PARTNER PORTALU
  • BGK

Wicewojewoda opolski proponuje zmianę struktury oddziałów szpitalnych

  • PAP/JS    5 lutego 2018 - 19:40
Wicewojewoda opolski proponuje zmianę struktury oddziałów szpitalnych

Wiele oddziałów szpitalnych w regionie utrzymuje łóżka w ilości przekraczającej rekomendacje; jednocześnie brakuje miejsc do opieki długoterminowej dla starzejącego się społeczeństwa - poinformowała wicewojewoda opolski Violetta Porowska podczas posiedzenia Wojewódzkiej Rady Dialogu Społecznego.




  • Porowska zauważa, że starzenie się ludności województwa, gdzie przypada obecnie najwyższa liczba seniorów w kraju, ma także swoje odzwierciedlenie w kadrze medycznej.
  • Już teraz problemem jest znalezienie następców dla lekarzy specjalizujących się np. w chorobach zakaźnych, których nie ma kto zastąpić.

Porowska, przedstawiając przedstawicielom WRDS diagnozę obejmującą m.in. obłożenie poszczególnych oddziałów szpitalnych województwa opolskiego zwróciła uwagę, że w wielu miejscach liczba łóżek znacznie przekracza realne potrzeby.

Jako jeden z dowodów na istniejącą nadwyżkę miejsc szpitalnych w regionie Porowska podała okres, w którym z powodu braku lekarzy w dwóch szpitalach powiatowych - Kluczborku i Oleśnie - zawieszono działalność oddziałów wewnętrznych, a mimo to w skali regionu wolnych było od 70 do blisko 90 łóżek internistycznych.

Zdaniem Porowskiej, pewnym wytłumaczeniem jest praktyka umieszczania na oddziałach specjalistycznych chorych starszych i przewlekle chorych, dla których brakuje łóżek opieki długoterminowej. W niektórych oddziałach internistycznych ponad 60 proc. pacjentów stanowią osoby po 65. roku życia. Podobnie jest w przypadku chirurgii ogólnej. Według przytoczonych na WRDS danych, w szpitalach regionu jest 486 łóżek tej specjalizacji. Tymczasem rekomendacje wskazują jednoznacznie, że potrzeby województwa powinno zaspokoić od 310 do 330 łóżek. W niektórych oddziałach chirurgii zabiegom poddaje się zaledwie nieco ponad 50 proc. pacjentów. Reszta jest leczona zachowawczo.

Według rekomendacji specjalistów, w województwie powinno być 270 łóżek na oddziałach położniczo-ginekologicznych. Tymczasem jest ich 464. "W wielu przypadkach samorządy, które są organami prowadzącymi dla swoich szpitali, powinny się zastanowić nad radykalną racjonalizacją niektórych oddziałów. Zbyt małe obłożenie chorymi łóżek, niewłaściwe wykorzystanie specjalistów, to niepotrzebne wydatki i strata sił, które można lepiej zagospodarować" - powiedziała Porowska. Nadwyżki odnotowano także w oddziałach pediatrycznych.

Zdaniem wicewojewody, rozwiązaniem byłoby scentralizowanie części specjalistycznych usług, dzięki czemu powstałyby silne ośrodki np. chirurgii, dysponujące dobrą kadrą i sprzętem oraz mogące liczyć na finansowanie. Natomiast zwolnione w ten sposób łóżka można by przeznaczyć na leczenie długoterminowe, które staje się coraz częściej koniecznością z powodu postępującego zjawiska starzenia się społeczeństwa.

Wicewojewoda poinformowała, że województwo opolskie ma przedostatnie miejsce w kraju, jeżeli chodzi o liczbę lekarzy mających prawo do wykonywania zawodu medycznego i trzecie od końca w liczbie lekarzy pracujących bezpośrednio z pacjentami, wyprzedzając tylko woj. lubuskie i wielkopolskie.

Porowska zauważa, że starzenie się ludności województwa, gdzie przypada obecnie najwyższa liczba seniorów w kraju, ma także swoje odzwierciedlenie w kadrze medycznej. Już teraz problemem jest znalezienie następców dla lekarzy specjalizujących się np. w chorobach zakaźnych, których nie ma kto zastąpić.

Facebook Podobał się artykuł? Podziel się!






×
KOMENTARZE (1)

  • pacjent, 2018-02-06 09:12:02

    Komu przeszkadzają puste łóżka w szpitalach? Od dawna mówi się o tym aby pieniądze szły za pacjentem no i tylko się mówi a nic w tym kierunku nie robi. Poza tym, co stoi na przeszkodzie aby pacjent płacił tzw. koszty hotelowe, przynajmniej częściowo partycypował w kosztach wyżywienia. Znam takich co... leżąc w szpitalu pod względem menu mają sporo zachcianek i wiecznie narzekają. Leżałem w szpitalu w Londynie i miałem okazję przekonać się jak działa system karmienia. Obsługa z dostępnego menu przyjmuje zamówienie od pacjenta i nikt nie narzeka, że dostał zupę ogórkową zamiast pomidorowej albo szynkę zamiast sera. Przy wyjściu dostałem rachunek do zapłacenia i to jet ok bo jak leżę w szpitalu to nie robię zakupów do domu i wychodzi na to samo. Ważne jest to aby koszty leczenia pokrywały składki do Kasy chorych, resztę można uzyskać z firmy ubezpieczeniowej. Pan Minister zdrowia powinien pójść po rozum do głowy i podejmować strategiczne decyzje.  rozwiń