Tusk w sprawie NFZ: musimy być ostrożni

NFZ przygotowuje się do wdrożenia dyrektywy UE, zgodnie z którą pacjenci mogą leczyć się w innym kraju Unii - powiedział w piątek premier Donald Tusk. Polska nie chce, aby system ochrony zdrowia był zagrożony i by zbyt wiele środków wychodziło poza granice.
Tusk w sprawie NFZ: musimy być ostrożni
Choć nowe przepisy weszły w życie w piątek, to Polska, podobnie jak wiele innych krajów, jeszcze ich nie wdrożyła.

Zgodnie z unijną dyrektywą zwrot kosztów nastąpi w kraju ojczystym według jego stawek. Resztę musi pokryć pacjent. W Polsce takim zwrotem zająłby się NFZ.

"To nie jest problem spóźnienia, bo przecież przed tą ustawą też teoretycznie można było ubiegać się o zwrot kosztów leczenia w NFZ. To nie jest tak, że minister zdrowia Bartosz Arłukowicz nie zdążył" - tłumaczył premier Tusk na konferencji prasowej po zakończeniu szczytu UE w Brukseli.

"Jeśli istotna ilość tych świadczeń wyjdzie poza polskie granice, to będzie to bardzo groźne z punktu widzenia całego polskiego systemu ochrony zdrowia. Tu musimy być ostrożni" - ocenił, zapewniając, że opóźnienie nie jest wymierzone przeciwko pacjentom.

Według Tuska "NFZ stara się tak przygotować do tej dyrektywy, by zbyt wiele pieniędzy nie wyszło poza granice Polski".

"Mamy za mało pieniędzy w systemie, wszyscy o tym w Polsce wiedzą. Jeśli jeszcze istotna część tych pieniędzy wyjdzie poza granice, (...) to nie będzie pracowała w polskich szpitalach, przychodniach, laboratoriach" - wymienił.

Zdaniem premiera "bardzo dużo podmiotów zagranicznych szykuje się już do przejmowania rynku poprzez oferowanie możliwości leczenia blisko granicy".

"Jeśli część z tych pieniędzy trafi (...) do lekarzy niemieckich, szwedzkich, angielskich, to nasz system będzie zagrożony, bo my mamy za mało tych środków. Dlatego przygotowania do wdrożenia tej dyrektywy są tak pieczołowite i szukamy w jakimś sensie sposobów, żeby nie było zbyt łatwego drenowania pieniędzy polskiego płatnika przez zagraniczne instytucje" - tłumaczył premier.

Komisja Europejska przypomina, że kraje UE miały 2,5 roku na wdrożenie przepisów i zapowiada, że już zimą może formalnie upomnieć spóźniające się państwa.

Zgodnie z nowym prawem pacjenci wyjeżdżający do innego kraju UE na leczenie będą cieszyć się równym traktowaniem z obywatelami tego kraju. Jeśli są uprawnieni do takiej opieki w kraju ojczystym, będą im potem zwrócone koszty do wysokości kosztów takiego leczenia w ich kraju.
Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (5)ZOBACZ WSZYSTKIE

Polacy chętnie sięgają po opiekę medyczną poza granicami naszego kraju, ponieważ wiele zabiegów i usług medycznych stoi tam na dużo wyższym poziomie i jest lepiej wykonywana niż w Polsce. Premier słusznie obawia się, że pieniądze zaczną uciekać, lecz jeśli ktoś będzie miał do wyboru leczyć się w Pol...sce i czekać kilka miesięcy czy lat na jakiś zabieg to woli wykonać go np. w Czechach. Nie ma co ukrywać, że obecnie chcąc się przebadać lub wyleczyć najrozsądniejszym wyborem jest pójście do lekarza prywatnie. Ominiemy wtedy ogromne kolejki jak i podejście lekarza do pacjenta diametralnie się zmienia na lepsze. Jest wiele chorób, które leczone w Europie Zachodniej dają pacjentowi większe szanse na dłuższe życie niż leczone w Polsce. Jedną z takich chorób jest mukowiscydoza. W Polsce średnia długość życia chorych na mukowiscydozę wynosi średnio 20 lat, gdzie w Europie Zachodniej już ponad 40. Pan Premier Donald Tusk obawia się, że dużo środków wyjdzie poza granicę Polski zamiast do naszych placówek medycznych, ale czy ta obawa jest słuszna? Niestety Polska w chwili obecnej jest w tragicznej sytuacji ekonomicznej, co widać na przykładzie maskowania długu publicznego przez pochłonięcie OFE przez ZUS w przyszłym roku. Skoro jednak państwo ma wyrównywać pacjentowi za leczenie według stawek NFZ u nas, a resztę pokrywałby pacjent z własnej kieszeni to nie powinien to być cios dla naszego kraju bo przecież tyle samo pieniędzy musiałby NFZ wpłacić polskim placówkom za takie samo leczenie w naszym kraju. Skoro jesteśmy we wspólnocie zwanej Unią Europejską to nie widzę przeszkód by każdy leczył się tam gdzie uważa za słuszne. Granice zostały zniesione, można wybrać, w jakim kraju chcemy pracować legalnie na terenie UE, więc czemu nie można pójść o krok dalej i móc wybierać czy chcemy by NFZ opłacał nasze leczenie w Polsce czy dopłacał według swoich stawek za leczenie w innym kraju członkowskim? Być może paradoksalnie poprawiłoby sytuację na naszym rodzimym rynku usług medycznych. Bo przecież konkurencja, a tak na to trzeba będzie patrzyć mając tu na myśli usługi medyczne w innych krajach UE, powinna tylko mobilizować NFZ by usprawniać, ulepszać i dopieszczać polską służbę zdrowia tak, aby potencjalni pacjenci zamiast wyjeżdżać za granicę naszego kraju w poszukiwaniu lepszych lekarzy i szpitali zostawali tu by się leczyć, a dodatkowo by pacjenci z innych krajów z chęcią korzystali z usług naszej służby zdrowia, bo wtedy to z ich krajów pieniądze by wpływały do nas. rozwiń

Faustyna Mytych, 2013-11-28 19:13:39 odpowiedz

Rudy Donek z Spotou z akcją "Polska w likwidacji" nie może teraz w jej trakcie poprzeć tego, by Polacy, których ma być za 20 lat tylko 30 mln mogli się leczyć w Europie na europejskim poziomie. U nas przyszłość ma tylko rynek funeralny!

glews, 2013-10-28 10:57:13 odpowiedz

No a sprawa kolejek, może by tak wprowadzić w NFZ zapisy do kolejki zwrotów płatności, żeby idea solidarności społecznej była w pełni respektowana i zwrot za leczenie następowałby w takim samym terminie jak świadczenie uzyskane w kraju przez osoby zapisane w kolejeczkach.

m, 2013-10-28 10:53:37 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE