. dotychczasowych zarobków, potem 60 proc., ale w dalszym ciągu była to kwota, która w żaden sposób nie mogła być spełniona, ponieważ to są naprawdę bardzo duże pieniądze, których szpital nie ma. Poza tym, gdybyśmy się zgodzili, za chwilę podwyżek zażądaliby lekarze z innych oddziałów" - podkreślił Mielcarek.

Zaznaczył, że rozmowy na temat nowych kontraktów prowadzone były od początku lutego, a 26 lutego, mimo braku porozumienia, lekarze zapewnili, że będą pracować do końca marca, nie wykluczając dalszych negocjacji i rozmów z dyrekcją. Dodał, że następnego dnia lekarze jednak wycofali się z zapewnienia, ale zgodzili się pozostać w pracy do 4 marca.

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

Trudno pracować i dogadywać się w oddziale w którym ma miejsce nepotyzm.

xx, 2015-03-05 13:32:26 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE