Szpitale pożyczają coraz więcej

  • Rynek Zdrowia (JJ)/ Gazeta Wyborcza
  • 16-08-2010
  • drukuj
Z problemów finansowych ochrony zdrowia żyje w Polsce kilkanaście firm, w tym trzy giełdowe spółki: Magellan i M.W. Trade oraz Electus należący do Domu Maklerskiego IDM SA.

Magellan, który startował w 1998 r. notowany jest obecnie na warszawskiej giełdzie, a jego wartość sięga 240 mln zł. Tylko w ub. r. zarobił 18,3 mln zł. Po minionym półroczu miał już 10,7 mln zł czystego zysku. Jeszcze lepiej idzie Electusowi, który zaczynał dwa lata po Magellanie. W tamtym roku zarobił ponad 21 mln zł. M.W. Trade mógł się pochwalić 3 mln zł zysku: to aż dwukrotnie więcej niż rok wcześniej - informuje "Gazeta Wyborcza".

Wszystkie te firmy zaczynały od handlu długami szpitali. Obecnie same pożyczają im pieniądze. I świetnie na tym zarabiają. Mechanizm jest prosty: firma pożycza lecznicy pieniądze na spłatę zobowiązań. Ryzyko jest żadne: prędzej czy później i tak zapłaci państwo. Tymczasem zarabia się na odsetkach. Najlepszy interes dla firm zaczyna się jednak wówczas, gdy lecznica przestaje spłacać raty w terminie. Wtedy dochodzą karne odsetki i opłaty za tzw. doradztwo. Zadłużenie rośnie lawinowo.

Długi szpitali są coraz większe: resort zdrowia szacuje je na prawie 10 mld zł. Tylko w pierwszych trzech miesiącach br. zadłużenie lecznic wzrosło o 220 mln zł. Przeterminowane zobowiązania sięgają 2,4 mld zł. Szpitale, którym kończą się pieniądze z kontraktów, muszą działać dalej. Kupować leki, sprzęt, płacić za prąd, gaz i wodę. A to oznacza konieczność pozyskiwania środków.

Np. Szpital Powiatowy w Wołominie pożyczył w ubiegłym roku od firmy Magellan 3,5 mln zł. Zdaniem dyrektora lecznicy SPZOZ jest pełnoprawnym podmiotem obrotu rynkowego i jak każde przedsiębiorstwo powinien móc korzystać z kredytów. Fakt, że banki podchodzą do nich, nawet z poręczeniem organu założycielskiego, w sposób bardziej niż „ostrożny", otwiera drogę innym firmom.

– W ub.r. faktycznie skorzystałem z kredytu udzielonego przez firmę Magellan. Wcześniej ogłosiliśmy przetarg na kredyt bankowy, z poręczeniem powiatu, ale żaden z banków nie był zainteresowany. W tej sytuacji ogłosiliśmy ponownie przetarg, dopuszczając inne firmy funkcjonujące na rynku. Zgłosiło się kilka, a przetarg wygrał Magellan, z oprocentowaniem kredytu na podobnym poziomie, jaki stosują banki komercyjne przy szybkich kredytach obrotowych. Wkrótce ogłosiliśmy kolejny przetarg, tym razem długoterminowy, 15 letni, z innymi warunkami – wraz z prowadzeniem konta szpitala, do którego zgłosiły się trzy banki. Wygrał PKO S.A. Uzyskując w ten sposób pieniądze w firmie Magellan spłaciliśmy nasze zobowiązanie po dwóch miesiącach – mówi portalowi rynek zdrowia.pl Ryszard Olszanowski, dyrektor Szpitala Powiatowego w Wołominie.

– Jeżeli dyrektor wie, że nie ma możliwości spłaty kredytu, nie zakłada sobie pętli na głowę. Pamiętajmy też, że jeśli kredyt bierze się w banku, także jest jasne, że w przypadku braku spłat bank będzie windykował. Nie podpisałbym żadnej umowy kredytowej, gdybym nie miał pełnego przekonania, że jestem w stanie kredyt spłacić. Firmy takie jak Magellan, Electus czy banki istnieją na rynku, aby udzielać kredytów, ale nikt nikogo nie zmusza, aby te kredyty brać – dodaje dyrektor Olszanowski.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE