Wspólny front wschodniej Polski przeciw NFZ

Za irracjonalne uznali przymiarki Narodowego Funduszu Zdrowia, dotyczące podziału pieniędzy na lecznictwo szpitalne w 2011 r., obradujący 4 sierpnia w Kielcach przedstawiciele pięciu województw Polski wschodniej.
Wspólny front wschodniej Polski przeciw NFZ

Arogancja władz czasem przeraża. Wiele pytań dyrektorzy szpitali i samorządowcy odpowiedzialni za politykę zdrowotną na swoim terenie chcieli podczas spotkania zadać władzom NFZ i Ministerstwa Zdrowia. Niestety, nie skorzystały one z zaproszenia i nie pojawiły się w Kielcach.

Tematykę spotkania zdominowały przewidywane problemy dotyczące kontraktowania świadczeń przez szpitale w 2011 r. Niepokoi głównie to, że na leczenie szpitalne w 2011 r. NFZ chce przeznaczyć o 2,5 mld zł mniej niż w tym roku. Mimo że zmieniono niekorzystny dla biedniejszych województw Polski wschodniej algorytm podziału pieniędzy, to i tak szpitale bezpośrednio tego nie odczują.

Zadłużenie wielu dobrze zarządzanych i zrestrukturyzowanych placówek znowu rośnie, a szpitale walczą w sądach o pieniądze za tzw. nadwykonania, czyli leczenie pacjentów po przekroczeniu kontraktu z NFZ-em.

– Wiele lecznic już ma duże, niezapłacone nadwykonania. Podobna sytuacja zapowiada się w przyszłym roku – mówił podczas spotkania zaniepokojony Marek Gos, odpowiadający w zarządzie woj. świętokrzyskiego za ochronę zdrowia.

Na przykład Wojewódzki Szpital Zespolony w Kielcach sądzi się o 14 mln zł za nadwykonania z ubiegłego roku, a jednocześnie lecznicy narasta dług bieżący. Zdaniem dyrektora placówki Jan Gierady bardzo płynne jest określenie „procedura ratująca życie”, a tylko za takie nadwykonania NFZ chce płacić. Tymczasem wszystko można ocenić, że jest procedurą ratującą życie albo że nie jest nią. Czasem leczenie grypy albo zapalenia płuc też jest ratowaniem życia.

– Nadal będę się zadłużał i będę przyjmował pacjentów potrzebujących pomocy, bo to obowiązek szpitala. A pieniądze na leczenie muszą się znaleźć – przekonywał Jan Gierada.

Trudno mówić o rozwoju ochrony zdrowia przy tak niskim finansowaniu świadczeń. Samorządy inwestują pieniądze unijne w sprzęt i w modernizację obiektów.

– Robiliśmy symulacje dotyczące kwot, które dostaną szpitale w przyszłym roku. Nadal jest wiele niewiadomych – mówił Kazimierz Kotowski, starosta opatowski i prezes Związku Powiatów Polskich.

Kolejny problem stwarza nowe rozporządzenie Ministerstwa Zdrowia, które niebawem wejdzie w życie. Zaostrza ono wymogi dla szpitali, jeśli chodzi o kadrę czy sprzęt. Nawet duże szpitale wojewódzkie mogą mieć kłopoty ze spełnieniem nowych warunków, bo muszą zatrudnić np. dodatkowych psychologów klinicznych, a takich specjalistów po prostu brakuje na rynku.

Marek Gos przewiduje, że w grudniu zapewne dojdzie do bardzo trudnej sytuacji, bo wielu dyrektorów szpitali może odmówić podpisania kontraktów na proponowanych warunkach.

– Chcemy już dziś sygnalizować te problemy i chcemy rozmawiać, m.in. o czasowym złagodzeniu nowych wymagań wobec szpitali – zapewniał.

Dyrektorzy i organy prowadzące szpitale postulują, by oddziały wojewódzkie NFZ były mniej scentralizowane i przy dzieleniu pieniędzy na swoim terenie miały większą swobodę decyzji.

Dyskusja odbyła się z inicjatywy samorządu woj. świętokrzyskiego i Związku Powiatów Polskich. Owocem spotkania będzie opracowanie wspólnego stanowiska jego uczestników w sprawie warunków kontraktowania na rok przyszły. Uwagi i propozycje samorządów i dyrektorów placówek zostaną przekazane do Ministerstwa Zdrowia i do Narodowego Funduszu Zdrowia.

Czytaj także depeszę PAP na ten temat

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE