Uzdrowisko Konstancin – minister wyjaśnia

W pensjonacie Konstancja odbyło się spotkanie na temat prywatyzacji spółki Uzdrowisko Konstancin-Zdrój, w którym uczestniczył Adam Leszkiewicz, podsekretarz stanu w Ministerstwie Skarbu Państwa.
Uzdrowisko Konstancin – minister wyjaśnia

Minister oficjalnie zdementował, jakoby ministerstwo zaniżyło wartość prywatyzowanej spółki. Zapewnił, że dołoży wszelkich starań, by nowy właściciel nie tylko zapłacił za spółkę jak najwyższą cenę, lecz także rozwijał działalność leczniczą uzdrowiska.

Czytaj też: Prokuratura sprawdzi prywatyzację uzdrowiska

W spotkaniu z Adamem Leszkiewiczem oprócz mieszkańców, kandydatów na posłów i przedstawicieli lokalnych stowarzyszeń wzięli udział również radni gminy i powiatu oraz burmistrz Kazimierz Jańczuk i starosta Jan Dąbek.

Podsekretarz stanu skupił się głównie na wyjaśnieniu kilku kwestii, które do tej pory budzą najwięcej kontrowersji. Zaczął od prób przejęcia spółki uzdrowiskowej przez samorządy.

”Taką możliwość przewiduje prawo, jeśli samorząd spełni ustawowe kryteria” – mówił Adam Leszkiewicz. „Jednak starostwo powiatowe w ogóle nie wystąpiło z takim wnioskiem, a konstanciński samorząd zwrócił się z prośbą o przejęcie wyłącznie tężni. Natomiast samorząd województwa mazowieckiego, który kilkakrotnie zwracał się o nieodpłatne przejęcie udziałów, nie spełnił formalnych wymogów” – dodał wiceminister.

Stwierdził, że po wnikliwej analizie eksperci doszli do wniosku, że działalność spółki uzdrowiskowej nie mieści się w ramach kompetencji samorządu województwa. Główna niezgodność z ustawą o samorządzie województwa polegała na tym, że uzdrowisko świadczy usługi nie tylko dla mieszkańców Mazowsza, lecz także całej Polski.

Inne wnioski województwa, zdaniem ministra były niekorzystną dla spółki uzdrowiskowej, próbą połączenia jej ze Stocerem, mającym problemy finansowe. Takie wnioski również zostały odrzucone.

”Nic nie stało na przeszkodzie, żeby samorządy się zorganizowały, zebrały fundusze, zawiązały odpowiedni podmiot, który mogłyby się ubiegać o przejęcie udziałów. Dzieje się tak w wielu miejscach. Samorządy przejmują np. prywatyzowane PKS-y” – dodał minister, sugerując, że samorząd gminy lub powiatu powinien powołać do życia samorządową spółkę, która mogłaby skutecznie „walczyć” o uzdrowisko.

Nowy podmiot mógłby również skorzystać z pomocy ministerstwa, które bardzo często wychodzi naprzeciw takim inicjatywom. Jednak nikt takich działań nie podjął, a lokalne samorządy jedynie popierały województwo. Zdecydowane kroki podjęły dopiero, kiedy na dobre rozpoczął się proces prywatyzacji.

Samorządy gminy i powiatu stwierdziły, że ministerstwo zaniżyło wartość uzdrowiska i złożyły do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przy wycenie. Samorządy uznały, że spółka wraz z nieruchomościami (łącznie kilkanaście hektarów w Konstancinie oraz w Warszawie) powinna być warta ponad 100 mln złotych.

”Chciałbym podkreślić, że z niewiadomych powodów cena nominalna czyli kapitał zakładowy, podany w ogłoszeniu został wzięty za rynkową cenę spółki” – mówił wiceminister. „Spółka uzdrowiskowa jest z pewnością warta dużo więcej niż podane w ogłoszeniu 8 mln złotych. Gdyby ktoś przed pójściem do gazet i prokuratury wcześniej uważnie przeczytał treść ogłoszenia, wiedziałby, że przedmiotem negocjacji będzie cena za zbywany pakiet udziałów oraz kilkanaście innych warunków m.in. zobowiązania inwestycyjne. Po co mielibyśmy tak pisać, skoro cena miałaby wynieść wspomniane 8 mln złotych?” – retorycznie pytał minister, który zdecydowanie zdementował podejrzenia o próbę zaniżenia wartości spółki.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.