Wraca pomysł utworzenia sieci szpitali

Lansowany przez PiS pomysł stworzenia sieci szpitali nie jest nowy, był już dyskutowany. Swego czasu PiS złożyło nawet dwa projekty ustaw ws. sieci - prace nad pierwszym nie zostały w Sejmie zakończone, drugi został odrzucony. Teraz obawy i wątpliwości dotyczą raczej kierunku, w jakim mogą pójść szczegółowe rozwiązania.
Wraca pomysł utworzenia sieci szpitali
Lansowany przez PiS pomysł stworzenia sieci szpitali nie jest nowy, był już dyskutowany.

Przypomnijmy, że odrzucony przez Sejm w październiku 2009 r. projekt sieci szpitali zakładał, że pierwszeństwo kwalifikowania do sieci szpitali miały mieć te lecznice (publiczne i niepubliczne), które m.in. realizują zadania związane z ratownictwem medycznym, prowadzą badania naukowe, wykonują świadczenia wysokospecjalistyczne. Miałyby one mieć gwarantowany kontrakt z NFZ - o 3 proc. większy.

Z kolei szpitale, które znalazłyby się poza siecią, mogłyby być np. przekształcone, sprywatyzowane czy zlikwidowane.

Według tego projektu decyzje o tym, które szpitale wejdą do sieci, miałby podejmować minister zdrowia, uwzględniając stanowisko Rady ds. Szpitalnictwa. W terenie powstać miały z kolei zdominowane przez samorządowców regionalne rady ds. szpitali, które typowałyby placówki.

Upłynęło jednak sporo czasu, stare pomysły muszą być zweryfikowane i zmodyfikowane (choćby dlatego, że płacenie za świadczenia ma przejąć budżet państwa). Nowego projektu nie ma. Pozostają spekulacje i domysły.

W sieci bez gwarancji

Andrzej Sośnierz (PiS), wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Zdrowia, uważa, że nie powinno być np. gwarancji finansowania dla szpitali tworzących sieć, bo byłoby to antyrozwojowe, demobilizujące. To novum w stosunku do projektu sprzed lat.

- Pojawia się błędne przekonanie, że gdy szpital znajdzie się w sieci, to ma na długie lata zapewnione pieniądze, że nie musi już dbać o wyniki, renomę. Nic podobnego - podkreśla poseł i przestrzega, by nie traktować uczestnictwa w sieci jak dożywotnej polisy ubezpieczeniowej od finansowych wpadek.

Jego zdaniem w sieci mogłoby się znaleźć kilkanaście procent szpitali. Z tym że lista nie byłaby zamknięta; można byłoby z niej wypaść, jak i dostać się na nią.

- W sieci znalazłyby się szpitale wojewódzkie i wysokospecjalistyczne - jednostki wyposażone w unikalną aparaturę, dysponujące doświadczonymi zespołami, zajmujące leczeniem skomplikowanych i rzadkich przypadków - tłumaczy Sośnierz i wyjaśnia, że nie ma sensu, by lecznice, które nie mają odpowiedniego potencjału (np. szpitale powiatowe) zajmowały się leczeniem rzadkich schorzeń, co teraz zdarza im się od wielkiego dzwonu.

Więcej Tutaj

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE