Wyniki kontroli w NFZ 25 stycznia

25 stycznia powinny być znane wyniki kontroli w małopolskim oddziale NFZ - powiedziała dyrektor oddziału Barbara Bulanowska. Na nadzwyczajnej sesji małopolskiego sejmiku mówiła ona o kontraktowaniu świadczeń medycznych na 2011 r.
Wyniki kontroli w NFZ 25 stycznia
Podczas obrad po raz kolejny padły zarzuty, że z rynku medycznego w Małopolsce wypadło wiele renomowanych i działających od lat placówek, że najważniejszym kryterium przy rozstrzyganiu konkursów ofert okazała się nie jakość usług, a cena, że pacjenci w wielu miejscowościach nie mają zapewnionej ciągłości opieki specjalistycznej.

- Koszty świadczonych usług medycznych są przerzucane na szpitale i inne placówki, ale konsekwencje poniosą pacjenci - mówił radny PiS Andrzej Romanek. - Przyjęty sposób rankingowania powodował, że z rynku zostało usuniętych wiele renomowanych podmiotów. Ten ranking wymusił też na świadczeniodawcach maksymalne obniżenie ceny - dodał.

Radny SLD Grzegorz Gondek pytał, czy NFZ kontrolował placówki walczące o kontrakty i to, czy mają one deklarowany sprzęt i lekarzy.

Jak zauważyła przewodnicząca Komisji Ochrony Zdrowia sejmiku Małgorzata Radwan-Ballada to urzędnicy NFZ decydują, która poradnia będzie istnieć i świadczyć usługi dla pacjentów. Wtórował jej prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Krakowie Andrzej Matyja, mówiąc, że "całe zło leży w zarządzeniu prezesa NFZ z 2009 r.", w którym pacjent został potraktowany jak przedmiot, który można przestawiać. - W gruzach legała zasada, że pacjent wybiera lekarza i że za nim idą pieniądze. To NFZ czyli płatnik wybrał nam lekarza i miejsce, gdzie pacjent ma być leczony - mówił Matyja.

Według dr. Macieja Dendury prezesa Związku Pracodawców Ambulatoryjnej Opieki Specjalistycznej spółki, które nie uzyskały kontraktów na ambulatoryjna opiekę specjalistyczną, przegrały z powodu kryterium cenowego, a nie jakości świadczenia usług. Jak zauważył teraz placówki te mają problem, co dalej z pracownikami nie tylko lekarzami, ale z pielęgniarkami czy rejestratorkami.

Bulanowska odpierała zarzuty, że zbyt późno ogłoszono konkursy, a świadczeniodawcy nie wiedzieli, co ich czeka. Podkreśliła, że w ciągu trzech miesięcy małopolski oddział NFZ między tysiące świadczeniodawców rozdzielił 4 mld zł (nie licząc ok. 700 mln zł na leki).

Konkursy ogłoszono na 11 rodzajów świadczeń. Wpłynęło na nie 5725 ofert. Jak mówiła Bulanowska wiele z nich zawierało błędy, o czym świadczy liczba wezwań do usunięcia uchybień - 3940.

Małopolski NFZ ogłosił 274 konkursy uzupełniające. Ich rozstrzygnięcia zaplanowano między 20 stycznia a 15 lutego.

Dyrektor Małopolskiego NFZ przyznała, że nie podpisano jeszcze kontraktów, bo placówki medyczne maja jeszcze czas na odwołania. Świadczeniodawcy, którzy uważają, że naruszono ich interes prawny, mogą się odwołać do prezesa NFZ i złożyć skargę do sądu administracyjnego. Poinformowała też, że udało się zwiększyć nakłady na niektóre rodzaje świadczeń np. na operacje zaćmy, endoprotezy, tomografię komputerową czy rezonans magnetyczny.

Radni po jej wystąpieniu pytali dlaczego skoro jest tak dobrze, jest tak dużo odwołań i skarg (w Małopolsce złożono ponad 1,1 tys. odwołań. Do tej pory pozytywnie rozpatrzono tylko trzy z nich i te placówki zostaną zaproszone do rokowań).

Po fali skarg placówek medycznych i po krytycznych publikacjach w mediach dyrektor małopolskiego NFZ zwróciła się do Ministerstwa Zdrowia oraz prezesa NFZ o kontrolę rzetelności konkursów. Początkowo planowano, że jej rezultaty zostaną ogłoszone w środę (19 stycznia).

- Wyniki kontroli powinny być znane około 25 stycznia - powiedziała dziennikarzom Bulanowska. - Uważam, że konkurs został przeprowadzony zgodnie z prawem i bardzo dobrze - dodała, pytana, czy wobec zarzutów pod jej adresem powinna podać się do dymisji.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE